polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Sanatorium Dźwięku 2016
Sokołowsko | 13-14.08.16

Na początku zaznaczam, że mój obraz Sanatorium Dźwięku jest niepełny, ponieważ uczestniczyłem w połowie jego programu, jedynie podczas sobotnich i niedzielnych wydarzeń. Dlatego relacjonuję zaledwie jego wycinek, niemniej jednak ciekawy i zachęcający do kolejnego udziału w tym wydarzeniu.

Sokołowsko znajduje się w pasmie Gór Suchych, w Sudetach Środkowych, kilkanaście kilometrów od granicy polsko-czeskiej. Mieszka tam mniej niż tysiąc osób, a od połowy XIX wieku znajdywało się tutaj pierwsze w Europie sanatorium dla gruźlików. Zjeżdżali do niego ludzie z całego kontynentu, a jeszcze w latach 60. leczył się tam Krzysztof Kieślowski (w 1974 nakręcił o tym miejscu film „Prześwietlenie”). Sanatorium już nie funkcjonuje, ogromny pałac, który po nim pozostał jest na wpół ruiną, a na wpół odbudowywany przez fundację In Situ, która Sanatorium Dźwięku organizuje.

To informacje o tyle istotne, o ile ten dźwiękowy festiwal jest nierozerwalnie związany z kontekstem miejsca, w którym ma miejsce – koncerty odbyły się w budynku sanatorium (starej niewyremontowanej sali), w odresturowanej sali multimedialnej Laboratorium Kultury, ale też w okolicznym parku i sali Kinoteatru Zdrowie. Dodatkowo instalacje dźwiękowe, przygotowane w ramach artystycznych rezydencji znalazły się w przestrzeniach miasteczka. To wszystko sprawia, że ta mała przestrzeń w całości żyje wydarzeniem, a ludzie którzy zjechali się do niej, żeby słuchać i poznawać muzykę, w całości ją wypełniają przez całe dnie. No i nazwa, która jakby podskórnie sugeruje, że do odtrutka na to czym w dzisiejszych czasach stały się "festiwale".

Tegoroczna edycja Sanatorium Dźwięku, była jego trzecią odsłoną, ale drugą, która prezentowała szeroko rozumianą muzykę improwizowaną, współczesną czy eksperymentalną. W kilku formach z resztą, co sprawiło że zróżnicowanie wydarzenia wpłynęło na jego atrakcyjność i wyjątkowość. Najbardziej efektowna, ale też zdecydowanie najciekawsza część programu to koncerty Ensemble Phoenix, którzy podczas dwóch dni wykonali kompozycje Antoine Chessex, Kacpra T. Toeplitza, Roberta Piotrowicza i Alexa Buess. EP to skład, który występuje w bardziej lub mniej rozbudowanej formie i przekłada muzykę elektroniczną na instrumenty akustyczne. Efektu wykonania kompozycji pierwszych trzech artystów nie było mi dane usłyszeć, natomiast sposób w jaki grupa wykonała utwory Alexa Buessa był bardzo interesujący. Pierwszy i drugi utwór zwrócił moją uwagę ze względu na stronę formalną – poza perkusjonaliami i dęciakiem w ruch poszły metalowe puszki albo blaszane płytki, które wydawały dźwięk przy uderzaniu o nie specjalnym mechanizmem ze stopą z bębna basowego. Wyglądało to efektownie a jednocześnie trochę komicznie. Natomiast zagrany w trzy osoby „N.S.” na koniec ukazał doskonałe zgranie zespołu, ale też umiejętnie budowaną narrację i doskonałą współpracę. A zwłaszcza podejście składu do wykorzystania instrumentów akustycznych i fantastyczne przełożenie na ich język elektronicznej kompozycji z zaznaczeniem mocno industrialnego wzmacniania dźwięku. Bardzo dobry koncert.

Drugim kierunkiem festiwalu była prezentacja artystów grających solo albo w duetach. Anna Zaradny zaprezentowała audiowizualny utwór „Octopus” oraz materiał, którego punktem wyjściowym była jej tegoroczna płyta „Go Go Theurgy”. Niestety w sali laboratorium także z powodu kłopotów technicznych nie odebrałem tego setu najlepiej. Na początku był dosyć nieskładny i chaotyczny, w środkowej części z pewną mielizną, a dopiero w końcowej części był on spójny narracyjnie. O tym, że ta sala – pomimo nowości – jako galeryjny white cube nie najlepiej sprzyjała odbiorze muzyki, dała się we znaki na koncercie Olivii Block – ambientowej kompozycji, jak na dzisiejsze czasy mocno wtórnej i mało nowatorskiej. W laboratoryjnej przestrzeni najlepiej wypadli Keith Rowe i Michael Pisaro. Duet, który zagrał improwizowany koncert na gitarę i elektroakustyczne manipulacje, stworzył w zasadzie trwającą ponad godzinę dźwiękową instalację, którą na żywo można było słuchać w całości albo w częściach, wchodząc i wychodząc z pomieszczenia (muzycy celowo poprosili aby drzwi zostawić otwarte). Nie potrzebna jednak była taśma odgradzająca artystów od widowni, skoro ta i tak ją przekraczała aby kontemplować muzykę na dywanie. Zdecydowanie lepiej mógłby jednak ten koncert brzmień w przestrzeni parkowej. Tam drugiego dnia festiwalu zaprezentował się Lucio Capece, który pośród drzew stworzył set-instalację na pograniczu ciszy, budując delikatną tkankę dźwiękową, pełną elektronicznych plan i elementów nagrań terenowych. Całość brzmiała niesamowicie, a jednocześnie efemerycznie, funkcjonując też jako dźwiękowe wydarzenie site-specific.

Uzupełnieniem działań w przestrzeni leśnej była premiera kasety VHS XYN THI i Fonoleptic, wydanej przez Pointless Geometry, a wyświetlonej na pięciu telewizorach nieopodal pośród drzew. Jaskrawe kolory współgrały z muzyką, której punktem wyjścia były abstrakcyjne, wielowarstwowe i nierówne kolaże elektroniczne, zmierzające w finale to bardziej zwięzłych form z zarysowywanym lekko rytmem – projekt jako audiowizualna instalacja sprawdził się bardzo dobrze.

Trzecim kierunkiem programowym był konceptualny projekt „Upadek nagrywania” opatrzony manifestem Daniela Muzyczuka i Michała Libery. Sugerują oni, że nagrywanie dźwięku to jedynie ułamek historii i niedługo przestanie on mieć znaczenie, co raczej potraktowałem jako pretekst do tworzenia nowych projektów niż uzasadnioną tezę.

Przeniesienie teorii na praktykę miało różne oblicza – dosyć infantylne były pięciominutowe interpretacje kompozycji Keitha Rowe i Gerarda Lebika w wykonaniu Bryana Eubanksa, Xaviera Lopeza, Jonasa Kochera, Gaudenza Badrutt, Kurta Liedwarta, Johnny'ego Changa, Mike'a Majkowskiego i Emilio Gordoa na bazie graficznych partytur czwórki artystów wizualnych, a potem ponowne „zagranie” tego co artyści namalowali w trakcie koncertu. Raczej widziałbym w tej sytuacji jeden skład, który gra całość, a nie dzielenie się i próby zmieszczenia w pięciu minutach, co wypadło dosyć sztucznie i chaotycznie, a jednocześnie nie niosło zbyt wiele na poziomie treści. O wiele ciekawiej wypadli Alessandro Bosetti i Valerio Tricoli. Ten pierwszy zaprezentował kolejną odsłonę swojego projektu „The Notebooks”, bazującą na dźwiękowych notatkach Leoša Janáčka (a w zasadzie notacjach, ponieważ w czasach kiedy Czech je tworzył, niemożliwe było nagrywanie dźwięku), które wykorzystał jako ścieżkę dźwiękową, co w połączeniu z wizualizacjami i wyświetlanym tekstem, wypadło intrygująco. Najlepszy koncert wieczoru zaprezentował Valerio Tricoli, który przygotował operę opartą na dziennikach Pierre’a Schaeffera – z którym ma punkt wspólny w zainteresowaniu muzyką konkretną. Włoch nagrał libretto, które na swoim analogowym sprzęcie przetwarzał i manipulował w czasie rzeczywistym na scenie. Sposób w jaki Tricoli przykłada się do treściowej jak i formalnej strony swoich nagrań wywołuje niesamowite wrażenie, tym bardziej na żywo – wszystko brzmi tu kompleksowo i jest dopracowane w najmniejszym detalu. 

Festiwal drąży formułę między tymi trzema kierunkami, raz w bardziej a raz w mniej udany sposób. Pewne jest że szuka swojej formy, ale też nie zamyka się na żadną konkretną ścieżkę. Osadzenie wydarzenia w kontekście dawnego uzdrowiska i wypełnienie miasteczka dźwiękiem wpływa na plus tego w jaki sposób Sanatorium Dźwięku funkcjonuje jako festiwal ale także jako zestaw działań audio-performatywnych, zyskujących na odbiorze właśnie tu, w tym miejscu. Dźwiękowe instalacje w różnych punktach wzmacniają to poczucie. Kierunki rozwoju możliwe są różne, ale warto to wydarzenie obserwować, ponieważ stwarza okoliczności do zróżnicowanych działań na polu muzyki elektronicznej, improwizowanej i elektroakustycznej. W sposób unikalny w skali kraju. Przyszłość pokaże w jakim kierunku festiwal będzie zmierzać.

[zdjęcia: Jakub Knera]

Ensemble Phoenix [fot. Jakub Knera]
Lucio Capece [fot. Jakub Knera]
Anna Zaradny [fot. Jakub Knera]
Valerio Tricoli [fot. Jakub Knera]
Alessandro Bosetti [fot. Jakub Knera]
Keith Rowe / Michael Pisaro [fot. Jakub Knera]
Anna Zaradny [fot. Jakub Knera]
Upadek nagrywania: Emilio Gordoa, Bryan Eubanks, Xavier Lopez, Jonas Kocher, Gaudenz Badrutt, Johnny Chang, Mike Majkowski [fot. Jakub Knera]
Upadek nagrywania: Emilio Gordoa, Bryan Eubanks, Xavier Lopez, Jonas Kocher, Gaudenz Badrutt, Johnny Chang, Mike Majkowski [fot. Jakub Knera]
Upadek nagrywania: Emilio Gordoa, Bryan Eubanks, Xavier Lopez, Jonas Kocher, Gaudenz Badrutt, Johnny Chang, Mike Majkowski [fot. Jakub Knera]
Upadek nagrywania: Emilio Gordoa, Bryan Eubanks, Xavier Lopez, Jonas Kocher, Gaudenz Badrutt, Johnny Chang, Mike Majkowski [fot. Jakub Knera]
Upadek nagrywania: Emilio Gordoa, Bryan Eubanks, Xavier Lopez, Jonas Kocher, Gaudenz Badrutt, Johnny Chang, Mike Majkowski [fot. Jakub Knera]
Upadek nagrywania: Emilio Gordoa, Bryan Eubanks, Xavier Lopez, Jonas Kocher, Gaudenz Badrutt, Johnny Chang, Mike Majkowski [fot. Jakub Knera]
Alessandro Bosetti [fot. Jakub Knera]
Alessandro Bosetti [fot. Jakub Knera]
Valerio Tricoli [fot. Jakub Knera]
Lucio Capece [fot. Jakub Knera]
Lucio Capece [fot. Jakub Knera]
Lucio Capece [fot. Jakub Knera]
Lucio Capece [fot. Jakub Knera]
XYN THI & FONOLEPTIC [fot. Jakub Knera]
XYN THI & FONOLEPTIC [fot. Jakub Knera]
Olivia Block [fot. Jakub Knera]
Olivia Block [fot. Jakub Knera]
Ensemble Phoenix [fot. Jakub Knera]
Ensemble Phoenix [fot. Jakub Knera]
Ensemble Phoenix [fot. Jakub Knera]
Keith Rowe / Michael Pisaro [fot. Jakub Knera]
Keith Rowe / Michael Pisaro [fot. Jakub Knera]
Olivia Block "Open Air" [fot. Jakub Knera]
Stephen Cornford "Migration" [fot. Jakub Knera]
Stephen Cornford "Migration" [fot. Jakub Knera]
Stephen Cornford "Migration" [fot. Jakub Knera]
Dyskusja "Tradycje hałasu w sztuce dźwięku" [fot. Jakub Knera]
Dyskusja "Tradycje hałasu w sztuce dźwięku" [fot. Jakub Knera]
 [fot. Jakub Knera]