polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Ptaki Przelot

Ptaki
Przelot

Jeśli ktokolwiek miał w tym roku w polskiej muzyce rozbić bank, to bez dwóch zdań zrobił to duet Ptaki. Po epkach i singlach w końcu zebrali się za długogrający materiał, który kipi od pomysłów i fantastycznie wykorzystanych sampli. Przelot to swoisty ukłon w kierunku przeszłości polskiej muzyki, nieodżałowanej epoki PRLu, która wśród wielu po dziś dzień wywołuje łezkę w oku. Duet wykorzystuje archiwalne nagrania i zgromadzone sample, budując barwną układankę wpływów muzyki pop w formie dźwięków, wokali, połączonych nadzwyczaj spójnie i pomysłowo. Nie da się Ptaków jednoznacznie sklasyfikować stylistycznie, bo wtedy byliby wynikową wszystkich fascynacji, które starają się na płycie upchnąć. Jest tu miejsce na chwytliwe melodie, ale też umiejętnie wpleciony śpiew, który nie funkcjonuje jedynie jako wypychacz, ale jest właściwie wykorzystywany na nowo do stworzonych przez duet podkładów. Ptaki wpisują się z jednej strony w nurt retromanii, z drugiej swoistej plądrofonii, mieląc na drobne polską muzykę pop doby lat 70 i 80, wyciągając z niej to co najciekawsze i dając jej nowe życie. Czasem nawet zostawiają winylowy szum, a niektóre utwory budują tak jakby płyta w gramofonie się zacinała. Robią przy tym krótką lekcję historii z czasów, kiedy śpiewanie w radiu nie było oznaką zaspokajania najniższych gustów, ale prezentowało także wartość artystyczną. Przelot jest swoistą retrospektywą, zanurzeniem w bogaty dorobek, konstruowaniem z elementów zastanych, ale też bardzo umiejętnym łączeniem wielu estetyk, sampli i przedziwnych nagrań, telewizyjnych, radiowych i terenowych. Efekt pracy Jaromira Kamińskiego i Bartosza Kruszczyńskiego jest błyskotliwy, chwytliwy, a jednocześnie efektowny i z potencjałem, bo mówi językiem komunikatywnym zarówno dla słuchacza, który bez problemu wszystkie te sample rozpozna, tego młodszego, który muzyką interesuje się od niedawna, ale też odbiorcy zagranicznego, dla którego to po prostu fascynująca muzyczna przygoda.

[Jakub Knera]