polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Art Of Improvisation 2016
CK Agora | Wrocław | 09-12.06.16

Art Of Improvisation w tym roku trwał aż cztery dni od 9 do  12 czerwca. Pierwsze dwa dni to przede wszystkim występy konkursowe, a dwa ostatnie to warsztaty z występującymi artystami oraz oczywiście koncerty.


Zaczęło Lotto z bardzo wyrazistą perkusją, która świetnie współbrzmiała z kontrabasem - brawa dla akustyków. Gitara zostawała na drugim planie, ale takie było prawdopodobnie założenie. Cztery zapętlające się bez końca utwory wywołały wśród widzów pewne kontrowersje, czy to na pewno muzyka improwizowana. Wydaje się jednak, że są one nieuzasadnione, a muzykom udało się zachować improwizowany charakter, jednocześnie unikając nadmiaru, który w tym gatunku potrafi czasami zmęczyć. Koncert zakończył brzmiący westernowo "Pointing to marvel".

Później zagrał Hun. Ciekawie zapowiadające się spotkanie muzyków, którzy na co dzień nie grają razem, okazało się nudne, a muzycy epatowali smutnymi wyrazami twarzy. Lepsze było jedynie kilka ostatnich minut, jakby grający dopiero wtedy odkryli, że występują w trio.

Pustawa wcześniej sala, wypełniła się na The Ex. Bardzo dobry pomysł organizatorów, żeby na czas występu wynieść z sali krzesła. Podobnie jak dzień później w Warszawie, zagrali kilka utworów z Catch My Shoe i z ostatnich singli, ale podejrzewać można, że bez instrumentów dętych było bardziej rokendrolowo, a przy tym szybko i z dużą żywiołowością. Zakończyli "Maybe I Was the Pilot" na bis i mimo późnej pory, aż chciało się więcej.

Następnego dnia występy rozpoczęło dwóch ubranych na czarno, brodatych Włochów w okularach z Adiabatic Invariants, jeden grający na instrumentach perkusyjnych, a drugi na elektronice. Raz perkusja grała rytmem i krótkimi uderzeniami, które były komputerowo wydłużane, a innym razem na odwrót długie dźwięki wydobywane z perkusji były rozczłonkowane elektronicznie. Podczas występu roiło się od tych i innych koncepcji, których nie tylko z przyjemnością się słuchało, ale i oglądało, ponieważ dzięki sceniczności obu muzyków, koncert był także małym widowiskiem.

Alex Ward & Dominic Lash Duo, pod względem poziomu improwizacji dali chyba najlepszy koncert festiwalu, choć widz mógł czuć już pewne zmęczenie. Była to trudna muzyka, ale chciałoby się posłuchać jej jeszcze raz na osobnym występie.

Na zakończenie solo na fortepianie zagrał Wayne Horvitz. Był to najbardziej jazzowy ze wszystkich występów. Poza własnymi kompozycjami artysty, można było usłyszeć także Gershwina oraz bardzo dobrą interpretację Work Theloniusa Monka. Na jeden utwór na scenę zaproszony został także Alex Ward grając na klarnecie. Całość utrzymana w spokojnej stylistyce bez zbędnych ekscytacji.

Organizatorom festiwalu udało się po raz kolejny spełnić jedno z założeń, aby przedstawić rozmaitość muzyki improwizowanej. Niestety w tym roku nie dopisała frekwencja. Niech żałuje kto nie był.

[zdjęcia: Bartosz Sokołowski]

Lotto [fot. Bartosz Sokołowski]
Lotto [fot. Bartosz Sokołowski]
Lotto [fot. Bartosz Sokołowski]
Hun [fot. Bartosz Sokołowski]
Hun [fot. Bartosz Sokołowski]
Hun [fot. Bartosz Sokołowski]
The Ex [fot. Bartosz Sokołowski]
The Ex [fot. Bartosz Sokołowski]
The Ex [fot. Bartosz Sokołowski]
The Ex [fot. Bartosz Sokołowski]
Adiabatic Invariants [fot. Bartosz Sokołowski]
Adiabatic Invariants [fot. Bartosz Sokołowski]
Alex Ward & Dominic Lash Duo [fot. Bartosz Sokołowski]
Alex Ward & Dominic Lash Duo [fot. Bartosz Sokołowski]
Wayne Horvitz [fot. Bartosz Sokołowski]
Wayne Horvitz + Alex Ward [fot. Bartosz Sokołowski]