



Koncertowa wersja eksperymentalnego black metalu autorstwa Liturgy wzbudziła niemały zachwyt. Kwartet pod dowództwem Haeli Hunt-Hendrix przygotował potężne, składające się z sześciu utworów, misterium. Na jego intensywność złożyły się odważne zapożyczenia elementów drone, djent, avant-garde oraz imponująca math-rockowa precyzja.
Centralną postacią trwającego niecałe 70 minut koncertu był jednak perkusista Leo Didkovsky. Zawarte w jego grze dysonanse, cięcia oraz repetycje perfekcyjnie regulowały dynamikę i tempa, które w zależności od potrzeb potęgowały lub kontrastowały partie pozostałych członków grupy. Genialnie wypadły zwłaszcza kolosalny, prawie piętnastominutowy „93696”, „HAJJ” oraz „Djennaration”. Posępność sakralnego klimatu oraz dramaturgię, w opozycji do dźwiękowej surowości i krzyku, fantastycznie wzmacniały także wokalne loopowane intra, które za każdym razem, niczym otwierane na oścież drzwi, stanowiły wejście w inny wymiar świadomości.
Koncert Amerykanów okazał się niezwykle oczyszczającym przeżyciem, a przy okazji mocno rozbudził oczekiwania na następcę 93696.
[Dariusz Rybus]
[zdjęcia: Ewelina Kwiatkowska]