polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Robert Kusiołek, Elena Czekanowa, Paweł Postaremczak, Grzegorz Nowara Qui Pro Quo

Robert Kusiołek, Elena Czekanowa, Paweł Postaremczak, Grzegorz Nowara
Qui Pro Quo

Robert Kusiołek powołał do życia bardzo nietypowy skład, a jego pierwsza płyta jest jednym z najoryginalniejszych krajowych nagrań ostatnich miesięcy, wartym szczególnej uwagi i – chociaż premierę mamy dawno za sobą – paru słów komentarza. Trzeci album sygnowany nazwiskiem stacjonującego w Hanowerze akordeonisty nagrany został, jak obydwa poprzednie, w kwartecie i znów z zupełnie innym niż wcześniej składem. Akordeon (na zmianę z bandeneonem), fortepian, saksofon i tuba to konfiguracja częsta jak przymrozki w środku lata, w dodatku dla niektórych może zbyt trudna, zbyt jednoznacznie awangardowa i z gatunku tych dla wytrawnego słuchacza, ale nie o samą niecodzienność tego zestawu najbardziej tu chodzi, zresztą i z awangardą nie jest tutaj zbytnio po drodze. Największą siłą Qui pro quo jest – jakkolwiek płytko to nie zabrzmi – moc kolektywnej współpracy, słyszymy zespół, w którym synergia i wspólna wizja biorą górę nad indywidualnymi popisami i wychodzeniem przed szereg, a suma dźwięków i kolorów składa się na błyskotliwą mozaikę, chwilami zaskakująco zgrabną, urokliwą i melodyjną, bez awangardowego ciężaru i zadęcia. Świetnie słucha się współpracy Kusiołka z Eleną Czekanową, która obok ładnych fortepianowych melodii poddaje swój instrument preparacjom. To być może dwa najważniejsze ogniwa tego łańcucha i wpływ na nastrój płyty mają najistotniejszy, ale bez wsparcia reszty kwartetu nie byłyby tym, czym są. Swoje dokładają Paweł Postaremczak (dość oszczędna gra, ale ze świetnym wyczuciem w odpowiednich momentach) i wzmacniający niskie rejestry Grzegorz Nowara. Bardzo dobra płyta, z naturalnością balansująca między lirycznymi pejzażami, chmurnymi kulminacjami, przez rytmiczny groove i repetycje do nieuchwytnej abstrakcji i wspólnego poszukiwania dźwięku nawet w jego najcichszych odsłonach. Fajnie jest zwyczajnie dać się jej ponieść.

[Marcin Marchwiński]