polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Pezet-Noon Muzyka poważna

Pezet-Noon
Muzyka poważna

Pezet i Noon nieco zaskoczyli faktem kontynuowania swojej współpracy i prezentują druga odsłonę swojej kooperacji: po "Muzyce klasycznej" przyszedł czas na "Muzykę poważną" i nie będę ukrywał, że uważam ich nowy album za nieporównywalnie lepszy. O ile pierwsza płyta mogła porywać nastoletnich ziomali głupawymi utworami w stylu "Seniority", to obecne oblicze tego duetu jest znacznie inteligentniejsze, głębsze i bez wątpienia ciekawsze. I znajdzie odzew chyba u tych słuchaczy, którzy cenią w hip-hopie szczerość, refleksję i osobisty tekst, połączone z rasowym podkładem. Nie ma tutaj banalnych kawałków nadających się na imprezy albo do chlania wódki, są za to cierpkie i chwilami pesymistyczne wyznania i przemyślenia Pezeta, potrafiącego zdobyć się na gorzkie rozliczenie ze złudzeniami, błędami popełnianymi nie raz i nie dwa w przeszłości. Często spotykany wśród raperów blokowo-wspólnotowy naiwny pseudo-idealizm ląduje na śmietniku a zastępuje go sceptycyzm człowieka widzącego upadek i degenerację otoczenia a także komplikację świata wokół. Refleksje przerastają jednak o głowę dominujące dookoła narzekania na beznadzieję, brak perspektyw i deklaracje o chęci wyrwania się z zaklętego kręgu codziennego życia. Pezet potrafi dostrzec i cierpko zobrazować współczesnego człowieka z całym bogactwem inwentarza - z jednej strony postulującego chęć zmiany swego życia i być może nawet naprawy świata, z drugiej jednak świadomego, jak ciężko jest wziąć się w garść i zacząć ten proces nawet od małych kroczków. I te właśnie rymy stanowią najbardziej porywające momenty płyty, kiedy to pierwszorzędny flow łączy się z przejmującymi wyznaniami i refleksjami. Genialnym pomysłem jest trzykrotne pojawienie się kompozycji Retro, połączonej wspólnym refrenem i dźwiękiem tykającego zegarka. Odmierzającego jak gdyby czas pozostający do odmienienia swoich losów, zanim staną się one podobne do przygnębiających historii opisywanych przez Pezeta. Nie zabrakło też ostrych słów pod adresem machiny przemysłu muzycznego.

Wyrazy szacunku należą się także za demokratyczne podejście do muzyki. W przeciwieństwie do większości hip-hopowych albumów, raper i producent stanowią tutaj równorzędne postaci. Nie ukrywajmy, bez Noona "Muzyka poważna" nie miałaby tej siły rażenia, wynikającej z doskonałego zgrania warstwy brzmieniowej i rytmiki z narracją. Poza tym Noon znalazł się gdzieś w połowie drogi pomiędzy swoimi dokonaniami solowymi a produkcjami dla innych raperów. Nie brakuje więc elektroniki, mocnego hip-hopowego bitu i urozmaicających całość zagrywek, także jazzowych, co sprawia, że muzycznie płyta jest mocna, spójna i intrygująca. Brawa należą się za śmiałe podejście do struktur utworów, czasami muzyka płynie przez dłuższą chwilę budując nastrój tak długo, aż dojrzeje on do wejścia rapera.

Dwóch utalentowanych muzyków naprawdę znalazło wspólny język i doskonale to słychać. Dlatego Pezet i Noon nagrali świetną płytę, która raczej nie pohula na listach przebojów, ale trafia w głąb serca i pobudza do myślenia. Raperowi chodzi przede wszystkim o przekazanie swoich emocji i refleksji, jest to ważniejsze niż zrymowanie kolejnego wersu. Polecam szczerze ten album każdemu, kto w hip-hopie chce odkryć szczerość i dobrą muzykę, ale ostrzegam, że optymistyczna ta płyta nie jest. No cóż, takie życie.

[Piotr Lewandowski]