polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Ned Rothenberg / Hamid Drake
Ciągoty i Tęsknoty | Łódź | 05.07.16

Ned Rothenberg i Hamid Drake wystąpili w łódzkich Ciągotach i Tęsknotach w ramach cyklu „Zróbmy sobie koncert”. Jego idea bazuje na crowdfundingu, a więc zainteresowana publiczność wpłaca odpowiednią sumę przed występem - jeśli właściwa kwota, która w całości przekazywana jest artystom, zostanie zebrana, impreza się odbywa.

Obaj muzycy należą do ścisłej czołówki współczesnej improwizowanej sceny. Saksofonista i klarnecista Rothenberg to trochę niedoceniona postać nowojorskiego downtownu, w swej twórczości łącząca wiele odcieni improwizowanej awangardy. Był to jego pierwszy występ w Polsce. Z kolei Drake, jeden z kluczowych perkusistów chicagowskiego środowiska freejazzowego, doskonale znany jest rodzimej publiczności.

W pierwszym utworze Ned zabłysnął bardzo sprawną grą na alcie. Bazująca na mocnym brzmieniu ekspresja oraz umiejętność rozwijania potoczystej narracji, doprawdy robiły wrażenie. Drake w tej części zaprezentował się jako dynamiczny, niestroniący nawet od funku, ale cały czas pełen wyobraźni bębniarz. W pewnym momencie nad łódzkie Bałuty nadciągnęła burza i w chwili gdy wybrzmiała ostatnia saksofonowa fraza pierwszego utworu, w pobliżu uderzył piorun – co dało ciekawy dramaturgiczny efekt i rozbawiło zarówno publiczność, jak i samych muzyków. W drugim kawałku Rothenberg sięgnął po klarnet. Pokazał bardziej refleksyjne oblicze, a osią jego wypowiedzi stał się trans. Ochoczo zapętlał frazy, świetnie operując oddechem okrężnym, z dużym wyczuciem czerpał także z technik rozszerzonych. Drake stopniowo ujawniał wszystkie swoje atuty – zdolność budowania wielowymiarowych struktur rytmicznych, a zarazem operowania subtelnymi barwami, mnogość technik, wykorzystywanie różnych perkusjonaliów, gra rękami. Przedstawił także natchnioną etnicznym klimatem pieśń z akompaniamentem bębna ramowego i fletu shakuhachi. Choć grał w dużym skupieniu, zwykle z zamkniętymi oczami, bił od niego entuzjazm i radość. Na bis panowie zagrali pełną emocji i humoru wersję „Amazing Grase”.
Cóż, więcej chyba nie da się wycisnąć z formuły duetu reeds + bębny. Mistrzostwo. Miejmy nadzieję, że cykl Ciągot i Tęsknot będzie kontynuowany – wszystkie dotychczasowe zbiórki zakończyły się sukcesem i zaowocowały świetnymi koncertami.

Dodajmy, że występ amerykańskiego duetu poprzedził set dwóch łódzkich improwizatorów – Michała Rupniewskiego i Pawła Sokołowskiego z towarzyszeniem Rothenberga. Niestety, na ten koncert spóźniłem się i dane mi było zobaczyć tylko końcówkę. Panowie oscylowali w obszarach minimalistycznej, kameralistycznej wolnej improwizacji.

[zdjęcia: Łukasz Iwasiński]

Ned Rothenberg / Hamid Drake [fot. Łukasz Iwasiński]
Ned Rothenberg / Hamid Drake [fot. Łukasz Iwasiński]
Ned Rothenberg / Hamid Drake [fot. Łukasz Iwasiński]
Ned Rothenberg / Hamid Drake [fot. Łukasz Iwasiński]
Ned Rothenberg / Hamid Drake [fot. Łukasz Iwasiński]