polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Asuna wywiad

Asuna
wywiad

Click here for the English version of this interview

Japończyk Asuna Arashi wydaje kilka płyt rocznie, a spektrum jego zainteresowań jest szerokie. W trakcie nauki w uczelni artystycznej odkrył w sobie zamiłowanie do starych instrumentów klawiszowych, co zainspirowało go własnej muzyki - porusza się od drone, przez dźwięki akustyczne po minimalizm. Tworzy także instalacje, a jedną z jego najbardziej znanych jest 100 keyboards, w której badał rezonans występujący przez zjawisko interferencji dźwięku. Asuna używa dużych zbiorów dźwięków, które multiplikuje; tworzy wielowarstwowy i fascynujący plastikowy wszechświat dronów, loopów, sonicznych eskapad i implozji muzyki pop, co można usłyszeć na jego ostatnich albumach "The Crepuscular Grove" i "Tide Ripples". Rozmawialiśmy z nim podczas festiwalu Dni Muzyki Nowej w Gdańsku, na którym grał z Miłoszem Pękalą i Magdą Kordylasińską Pękalą - możemy uchylić rąbka tajemnicy, że wkrótce będzie można usłyszeć efekty tej współpracy, wydane na płycie...

 Jakub Knera: W jakich okolicznościach zacząłeś tworzyć muzykę?

Asuna Arashi: W 2003 roku związałem się z hiszpańską wytwórnią Lucky Kitchen. Od tego momentu wydałem dwa albumy.

Lucky Kitchen zaczęła działalność w połowie lat 90, koncentrując się na muzyce cyfrowej. Gdy stali się znani przypadło to akurat na moment popularności muzyki z laptopów połączonej z innymi dźwiękami i analogowymi instrumentami. Z tą wytwórnią kojarzy się  też kontrabasista Josh Abarams i Felix Kubin, który zajmuje się sound artem. 

Moje kompozycje to muzyka minimal połączona z wiodącymi organami i elektroniką. Jednocześnie staram się tworzyć na organy, ale nie mam na myśli tego właściwego instrumentu. Ważne jest dla mnie ich znaczenie. Słowo organy pochodzi od greckiego organon, czyli ‘energia’. Dodatkowo organy to nie tylko instrument, ale przede wszystkim tak nazywamy części naszego ciała. Dodatkowo łączy się to z organizowaniem, organizacją… To słowo naprawdę ma niezwykłą moc.

Moje organy to inny rodzaj instrumentu wprowadzony w stałe drganie. Grałem też w wielu kapelach hard rockowych czy indie rockowych. Głośniej, z większym nagromadzeniem instrumentów. W końcu zacząłem mieszać różne brzmienia, i to niekoniecznie instrumentalne, używałem zabawek i tego co mi wpadało do rąk. Powstawały zróżnicowane dźwięki, czasem z akompaniamentem gitary, czasem tylko zabawki i elektronika albo domowe nagrania. W 2008 roku grałem a Transmediale w Berlinie i tam używałem winyli, podobnie było kiedy występowałem z na Dniach Muzyki Nowej w Gdańsku.

Wspomniałeś o graniu w zespołach i z drugiej strony o graniu solo. Ciekawe jest też dla mnie to sposób w jaki twój sound art może funkcjonować w różnych kontekstach. Może to być kompozycja na koncercie, odsłuchiwana w tradycyjny sposób, ale zupełnie inaczej jest jak budujesz na jej bazie instalację. Czy stanowi dla ciebie różnicę to w jaki sposób obchodzisz się z muzyką, żeby stworzyć instalację? Myśląc o tym rodzaju sztuki, trzeba brać pod uwagę przestrzeń, w której ma ona funkcjonować tak żeby można było słuchać zapętlonych utworów. W związku z czym inny jest też odbiór. Idąc na koncert jesteśmy przygotowani na mniej więcej godzinę występu. Bywają też kompozycje takie jak na przykład twoja przygotowana z Miłoszem i Magdą. Zatem w jaki sposób przygotowujesz muzykę na solówki, które są kompozycjami do nagrania, a jak materiał do instalacji? Być może te dwie sytuacje da się pogodzić?

Właściwie prawie zawsze to co tworzę jest w procesie. Mam taki magazyn pomysłów, które czasem są skończone z ukierunkowaniem na wystawę czy występ, ale w moim odczuciu gdy występujesz dla publiczności powinno to być specjalnie dla nich, dlatego spora część jest z mojej strony impowizowana. Nagranie to zupełnie inna sytuacja, opiera się na koncepcie i konkretnej kompozycji.

Wizerunek, z jakiego jesteś znany, i tak też prezentuje się ciebie na tym festiwalu, to połączenie keyboardu i zabawek. Dwa ważne elementy twojej pracy. Jak to się stało, że zacząłeś wykorzystywać potencjał zabawek? Z jednej strony zabawki, a z drugiej klawisze. 

Od zawsze skupiałem się na keyboardzie. Wygląda to tak, że szukam różnych wariacji, które miałyby podobne tony. Mój keyboard 100 jest tak samo kodowany jak wszystkie inne tego typu instrumenty. Zabawkowe klawisze i tanie keyboardy zawsze mają ten element niepoprawności, a gdy uczyłem się trochę cyfrowej muzyki, zrozumiałem, że czasem harmonia jest tak samo kodowana, całkowicie ustalona, ale możesz dodać skomplikowany rezonans. Czyli wszystkie keyboardy są tak samo kodowane, ale mają inne brzmienia. Z kolei gitara ma ciekawy rezonans. Staram się dużo poszukiwać i tak samo jest z zabawkami - nasłuchuję tego, co brzmi jakoś inaczej. W tym zakresie traktuje je podobnie jak tradycyjny instrument. Rzecz w tym, że pianinko naprawdę można używać tak samo jak pianino. Zawsze nagrywam oryginalne brzmienia przedmiotów.

Na twoim stole znajduje się takie pudło. Swoją kolekcję różnych przedmiotów  kładziesz obok pudła. Jak to razem działa?

 Dziś wieczorem gram na zabawkach w połączeniu z elektroniką i instrumentami jednocześnie. Stosuję różne chwyty, by to wszystko miało wspólny sens.

Mam na myśli to pudło, gdzie przechowujesz wszystkie zabawki i tworzy się pewien dźwięk. 

Tak, to moje rękodzieło.

Jakie znaczenie ma dla ciebie używanie analogowego sprzętu? Zamiast samego laptopa na stole jest to coś dużo bardziej interesującego…

W czasie nagrań używam oczywiście komputera. W przypadku występu na żywo, jestem przekonany, że najważniejsi są twoi odbiorcy i dlatego musi się coś dziać, jakoś trzeba działać. Tak jest dużo bardziej koncertowo. Tym razem mamy gotową kompozycję, nad którą pracowaliśmy z Miłoszem od tygodnia. Jest kompozycja, ale zostawiliśmy też miejsce na improwizację.

Miłosz opisując twoją muzykę scharakteryzował ją jako noise. Z drugiej strony, patrząc na zeszłoroczne podsumowania, twój album Tide Ripples był w dziesiątce najlepszych krążków ambient. Jak ty do tego podchodzisz? Czy twoja muzyka to bardziej noise, czy ambient, a może coś pomiędzy?

Zaczynając 15 lat temu po prostu chciałem robić muzykę. Zawsze nagrywam nie myśląc o gatunku. Nie decyduję jaką muzykę tworzę i jak będzie można ją scharakteryzować. Gram to co wychodzi z moich pomysłów i emocji.

Powiedziałbym, że to odbiorcy później starają się ubrać to w słowa i zaliczyć do jakiegoś gatunku. Tak samo moi przyjaciele i odbiorcy w Japonii czasem zastanawiają się: “czy Asuna jest muzykiem ambient?”

Twój stół sprawia, że można mieć wrażenie, że mamy do czynienia z noisem. Od razu nasuwa się takie przypuszczenie, gdy widzę tyle gadżetów. Zaskoczenie przychodzi, kiedy zaczynają wybrzmiewać przyjemne tony, spokojny charakter twojej muzyki. Podoba mi się ten kontrast.

Lubię tańczyć do japońskiego noisu, ale tak samo dobrze czuje się słuchając spokojnych brzmień różnych instrumentów. Myślę, że wyrastam z różnych punktów inspiracji. A moja muzyka? Jest po prostu tym co tworzę. Czasem musi być scharakteryzowana przez krytyka, a ja osobiście lubię ambient i noise tak samo.

ENGLISH VERSION


Asuna Arashi publishes several albums a year, and the spectrum of his interests is wide. During his studies at an art school, he discovered the passion for old keyboard instruments, which inspired him to own music - he moves from drone, through acoustic sounds to minimalism. He also creates installations, and one of his best known is 100 keyboards, in which he studied the resonance occurring through the phenomenon of sound interference. Asuna uses large ones sets of sounds that multiplies; creates a multi-layered and fascinating plastic universe of drones, loops, sonic escapades and implosion of pop music, which can be heard on his latest albums "The Crepuscular Grove" and "Tide Ripples". We talked with him during the Festival of New Music Days in Gdańsk, where he played with Miłosz Pękala and Magda Kordylasińska Pękala and we can reveal that soon we will be able to hear the effects of this collaboration, released on CD ...
How did you start playing music?
In 2003 I got involved with Lucky Kitchen, a Spanish label. Since then I had 2 CDs recorded. 
That label started in the mid 90s, being more focused on digital music. When they became famous it was in line with current trends of laptop music with field recordings and analogue instruments. Under that label was also a contrabass player, Josh Abrams and Felix Kubin too, who’s focused on sound art. My music is based on minimal music accompanied by lead organ with electronics. At the same time I’m trying to make an art piece on organs but I don’t mean the original instrument. It’s crucial for me in another way. The meaning of organ comes from a greek word organon  - ‘energy’. It’s also that organ is not an instrument, it is indeed a part of body, then you have organ like organise, and organisation… It’s a successful word with a much power. My lead organs are solid vibration.
At the same time I played in a lot of hard rock bands and indie rock bands. Then I was more noisy, with more instruments, guitar, organs. 
In the end I began to mix various sounds, not necessarily instruments, more toys, a lot of different stuff, a lot of distinct sounds, sometimes only guitar, sometimes only toys and electronics, sometimes more home recordings.  In 2008 I played at Transmediale in Berlin I used vinyls. And this time at Gdansk Festival as well.
You mentioned playing in bands and on the other hand playing solo. Then it all comes to sound art and what is curious for me is that when I listen to your music there are all these alternative contexts for it. It can work either like a composition on a concert, you can sit and listen it in that way or you can play a CD but then you use it as an installation as well. 
Is there any difference in how you treat something that you create for an installation? Thinking of this type of artwork, you need some space where you can sit and listen to it and it can last for let’s say nine hours. Anyway it’s a different way of listening to music that has been looped for an installation comparing to when you go for a concert and you are prepared that there is one hour of playing. There are some compositions like the one you prepared with Miłosz and Magda. So, how do you make your music which you made as solo records, work as an installation? Or maybe they can both work in the same way?
Actually almost every time a lot of my ideas are in progress. There is a stock of ideas and they are sometimes complete for exhibition and performance but I think it should work more directed to an audience so my performance is similar to an improvisation. Recording is very different from live concerts because it is about a specific composition, more conceptual. 
One of the things you are famous for, if we talk about this festival for instance, are pictures with keyboards and toys. It’s part of your work. How did you start using toys so much? Toys and keyboards together.
My focus was always a keyboard. I search for a lot of ways, but these would be the same tones. My 100 keyboard like all keyboards is the same code. Toy keyboard and cheap keyboard are always incorrect and when I studied digital music a little bit, I learned that sometimes harmony is the same code, very fixed, but you can add a complex resonance. Thus all keyboards are the same code but all different tuning. A guitar has very complex resonance. I search for various toy sounds. I feel it’s almost the same way like using instruments. A toy piano you can use in the same way as piano. I always pick a contact mic so original things are objects. 
On your table you have some kind of a box, you take all this collected stuff and you put it next to it. How does it all work?
Tonight as usual I play some toy stuff, with electronics, with instruments at the same time, and I find different ways to use it all together. 
I mean this one box where you put all the toys into and then there is some kind of a sound. 
Sometimes I do my hand made effect.
How important is it for you to have analogue equipment? You could just have a laptop on the table but you choose a more absorbing way…
When I record, I use my computer a lot of course.  On live performance I’m sure it’s more directed for people watching when something is happening and moving. It’s better for concerts. This time it’s a composition of Milosz and me co-working. We’ve been working together since last week when I came here and tonights show is more composition with a bit of room left for improvisation.
When Miłosz was describing your music, he characterised it as a kind of noise music. On the other hand, when I see a summary of last years you were listed in top ten ambient albums with Tide Ripples. Can you tell me how do you see yourself and your music - is it more ambient or noise music or just something in between?
When I was making music 15 years ago, I simply made some music. I always record, not thinking about a genre, not deciding what kind of music I make. I always try to play  what comes from my ideas. It’s for my feelings to come out. 
I would say it’s just people who listen to it they say ‘this one is more ambient, or this one more noise’. Also my friends and Japanese audience are sometimes confuses: ‘Is Asuna an ambient musician?’  
It’s your table that gives this impression that when I see it I assume you would play noise music. There are many toys so you link it to a lot of noise, very loud music and then you find out your music is rather something smooth to listen, has calming vibe. I like this contrast. 
When I dance, I like Japanese noise very much but at the same time I like calm sounds of instruments, sometimes different types. I think I grew up with all perspectives at the same time. I’d say my music is just what I make. Of course I’m sometimes classified by a critic but personally I like both, ambient and noise. 

[Jakub Knera]

recenzje Asuna w popupmusic