polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Le Guess Who? 2016
Utrecht | 10-13.11.16

Od kilku lat festiwal Le Guess Who? w Utrechcie coraz mocniej zaznacza swoją obecność w europejskim festiwalowym cyrku, programowo plasując się nieopodal Primavery i ATP. W tym roku udało mi się po raz pierwszy wziąć w nim udział i bliskość wyżej wymienionych festiwali widziałem nie tylko w programie, ale nawet w znajomych twarzach w publiczności. LGW to bardzo dobra alternatywa / zastępstwo tamtych festiwali. Bardzo dobrze zorganizowana, wolna od korporacyjnego badziewia wypełniającego gros imprez, świetnie wyprodukowana (dźwięk, światła, zarządzanie tłumem) i dość kameralna. Imponująca jest główna przestrzeń, w której odbywa się festiwal – Tivoli Vredenburg to nowoczesny gmach o dziesięciu kondygnacjach, z niezliczonymi salami koncertowymi (LGW wykorzystywało pięć plus jedno atrium). Choć na ruchomych schodach czy w przeszklonych hallach czasem czułem się jak w galerii handlowej, to jednak miejsce jest niesamowite i to dziwne wrażenie było głównie wynikiem tego, że miejsc tej skali dedykowanych kulturze na co dzień się nie widuje. Oprócz Tivoli, festiwal wykorzystywał szereg sal w mieście – jak na współczesny miejski fest przystało. Minusem tego rozwiązania było sporo kolizji w programie.

W tym roku mniej jeździłem na festiwale i koncerty, więc LGW celowo było dla mnie sposobem na nadrobienie szeregu zaległości i zobaczenie wielu artystów, których lubię a od jakiegoś czasu nie widziałem. Na poszukiwanie nowości zostało więc niewiele czasu. Swój standardowo wysoki poziom zaprezentowali Swans, choć przyznam, że wcześniejszy skład z Thorem na drugich bębnach, przeszkadzajkach i puzonie bardziej mi odpowiadał niż obecny z Paulem Wallfischem na instrumentach klawiszowych, zwłaszcza w transowych momentach. Fantastycznie wypadli The Ex, którzy przeżywają n-tą młodość i w Utrechcie dzielili scenę z etiopską grupą Fendika. Najpierw parę numerów zagrali The Ex, później przez pół godziny występowała Fendika, na koniec był wspólny koncert. The Ex to sprawdzona firma, ale Fendika okazała się rewelacją. Minimalistyczna forma (bębny, masenko – skrzypce, głos), maksymalny groove, fantastyczni tancerze. Ten koncert był najbardziej ekstatycznym momentem festiwalu. Ciekawy, choć zbyt krótki, był koncert Zerfu, etiopskiego pieśniarza grającego medytacyjne pieśni z towarzyszeniem instrumentu o nazwie begena, swoistej harfy. Jednak dwa utwory przed The Ex to było za mało. Afrykański program uzupełniały (dla mnie) Les Filles de Illighadad, z delikatnym, pulsującym, tuareskim bluesem. Delikatność ich muzyki – na początku koncertu wokalno-perkusyjnej, później z gitarą – była bardzo fajna, bo naturalna, wyciszona, a nie utemperowana, jak u niektórych tuareskich gitarzystów flirtujących z world music.

Muzycy The Ex odpowiadali także za czterogodzinny festiwal w festiwalu, na którym występowały różne formacje i muzycy powiązani z The Ex. W trakcie dwóch godzin, jakie tam spędziłem, zobaczyłem ponownie Fendikę (i akurat taka powtórka dzień po dniu była bardzo fajna), figlarny duet Han Bennink + Terrie Ex, sonorystyczny duet John Butcher + Andy Moor, oraz solowy koncert Kena Vandermarka, którego trzy utwory na kolejne trzy różne instrumenty były najbardziej politycznym momentem tego dnia. Cień Trumpa widoczny był jednak raczej słabo, choć amerykańskich zespołów występowało sporo. Z koncertów, na których byłem, oprócz Vandermarka tylko Steve Gunn coś wspomniał, co niestety nie podniosło temperatury jego koncertu. To był najbardziej senny koncert Steve’a, jaki widziałem. Brak silniejszych emocji pozostawił także koncert Tortoise, choć co prawda widziałem tylko połowę – drugą, w której dominował już materiał starszy, klasyczny już, zagrany rzetelnie i porządnie, ale po raz pierwszy miałem wrażenie, że tego już dalej grać nie trzeba, kto miał usłyszeć, to już usłyszał. Trochę z braku alternatyw zajrzałem na Dinosaur Jr., dzięki czemu zobaczyłem np. „The Wagon” w wersji na dwie perkusje i elektryczny sitar. Świetnie i naprawdę żywiołowo wypadli natomiast Deerhoof, którzy kilka lat temu trochę jakby obniżyli wcześniej wybitnie wysoki poziom swoich koncertów, ale znów są moim zdaniem u szczytu formy.

Na LGW podobało mi się to, że nie było szczególnych headlinerów. Jeśli już, to Elza Soares. Niestety był to najgorzej nagłośniony koncert, jaki na LGW widziałem, z kuriozalnie nieobecnymi w głośnikach instrumentami, przez co głos i warstwa instrumentalna zupełnie się nie kleiły. Pozostał niedosyt. Rewelacją był za to koncert Horse Lords z Baltimore, którzy nawiązując do math rocka, minimalizmu, no wave, jazzu nawet, grają naprawdę ciekawą muzykę i świetnie realizują ją na żywo. Jak Hokei u nas jakiś czas temu. Dobry, ale z pewnym zastrzeżeniem, był koncert The Dwarfs of East Agouza. Dobry, bo to świetny zespół złożony z dobrych i niekonwencjonalnych muzyków. Zastrzeżenie mam takie, że z bardzo obszernego materiału grupy, pojawiły się raptem trzy kompozycje, a wokalne wariactwa Alana Bishopa zajęły znaczną część koncertu. Wokalne wariactwa Alana to są prawdziwe wariactwa, ale wolałbym jednak usłyszeć z jeden numer więcej, bo przecież novum Dwarfs polega na wartości całego trio, a nie wariactwach wokalnych Alana. Świetnie wypadli Stephen O’Malley i Steve Noble jako St. Francis Duo – drony i plamy O’Malley’a były de facto tłem, a narrację budowała ekspansywna perkusja Noble’a, co było naprawdę dobre. Podobnie jak dobrym pomysłem było umieszczeniem ich koncertu w Hertz, kapitalnym audytorium z siedzącymi miejscami i balkonami. Tam też bardzo sympatyczny koncert na zakończenie pierwszego dnia festiwalu dał William Tyler. Świetny popołudniowy koncert w kościele Leeuwenbergh zagrała Josephine Foster. To był bardzo wyciszony występ, nawet jak na nią. Na elektronikę nie miałem albo czasu, albo siły, celem odwiedzenia wszystkich sal w Tivoli zajrzałem do Cloud Nine gdzie grał Alessandro Cortini, ale nie bardzo było czego słuchać. Głównym elektronicznym wydarzeniem LGW okazał się więc koncert Starej Rzeki – Ziołka w tak dopracowanej, porywającej rytmice jeszcze nie słyszałem, dodało to kolejny element to dość już kompleksowej koncepcji tej muzyki. Która na żywo wypadała różnie, tym razem naprawdę dobrze.

Choć Le Guess Who? miało w tym roku trzech kuratorów – Wilco, Julię Holter, Suuns – odpowiadających za fragmenty programu, to na moją percepcję festiwalu nie miało to szczególnego wpływu. Jednak to fajna idea, która wraz z bardzo dobrą organizacją, kameralną i przyjazną atmosferą, sprawia, że LGW jest mocnym kandydatem do wypełnienia luki po tych festiwalach, które albo nadmiernie się rozrosły i skomercjalizowały, albo przeciwnie, upadły.

[zdjęcia: Piotr Lewandowski]

Swans [fot. Piotr Lewandowski]
Swans [fot. Piotr Lewandowski]
Swans [fot. Piotr Lewandowski]
Swans [fot. Piotr Lewandowski]
Swans [fot. Piotr Lewandowski]
Swans [fot. Piotr Lewandowski]
Swans [fot. Piotr Lewandowski]
The Ex [fot. Piotr Lewandowski]
The Ex [fot. Piotr Lewandowski]
The Ex [fot. Piotr Lewandowski]
The Ex [fot. Piotr Lewandowski]
Fendika [fot. Piotr Lewandowski]
Fendika [fot. Piotr Lewandowski]
Fendika [fot. Piotr Lewandowski]
Fendika [fot. Piotr Lewandowski]
The Ex + Fendika [fot. Piotr Lewandowski]
Zerfu [fot. Piotr Lewandowski]
Han Bennink + Terrie Ex [fot. Piotr Lewandowski]
Han Bennink + Terrie Ex [fot. Piotr Lewandowski]
John Butcher + Andy Moor [fot. Piotr Lewandowski]
John Butcher + Andy Moor [fot. Piotr Lewandowski]
Ken Vandermark [fot. Piotr Lewandowski]
Ken Vandermark [fot. Piotr Lewandowski]
Les Filles de Illighadad [fot. Piotr Lewandowski]
Les Filles de Illighadad [fot. Piotr Lewandowski]
Les Filles de Illighadad [fot. Piotr Lewandowski]
Elza Soares [fot. Piotr Lewandowski]
Elza Soares [fot. Piotr Lewandowski]
Steve Gunn [fot. Piotr Lewandowski]
Steve Gunn [fot. Piotr Lewandowski]
Deerhoof [fot. Piotr Lewandowski]
Deerhoof [fot. Piotr Lewandowski]
Deerhoof [fot. Piotr Lewandowski]
Deerhoof [fot. Piotr Lewandowski]
Tortoise [fot. Piotr Lewandowski]
Dinosaur Jr. [fot. Piotr Lewandowski]
Dinosaur Jr. [fot. Piotr Lewandowski]
Horse Lords [fot. Piotr Lewandowski]
Horse Lords [fot. Piotr Lewandowski]
Horse Lords [fot. Piotr Lewandowski]
Horse Lords [fot. Piotr Lewandowski]
The Dwarfs of East Agouza [fot. Piotr Lewandowski]
The Dwarfs of East Agouza [fot. Piotr Lewandowski]
The Dwarfs of East Agouza [fot. Piotr Lewandowski]
The Dwarfs of East Agouza [fot. Piotr Lewandowski]
St. Francis Duo [fot. Piotr Lewandowski]
St. Francis Duo [fot. Piotr Lewandowski]
St. Francis Duo [fot. Piotr Lewandowski]
William Tyler [fot. Piotr Lewandowski]
William Tyler [fot. Piotr Lewandowski]
Josephine Foster [fot. Piotr Lewandowski]
Alessandro Cortini [fot. Piotr Lewandowski]
Stara Rzeka [fot. Piotr Lewandowski]
Le Guess Who 2016 [fot. Piotr Lewandowski]