polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Grouper  Paradise Valley EP

Grouper
Paradise Valley EP

W pierwszy dzień astronomicznej zimy Liz Harris bez żadnej wcześniejszej zapowiedzi wydała krótką, bo zaledwie ośmiominutową epkę, którą po raz kolejny zachwyciła. I mimo, że w przypadku Grouper ciężko mówić o przełamywaniu konwencji czy wręcz eksperymentowaniu, bowiem każde kolejne wydawnictwo łudząco przypomina poprzednie, to na Paradise Valley Harris ponownie potrafi zaczarować i zahipnotyzować jak nikt inny. Po nagraniu w 2014 roku Ruins, gdzie mogliśmy usłyszeć utwory zbudowane przy wsparciu pianina, Amerykanka z powrotem wróciła do bardziej „gitarowego” brzmienia, znanego chociażby z Dragging A Dead Deer Up A Hill czy The Man Who Died in His Boat. Egzemplifikacją jest pięciominutowy „Headache” - jeden z najlepszych utworów, jakie wyszły spod ręki Amerykanki: ambientowo-dreampopowa struktura, oparta o prosty gitarowy motyw dopełniony onirycznym wokalem tworzy klimat pełen intymności, smutku i tęsknoty („why does love keep letting me down?”). Drugi „I’m Clean Now” stanowi z kolei przeciwwagę dla „Headache” ze swoim kojącą i ciepłą aurą, świetnie zamykając to skromne, lecz jakże pełne emocji wydawnictwo. Jeśli to jest zapowiedź jakiegoś dłuższego projektu, to tylko pozostaje nam niecierpliwie czekać.

[Mateusz Nowacki]