polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Lenar, Masecki, Zrałek  Fortepian Chopina

Lenar, Masecki, Zrałek
Fortepian Chopina

Chopin to polski mit, artysta wtórnie wtłoczony w tryby popkultury, postać pomnikowa, nad którą tak naprawdę nie ma dziś głębszego zastanowienia. Takie wnioski można wysnuć po wysłuchaniu wyjątkowego słuchowiska-reportażu autorstwa Wojciecha Zrałka-Kossakowskiego, Marcina Lenarczyka i Marcina Maseckiego, którzy tworząc narrację o Chopinie – jakimś cudem – uniknęli banału.

Fabularnym punktem wyjścia jest tytułowy Fortepian Chopina, wiersz Cypriana K. Norwida zwieńczony opisem wyrzucenia instrumentu kompozytora przez okno. Pojawiają się znamienne słowa „ideał sięgnął bruku”, które zdaje się przyświecały twórcom słuchowiska najbardziej. Panowie sami wyszli na warszawskie ulice i zapytali przypadkowe osoby o ich stosunek do „wielkiego, polskiego kompozytora”. Koncepcja słuchowiska zakładała poruszanie się szlakiem ławeczek z muzyką Chopina, rozmieszczonych w Warszawie w miejscach, które związane są z muzykiem w sposób szczególny. Płyta podzielona jest na 14 „utworów – ławeczek”, odwołując się tym samym do 14 stacji Drogi Krzyżowej. W trakcie tej podróży towarzyszy nam nieustannie muzyka Chopina, wykonana oczywiście przez Maseckiego, dźwięki atmosfery dookoła konkretnych ławeczek, ale przede wszystkim stopniowo zbliżamy się do rozwiązania niemalże kryminalnej zagadki dotyczącej warszawskiej przeszłości Chopina i legendarnego wyrzucenia fortepianu. Z każdą kolejną „Ławeczką” poprzez polifonię głosów z ulicy - od mniejszych i większych laików po ekspertów - słuchacz buduje sobie własny obraz kompozytora, na który składają się dziś banalne klisze, mityczne historie, ale też fakty, powszechnie nierozpowiadane, jak chociażby ten, że Chopin sprzedawał fortepiany, pobierał prowizje od konkretnej marki instrumentów.

Fortepian Chopina pokazuje jak bardzo płodną artystycznie formą może być słuchowisko. Siłą tej płyt jest przewrotny koncept i realizacja, która oprócz reportażowego charakteru ma w sobie wartość stricte estetyczną - pozwala zanurzyć się w muzyce Chopina, w dźwiękach strojonego, wnoszonego, wyrzucanego instrumentu, utonąć w odgłosach ulic. To specyficzny rodzaj odbrązowienia postaci kompozytora, która w efekcie staje się bardziej ludzka. Pozycja obowiązkowa dla mieszkańców Warszawy i wszystkich, którzy sądzą, że wiedzą kim był Fryderyk Chopin. W tym słuchowisku – parafrazując Norwida – bruk sięga ideału.

[Krzysztof Wójcik]