polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Kwadrofonik & Adam Strug Requiem Ludowe

Kwadrofonik & Adam Strug
Requiem Ludowe

Kwadrofonik zbierał się z nagraniem tej płyty od dobrych kilku lat, ale pretekst pojawił się dopiero rok temu, podczas Roku Kolberga, co pokazuje że jednak czasem takie celebracje przynoszą wartościowe efekty. To wtedy zespół spotkał się z Adamem Strugiem, który na "Requiem Ludowym" udziela się wokalnie i śpiewa pieśni pogrzebowe z XIX-wiecznego śpiewnika, wydanego w Pelplinie. Teoretycznie Kwadrofonik porusza się po obszarze muzyki poważnej, a Strug bada różne oblicza muzyki tradycyjnej. I te elementy spotykają się na ich wspólnym wydawnictwie, ale dzieje się to w na tyle aktualny i świezy sposób, że płyta ani przez moment nie brzmi archaicznie.

Teksty są przejmujące, zarówno wtedy kiedy Strug śpiewa jak i w momencie gdy krzyczy na spółkę z dziecięcym chórem w "Alfabecie". Kwadrofonik tworzy muzykę oszczędną, wybrzmiewającą cicho, niemal jako tło dla słów, a jednak istotną narracyjnie, bo buduje narastającą narrację. Fortepian i perkusjonalia (z fantastycznie brzmiącym wibrafonem) splatają się często z nagraniami terenowymi, nerwowych uderzeń w klawiaturę czy sygnału nieodebranego połączenia w finale. "Piekło" to popis perkusjonaliów, dud i kołatek, zwłaszcza z następującym po nim "Czyśćcem" w którym pojawiają się pocięte fragmenty nagrań zespołów ludowych i "Niebem", w którym następuje pogodzenie się z losem. Kulminacja płyty, złowieszcza i dotkliwa. Ale bardzo mocne wrażenie robią same teksty i bardzo ciekawa intonacja głosu Struga; wrażenie wywołuje zwłaszcza trylogia "Żegnam…" ale też "Czemu tak rychło, Panie", utwór dobitnie opisujący śmierć z perspektywy dziecka, które odeszło ze świata zbyt szybko.

Nie ma na tym albumie patosu, nie ma silenia się na górnolotny przekaz. Wszystko wychodzi bardzo naturalnie, a jednocześnie trafia w sedno. Odkopane teksty są aktualne do dziś - zwłaszcza w lirykach większości polskich zespołów, zdominowanych nijakością - odkrywają bolesną prawdę o odchodzeniu. Przejmująca jest ta muzyka, trochę niczym ścieżka dźwiękowa towarzysząca żegnaniu się ze światem. Uwypukla to dodanie kilku współczesnych elementów, ze wspomnianym sygnałem telefonu w finale, który wywołuje ciarki i - paradoksalnie - chce się do tego wracać wielokrotnie. Niecodzienne uczucie, głęboko zapadające w pamięć.

[Jakub Knera]

recenzje Pękala Kordylasińska Pękala w popupmusic