polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Joe McPhee & Chris Corsano
Pardon To Tu | Warszawa | 07.02.16

Jeśli dobrze pamiętam, to pierwszym koncertem Joe McPhee w Pardon był duet z Michaelem Zerangiem. Tym razem McPhee ponownie zagrał z perkusistą, ale diametralnie innym. Chris Corsano to dla mnie trochę Zach Hill improwizacji, perkusista bardzo ruchliwy, intensywny, którego gra czasem sprawia wrażenia drżenia. Ale zarazem też kapitalny sonorystycznie, co w w występie z McPhee dobrze było słychać. McPhee, saksofonista o absolutnie własnym głosie, świetnie się w takich małych formatach sprawdza. Czy gra free, czy niby-tradycyjnie, czy śpiewa przez instrument czy sięga po trąbkę piccolo, słychać doskonałe połączenie dojrzałości z ciekawością, otwartością. Nie widziałem chyba złego koncertu w jego wykonaniu i ten tego nie zmienił. Wręcz był bardzo dobry. Przypomniał mi się ubiegłoroczny koncert Charles Gayle Trio - niby wiadomo jaki styl mają muzycy i można się domyślić jak będzie, a i tak w setki detali, brzmieniowa oryginalność i muzykalność przykuwa uwagę od początku do końca.

[zdjęcia: Piotr Lewandowski]

Joe McPhee & Chris Corsano [fot. Piotr Lewandowski]
Joe McPhee & Chris Corsano [fot. Piotr Lewandowski]
Joe McPhee & Chris Corsano [fot. Piotr Lewandowski]
Joe McPhee & Chris Corsano [fot. Piotr Lewandowski]
Joe McPhee & Chris Corsano [fot. Piotr Lewandowski]
Joe McPhee & Chris Corsano [fot. Piotr Lewandowski]