



Muzyka tria Ghosted (Oren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin) z płyt czasami staje się dla mnie muzyką tła. Na żywo przyciągała jednak uwagę kompletnie. Potrzeba muzyków ponadprzeciętnie błyskotliwych, by pozornie prosty koncept - oszczędną, opartą o groove formę, w której abstrakcja przeplata się z melodią - zagrać tak, by nieustannie fascynował, ale też nie rozpraszał jej zbędną wirtuozerią. Ghosted to się udało doskonale, a warszawski koncert pokazał, że to już zdecydowanie zespół a nie projekt.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]