polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Father Murphy wywiad

Father Murphy
wywiad

Click here for the English version of this interview.

Father Murpy są jednym z najciekawszych zespołów na europejskiej scenie muzycznej. warty koncept, ale też otwarta formuła płyt, pozwalają ich postawić na czele najbardziej poszukujących składów, które nie boją się zmierzyć z trudnymi tematami, przy wykorzystaniu najróżniejszych środków. także z perspwktywy "statystycznie katolickiej" Polski, ich przekaz powinien być dla nas bardzo bliski, chociaż wcale nie jest taki łatwy.

Jakub Knera: Jaki pomysł towarzyszył wam przy zakładaniu Father Murphy? Było to po prostu granie muzyki czy chcieliście przekazać pewną określoną wiadomość przez swoją twórczość?

Freddie Murphy: W pewnym momencie zaczęliśmy czuć pilną chęć pozostawienia jakiegoś śladu po naszym istnieniu. Nie byliśmy zadowoleni z życia, tego gdzie byliśmy, nie wiedzieliśmy, co zrobić z naszym życiem. Muzyka wydawała się sposobem, dzięki któremu możemy wyrazić siebie

Pytam o to, bo postać Father Murphy jest jednocześnie głównym bohaterem każdej z waszych płyt. Skąd pomysł na taki concept?

W pewien sposób jako prorok pracował dla nas William Burroughs, a czytając jego książki byliśmy pewni znalezienia oznak tego co robić I jak to robić. Potrzebowaliśmy takiego głównego bohatera do podjęcia tego kierunku. Father Murphy okazał się narzędziem, które było w stanie połączyć nasze prywatne ego z publicznym, społecznym ja – dzięki niemu mogliśmy to w lepszym stopniu opisać. Pragnęliśmy stworzyć spiralę, która z jednej strony będzie bardzo abstrakcyjna, z drugiej mniej osobista, a z trzeciej bardziej parareliczna, mająca charakter przypowieści. Przez lata nauczyłem się, że im bardziej coś jest osobiste tym większy ma to potencjał do przedstawienia jako przypowieść.

Jakie są zalety i wady tej koncepcji? W pewien sposób określiliście kierunek i granice, z drugiej strony narzuciliście pewną narrację.

Staramy się brzmieć coraz bardziej osobiście, w każdej nowej wersji o ile za bardzo się nie eksponujemy. Posiadanie głównego bohatera w postaci Father Murphy sprawia, że zawsze możemy się za nim schować. To on jest naszym publicznym ja, jesteśmy jego medium do świata zewnętrznego

Sama nazwa bliska jest tematyce religijnej.

Staramy się być tak daleko od religii jak tylko to możliwe. Nie możemy jednak pozbyć się naszego religijnego dziedzictwa, a więc staramy się wykorzystywać i poczuć naszą potrzebę religijności w sposób, który pomoże się nam definiować.

Trafiłem na wywiad, w którym tłumaczycie, że Father Murphy to swego rodzjaju “dźwięk katolickiego poczucia winy". Masz na myśli poczucie winy jako was, jednostek I zespołu czy myślisz o tym w szerszym, włoskim bądź europejskim kontekście?

Kapłan z parafii w której dorastałem przywykł dośc często czytać mi słowa Świętego Anzelma z Canterbury: "Moje życie przeraża mnie. Kiedy dokładnie przyglądam się jego kursowi, całe wygląda w moich oczach jak jeden wielki grzech; lub przynajmniej jest to prawie nic poza bezpłodnością. Albo, jeśli są w nim widoczne jakiekolwiek owoce to są fałszywe lub niedoskonałe, że w taki lub inny sposób sa skażone rozkładem I zepsuciem, że nie usatysfakcjonują Boga lub wręcz go obrażą”. TNiech to będzie odpowiedź na twoje pytanie.

Onga, założyciel włoskiego labelu Boring Machines, w jednym z wywiadów powiedział, że jednym z największych wpływów na włoskią scenę kulturalną jest właśnie chrześcijaństwo, a wyniki naszego katolickiego dziedzictwa mieszają się z pragnieniem ucieczki od tych wyników. Włochy to miejsce, gdzie katolicyzm jest silny, widoczne i trwałe. Zgadzasz się z nim?

Całkowicie zgadzam się z Onga (on jest szefem!), Rozmawialiśmy o tym kilka razy. Nasze dziedzictwo katolickie przynosi nie tylko to “słynne” poczucia winy, ale także ogólny brak nadziei, poczucie bycia w bagnie, gdzie uczą cię, że przynajmniej woda nie przykryje cię całkowicie, będziesz mógł oddychać, więc po co narzekać?

Jaki jest teraz włoskie społeczeństwo? Katolicyzm odnajduję jako wspólny punkt z polskim społeczeństwie, które określa się jako wierzące, a przynajmniej statystycznie. Od lat 90. Państwo funkcjonuje niemal nierozerwalnie od kościoła. W centrum Włoch znajduje się watykan, ale poza tym wydajecie się społeczeństwem bardzo religijnym.

W Watykanie używają katolicyzm jako kolejnego sposobu do kontrolowania ludzi i przez wieki spowodowało to, że włosi są wystarczająco fanatyczni aby jakakoleiwk zmiana następowała powoli, co jednak nigdy nie jest postrzegane jako problem. Przywołam kolejny cytat, tym razem Johna Lennona: kobiety I homoseksualiści są czarnuchami naszego społeczeństwa I nic na to nie poradzę, ale katolicyzm w dużej części wpływa na tę sytuację.

Jak to wpływa na Father Murphy?

Father Murphy jest naszą reakcją na tę sytuację, ale raczej w osobistym wymiarze, wtedy gdy tracisz nadzieję w wszystkim, co się wokół nas, gdy dajesz sobie szansę, aby zobaczyć, kim naprawdę jesteś, aby zobaczyć, jak nisko można przejść, przed wyruszeniem w kierunku obranej przez ciebie ścieżki. Katolicyzm wyświadczył nam wielką przysługę, sprawiając, że mogliśmy to poczyć, więc nie będziemy go tak bardzo obwiniać. Religia jest fascynującą bestią, ponieważ daje ci łatwiejszą możliwość z własną potrzebą religijności czy duchowości. Katolicyzm dał nam szansę rozwoju w środowisku bardzo muzycznej i przynajmniej w tym czasie nie można było grać na gitarze akustycznej w Kościele, więc dziękuję Bogu, że wychowaliśmy się wokół brzmienia organów i chórów, a nie w momencie gdy śpiewane były złe folkowe piosenki na tanich, klasycznych gitarachśpiewane i grane złych ludzi piosenki następnie tanich klasycznych gitar czyli coś co przyszło w latach 90. Zobacz jak bardzo katolicyzm zadziałał na mnie – teraz próbuję ci wytłumaczyć o naszym odrzuceniu od tego nurtu I jednocześnie pokazuję ci jak bardzo konserwatywny się przez to stałem.

To ciekawe, że mówiąc o religii I mistycyźmie, nie robicie tego w makroskalii nie stajecie się zaangazowani społecznie. Perspektywa Father Murphy w wymairze osobistym, indywidualnym, jest fascynijąca. Wydaje mi się, że jesteście bardziej psychologicznie zaangażowanym zespołem niż politycznie zaangażowanym.

Myślę, że stajemy się politycznie zaangażowani za każdym razem gdy "inne" jest zaangażowany, Relacje zaczyna się tworzyć, gdy akceptujesz innych, wtedy jest już polityczna. Relacje cię definiują, więc Father Murphymoże być postrzegany jako ruch z zewnątrz do wewnątrz, jako kwerenda aby znaleźć odpowiedzi, które jednak zbyt mocno nie zaabsorbują twojego ja.

Bohaterem "Pain is on our side now" był Father Murphy, który zamiast w społeczeństwie stać się kolejnym prorokiem, który głosi nową prawdę, błądzi popełniając te same błędy. Na “Croce” ten bohater stara się poradzić sobie z krzyżem jako symbolem. Jak jest z tym symbolem krzyża? Jak chciałeś się z nim zmierzyć?

Nasza każda kolejna płyta jest rozdziałem, kolejnym krokiem na drodze Father Murphy. Po potraktowaniu upadku jako przejęcia, możliwości ciągłych zmian, poczuliśmy, że nie możemy dłużej czekać, aby porozmawiać o ofierze w celu uzyskania czegoś. I Krzyż był najlepszą możliwą formą przypowieści aby opowiedzieć o tym posunięciu w okresie po dojrzewaniu. Potrzebowaliśmy przykładu ofiary aby dostać się do większego poziomu świadomości i krzyż był naszym najlepszym, silnym symbolem, aby dostarczyć szansę przez najbardziej skrajne I odmienne punkty widzenia. Potrzeujemy symboli ponieważ niosą ze sobą silne obrazy I treści. Niekoniecznie musze z nich korzystać, ale widzę w tym użyteczność.

Wykorzystujecie bardzo różne narzędzia do tworzenia muzyki, czerpiecie z różnych estetyk w na tyle silny sposób, że wszystko brzmi niezwykle intensywnie, jest niczym performance, spektakl, słuchowisku. Coś innego niż tylko “album”.

Nasze koncerty to okna dla naszych wewnętrznych jaźni, gdzie staramy się spowodować dialog między naszą dwójką, powodując aby nasze serca miały ten sam rytm, a nasza krew miała taki sam poziom ciśnienia. Nasze występy są na pewno bardzo osobista. Można je rozpatrywać przez pryzmat aktu wiary w Innego. Słowa stają się dźwiękami, które powodują mały soniczny ruch, który generujemy w precyzyjnym rozumieniu, budując silne uczucie. Podczas gdy wykonujemy każdy z nas jest w całości dla drugiego, w ciszy oczekujemy aż nadejdzie odpowiedni moment  zanim stworzymy taki albo inny dźwięk, które są bardzo istotne podczas naszych występów.

Więc pomysł wykorzystania koncepcji w każdym z naszych nagrań pomaga w staraniach, aby przejść w ten sposób również z nagraniami, gdzie oczywiście trudno jest odtworzyć napięcie z koncertów, ale w studiu można zbadać więcej z dźwięków, dodawać warstwy i utrzymać się otwartym na wszystkie zewnętrzne wyjścia. Poznaliśmy, jak fundamentalna jest dla nas, aby nawiązywać współpracę z innymi ludźmi, co było dla nas istotne I stało się jasne, kiedy zaczęliśmy pracę z Gregiem Saunierem. Przy pracy nad “Croce” materiał nagrywał John Dieterich, a Greg znów go miksował. Nauczyliśmy się od nich bardzo dużo I oczymy się jak bardziej być name. Ta dwójka ludzi z pewnością pokazuje nam prawdziwe punkowe postawy.

Włochy mają dużą tradycję w muzyce psychodelicznej. Father Murphy zalicza się no nurtu “Italian occult psychodelia”, który jest swego rodzaju własną hauntologią, próbą reaktywacji włoskiej pamięci zbiorowej. Jak to postrzegasz?

Z pewnością mamy do czynienia z włoską pamięcią zbiorową I zgadzam się że obecnie właśnie włoskie zespoły są w stanie najlepiej się z nią zmierzyć. To coś co zaczęło wyrastać z underground, to próba radzenia sobie z poczuciem braku nadziei w stosunku do przyszłości, gdy dorastamy a naszym kraju. Włochy bardzo mocno koncentrują się na przeszłości, a jeśli pojawia się teraźniejszość to tylko po to aby celebrować to co już było. Przyszłość po prostu nie istnieje.

Jak opisałbyś ten ruch i jego początki?

Większość zespołów, które są uważane za część tego ruchu zaczęły pracować nad swoją muzyką w tym samym okresie, zaczęliśmy się wzajemnie poznawać, współpracowaliśmy przy wydawaniu muzyki, organizowaniu tras koncertowych, ktoś otworzył kolejny klub, który stawał się naszą świątynią. W ten sposób świętowaliśmy nasza przyjaźń jako wspólną wizję muzyki wobec naszego dziedzictwa, dzięki czemu zaczęliśmy sobie z nim radzić.

To jest to, co całkowicie nas zmieniło, w końcu mieliśmy więcej świadomości innych ludzi wokół nas, zbudowali społeczność niż scene, wspólnotę, gdzie znamy siebie nawzajem I wspólnie na siebie wpływamy. 

Najlepszą rzeczą w tym tzw ruchu jest to, że zespoły są prawdziwe, one istnieją i działają razem, funkcjonując na różnych płaszczyznach. W przypadku nazewnictwa tego zjawiska pomocne jest to, że dzięki temu więcej ludzi będzie kupować nasze płyty, słuchać muzyki I przychodzić na koncerty.

Wiele z tych zespołów staje się popularne także poza Włochami, koncertują także w innych krajach. Udaje się to nam, ale też Mai Mai Mai, In Zaire, Joklo Duo, Ovo. Te zespoły nieustannie koncertują I podróżują co możesz usłyszeć w ich muzyce na płytach.

Co ciekawe, Włochy wydają się być słonecznym i spokojnym kraj. A Itallian Occult Psychodelia wydaje się być przeciwieństwem tego wizerunku – wiele zespołów gra bardzo mroczną muzykę, którą można określić hasłem “sun & Violence” jak ostatnia płyta Heroin in Tahiti. Jak to postrzegasz? Dlaczego taki słoneczny kraj, pod powierzchnią generuje taki obraz swojego społeczeństwa?

Może zbyt długa ekspozycja na słońcu sprawia, że coś jest nie tak? WIęc jeśli mocno to rozdrapiesz, znajdziesz zgniliznę. Włochy to kraj z pewnością bardzo słoneczny kraj, ale czy spokojny? Nie sądzę. Jeśli spojrzeć na przeszłość to  fałszywy spokój przyszedł dopiero po drugiej wojnie światowej, a reakcja była z pewnością krwawa ... "Sun & Violence" – to hasło brzmi świetnie! To po prostu reakcja, świadoma lub nie na fanatyzm I lenistwo

 

ENGLISH VERSION

Father Murpy are one of the most interesting bands on the European music scene. The Compact but also open formula boards, allow them to put at the forefront of the most ambitious groups that are not afraid to deal with difficult topics, using various tools. Also with perspective of "statistically Catholic" Poliand, their message should be very close to us very close, although it is not so easy to read.

Jakub Knera: What was your main goal establishing Father Murphy – to simply start a band and play music or build a predetermined message?

Freddie Murphy: At one point we started feeling the urgency of leaving a track of our existence. We weren't happy for where we were living, we didn't know what to do with our lives. Music seemed a way to find a place between us for expressing ourselves, I believe.

I ask this because Father Murphy is a main character on your every record. What was your idea on going through this concept?

William Burroughs worked somehow as a prophet for us back then, reading his books we were sure we were finding signs telling us what to do and how to do it. We needed a path and a main character to take that path. Father Murphy was up to become the media to connect our private egos with our public ones. We needed someone we could use to describe a downward spiral we wanted to describe. A spiral somehow we were going through, but that we wanted to be more abstract, in a way less personal and closer to a parable. Over the years we learned that the more personal we get, the more the outcome can or has to be seen as a parable.

What are the advantages and disadvantages of this concept? In a way, you define your direction and limits, and on the other hand it imposes a narration and thus it can easily specify how you want to be read in the future.

We become more and more personal in every new release, and that of course does expose us. Having a main character like Father Murphy helps in the fact that we can always hide behind him. He's the public one. We then become his media the outside worlds.

The name itself conjures religious topics – how close or far you want to be with it?

From religion(s) we want to be as far as possible. We can't get rid of our religious heritage, and so we try to use and feel our need for religiousness in a way that can define us.

You’ve described Father Murphy as "the sound of the Catholic sense of Guilt”. You feel a sense of guilt through the prism of your band (so more like units feel) or maybe through the prism of the society in which you live (Italy, Europe)?

The priest of the parish I grew up in was used to read quite often to me these words from St. Anselm of Canterbury: “My life affrights me. For when carefully reviewed, its whole course shows in my sight like one great sin; or at least it is well-nigh nothing but barrenness. Or, if any fruit is seen in it, that fruit is so false, or so imperfect, or in some way or other so tainted with decay and corruption that it must need either fail to satisfy God or else utterly offend Him”. Off to a good start I would say.

Onga, the founder of Italian label Boring Machines, has said in one of the interviews that one of the biggest impacts on the Italian cultural scene is Christianity and the results of our Catholic inheritance mixed with the desire of escaping from those results. Italy is a place where Catholicism is strong, evident and permanent. 

I totally agree with Onga (he's the boss!), we talked several times about this. Our Catholic heritage not only brings along that “famous” sense of guilt but also a general sense of no hope, the feeling of being in a swamp where they teach you that at least the water won't fully cover you, it'll be enough to let you breathe, so why bothering and complaining?

What is now Italian society like? Catholicism is a common point for Polish and Italian societies. We are a country of believers, or at least statistically „we are”. However, since the 90s the indissolubility of church and state is generating a heated debate. In the centre of Italy there is Vatican – how does this affect society?

At the Vatican they use Catholicism as another way to control people, and centuries of that made Italians bigot enough to have a dried out society where every change happens very very slowly, and yet it's seen as an issue, a problem. Quoting John Lennon, women and gay people are still the niggers of our society, and I can't help but also to blame Catholicism for its part in this.

How does this influence Father Murphy?

Father Murphy stands as our reaction to this; we rather decide to go down on a personal downward spiral, where it looks like you lose hope in everything that's around us while you're giving yourself the chance to see who you really are, to see how low you can go, before heading toward your path. Catholicism anyway was of a great use for giving us the chance to feel this urge, so we won't be only blaming it here. Religions are fascinating beasts cause they give you an easier way to deal with your own personal need of religiousness. Catholicism also gave us the chance to grow in a very musical environment, and at least at that time you couldn't play an acoustic guitar in the church, so thank God we grew up with organs and choirs and not with badly sung and played folk songs followed by cheap classic guitars (something that came in the 90's)... You see how much Catholicism works deep on you, I'm here trying to tell you about our rejection to it and instead I show you how conservative it made me to be...

If you talk about religion or mysticism, you do not enter in on the macroscale and do not speak about society – Father Murphy rather immerses deeply into psychological narratives of the individual, but also into relationships with others. You are more like psychological not and political band.

I think it becomes political every time the “Other” is involved, relationships happen when you agree on accepting the other, and this is already political. Relationships define you, so Father Murphy can be seen as a movement from the outside, the relationships, to the inside, a query to find answers to keep your Self not too self-absorbed.

Pain is on our side was about Father Murphy who, instead of going back to society as another prophet holding another truth, embraces failure to avoid making the same mistakes again. On “Croce” Father Murphy finds himself dealing with the cross as a symbol. How this idea of dealing with the cross came to you? 

Every release of ours is another chapter, another step on Father Murphy's path. After dealing with Failure as a conquer, an opportunity of constant change, we felt like we couldn't wait any longer to talk about Sacrifice in order to obtain something. And the Cross was the best parable to use in order to give sounds to this movement. It may sound almost silly and too easy, but growing old we noticed how much in our quest we were focusing in finding answers to the question “How”, rather to the question “Why”, as we thought we had to do in our post adolescency (when we started Father Murphy). We needed an example of Sacrifice in order to get to a bigger level of consciousness, and the Cross was our best bet, yes maybe too strong of a symbol, but bringing along the chance to see it through the most diverse angles. We need symbols as they have the power of bringing strong images and some leads. I don’t necessary like them but I surely see their use in this.

You use very different tools to prepare sounds, you use different aesthetics - everything is so extreme that it sounds like performance, a spectacle or the end of the world. It’s also a kind of a radio play and not just normal “record” or “album”. 

Our live shows are windows to our inner selves, where we try to make happen a dialogue between the two of us, forcing our hearts to have the same rhythm, our blood to have the same pressure level. Our performances are surely very personal. In that you can maybe see them as an extreme act of Faith toward the Other, in our dialogue words become sounds and every little sonic movement works with a precise meaning, building a strong feeling. While we perform, each one of us is everything for the other one, silence and the need to wait until the right moment comes before doing this or that sound. It is a huge deal in our shows. So the idea of using concepts behind each release of ours also helps in trying to go that way also with the recordings, where of course on the one hand it is harder to reproduce the feeling of tension you can get in a live show, but at the same time while recording you can explore more sounds adding layers and keeping yourself open to external inputs. We got to know how fundamental it is for us to get to work with other people, especially for us it all changed and became clearer when we started working with Greg Saunier. With Croce then we had the chance to have John Dieterich recording us, while Greg again mixed it. We learn from them a bit more everyday. And we learn how to be more us. A real punk attitude those two great human beings share for sure.

Italy has a great psychodelic tradition which is local and different from others that developed in other places. You are mentioned as a part of movement called “Italian Occult Psychedelia” which has emerged as a kind of Italian hauntology, an engine of reactivation of an Italian collective memory – do you agree with that?

There is for sure an Italian collective memory and I agree that there are now bands in Italy that are the best media to represent all this. It is something that happened, or started happening a few years ago, from a real underground movement, a real urge to deal with that sense of no hope that we feel toward the Future while growing in our country. Italy is a country where everything is about the Past, where there's the Present only to be able to deal with our glorious past, and where the Future simply doesn't exist.

How would you describe that movement and its origins?

Most of the bands that are considered to be part of this movement started working on their own sounds in the same period. We slowly got to know each other while touring around, then started to collaborate on releases, to help each other on booking shows and tours. People opened venues that became Churches, where we celebrate our friendship as a common vision of music through which we deal with our heritage. This is what changed completely, we finally had more consciousness of other people around us, we somehow built a community rather than a scene, a community where we know each other, we sometimes even influence each other, we all did shows together and recorded this or that track in so many different releases through all these years. The best thing of this so called movement is that the bands are real, they do exist and they do work together, one way or the other. The rest is helpful only for giving a name to the whole thing, so that journalists can talk about it helping having more people from all over buying records and going to shows. Another great change with respect to the past is that some of these bands we are talking about do tour, not only in Italy but also abroad. A lot. We are an example, but I also think of Mai Mai Mai, In Zaire, Joklo Duo, Ovo... all these bands are constantly touring, and I have the idea that you can feel it listening to their releases.

What is interesting, Italy seems to be a sunny and a calm country. And the Italian Occult Psychodelia is on the opposite to this image – the music of many bands is described under that genre is blatantly dark, esoteric and sometimes bloody, actually reflecting the 'sun & violence'. Why does it go that way? Is it because of the opposition of the cliche of the country and its real image or maybe there are other aspects?

A maybe too long exposition to the sun made something go wrong... so if you scratch under the surface you'll find the rotten?. Italy is surely a sunny country, but calm – I really don't think so. If you look at its Past, a fake calmness came only after the Second World War, and the reaction was surely bloody...“Sun & Violence” does really sound great anyway! Sun & Violence, your way to react, consciously or subconsciously, to bigotry and laziness!

[Jakub Knera]