polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Kuba Ziołek, Wacław Zimpel
Teatr na Plaży | Sopot | 21.02.16

W dużym uproszczeniu można podsumować, że wieczór podczas, którego wystąpił Kuba Ziołek i Wacław Zimpel, był dedykowane minimalizmowi. Obaj panowie bazowali na zapętleniach, chociaż w przypadku tego pierwszego miały one nieco rozmyte, nie do końca oczywiste i proste do odczytania formy. Ziołek nie zagrał pod szyldem Stara Rzeka, ale w jego secie dało się słyszeć nawiązania do tamtej twórczości - dominowały jednak formy piosenkowe, z wokalem i dronowymi mgłami na drugim planie, co dodawało jego muzyce przestrzeni.

Zimpel zaprezentował materiał ze swojej solowej płyty "Lines", która do minimalizmu bezpośrednio się odnosi przez formę i treść kolejnych, chociaż nie wszystkich kompozycji. "Tak, Picture" na początek dobitnie pokazała jak muzyk na żywo łączy zapętlone partie klawiszy Vermona, wspomagane dźwiękowymi plamami Korga, na które następnie dodaje frywolne wstęgi klarnetu. Muzykowi bliżej do free-jazzowej surowości niż elektronicznych efektów, stąd najlepiej wybrzmiał w momencie, gdy wykorzystywał jedynie dęte instrumenty, a zwłaszcza laotański khaen, który choć wyglądał prosto, brzmiał niczym organy. Zapętlając go, Zimpel świetnie połączył go z partiami bass klarnetu, aby potem improwizować na ich tle na drugim klarnecie. Tytułowy utwór z płyty był najmocniejszym i najbardziej przejmującym momentem wieczoru.

Traf chciał, że dzień przed koncertem słuchałem albumu "Way" (wtedy jeszcze funkcjonującego jako trio) Ecstatic Sunshine. W skrócie bazuje on na repetycjach gitar elektrycznych, na których gra Matt Papich i Dustin Wong. Początek wspólnego setu Ziołka i Zimpla brzmiał podobnie, bowiem były to nakładające się na siebie zapętlenia Vermony i gitary akustycznej, czasem rozwijane równomiernie, kiedy indziej rozchodzące się w muzyczny chaos, ale równie efektowne. Tak było wtedy gdy ton muzyce nadawał Ziołek, a wtedy gdy na pierwszy plan wysuwał się Zimpel, miarowe minimalistyczne frazy na klawiszach znów kierowały się w stronę minimalistów. Na finał panowie zagrali stricte akustycznie, bez efektów, na gitarę i klarnet. Słychać, że to materiał otwarcy będący w stałej ewolucji, ale niektóre z efektów tej współpracy brzmią bardzo interesująco i ciekawe w jakim kierunku rozwinie się to dalej.

[zdjęcia: Jakub Knera]

Kuba Ziołek [fot. Jakub Knera]
Kuba Ziołek [fot. Jakub Knera]
Wacław Zimpel [fot. Jakub Knera]
Wacław Zimpel [fot. Jakub Knera]
Wacław Zimpel & Kuba Ziołek [fot. Jakub Knera]
Wacław Zimpel & Kuba Ziołek [fot. Jakub Knera]