



Po sześcioletniej przerwie A Hawk and a Hacksaw wrócili do Europy i Polski. Warszawski koncert był kameralny i intymny. Stopniowo się rozkręcał, aż do najbardziej elektrycznego, przesterowanego finału, po którym nastąpił akustyczny bis. Nie było mowy o nowych utworach czy płytach, raczej był to powrót do wspólnych fascynacji i brzmień. Świetny występ, po którym czekam na powrót AHAAH do regularnej aktywności, także płytowej.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]