polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Eklektik Ensemble / Punkt / Lutosławski Quartet  Punkt Eklektik Session 01

Eklektik Ensemble / Punkt / Lutosławski Quartet
Punkt Eklektik Session 01

Niniejsza płyta jest rezultatem interesującej inicjatywy– warsztatów muzycznych norweskiego festiwalu Punkt, które odbyły się tego roku we Wrocławiu i zostały połączone z regionalnym programem Eklektik Session, mającym na celu integrację kulturalną na płaszczyźnie tak artystycznej, co geograficznej.

Efekt albumowy Punkt Eklektik Session składa się z dwóch części, dość wyraźnie różniących się stylistycznie. Pierwsza to sześć kompozycji Eklektik Ensemble-kolektywu złożonego z polskich reprezentantów sceny wrocławskiej (i nie tylko). Druga to koncertowy, blisko półgodzinny remiks kwartetu Lutosławskiego i elektroniczny utwór „The Deep Serene” wykonany przez artystów norweskich, inicjatorów Punkt Festival – trębacza Arve Henriksena (znanego dobrze z Supersilent) oraz muzyków elektronicznych i kuratorów - Jana Banga i Erika Honoré’a. Pod tym względem wydawnictwo ma zatem charakter składankowy, któremu zawsze towarzyszy ryzyko estetycznego dysonansu. Utwory ze „strony A”, utrzymane są w klimacie bardzo lekkim, przypominającym nieco zwiewny, marzycielski wymiar muzyki Air. W trzech przypadkach są to piosenki z Adrianną Styrcz na wokalu. Barwa głosu artystki kojarzy się z pewną stanowczą delikatnością wokalu Stiny Nordenstam. Styrcz śpiewa bardzo dobrze po angielsku i pozbawiona jest denerwującego akcentu niektórych polskich wokalistek próbujących tworzyć w tym języku. Kompozycje Eklektik Ensemble można określić mianem ambitnego popu o rozkołysanej, odrobinę jazzowej sekcji rytmicznej i wyrazistej gitarze prowadzącej. Interesujące rzeczy dzieją się na zetknięciu instrumentów smyczkowych z elektroniką, która często kieruje muzykę na trochę trip hopowe, senne tory. Dużym plusem albumu jest wewnętrzne zniuansowanie poszczególnych kawałków, których piosenkowe ramy zostały potraktowane ze sporą dozą wyobraźni i wyczucia groove’u. Zestaw Ensemblu zamyka utwór „Rudnik” wykorzystujący sample autorstwa polskiego nestora elektroniki. Kompozycja dobrze przygotowuje słuchacza na półgodzinny, medytacyjny remiks kwartetu Lutosławskiego, o którego specyfice decyduje swobodna, przytłumiona trąbka Henriksena i subtelne, elektroniczne manipulacje dźwiękiem. Podobny, duszny charakter ma utwór zamykający kompilację autorstwa Jana Banga.

Największym mankamentem tego wydawnictwa jest jego długość. Chociaż poszczególne składowe albumu wypadają naprawdę ciekawie, to ciężko zapoznać się z tą płytą od początku do końca bez uczucia dezorientacji. Myślę, że dużo lepszym posunięciem byłoby rozbicie albumu na dwie oddzielne całości. Z pewnością byłby wówczas mniej „eklektik”, ale w zamian treść muzyczna zyskałaby na klarowności przekazu. Niemniej warto zapoznać się z tym materiałem (swoją drogą dostępnym za darmo), ponieważ ma w sobie dużo uroku wynikającego z lekkości i swobody grania, a piosenki z pierwszej części charakteryzują się przyzwoitym, wyrazistym songwritingiem.

[Krzysztof Wójcik]