polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Krojc / Jakub Pokorski / Krojc + Meeting by the Chance Fonogram / Hominal / Know How

Krojc / Jakub Pokorski / Krojc + Meeting by the Chance
Fonogram / Hominal / Know How

Jakub Pokorski nie daje za wygraną i wypuszcza w świat kolejne wydawnictwa, w których umiejętnie obrazuje jakie terytoria muzyki elektronicznej go interesują i jak wiele jest w stanie wycisnąć ze swoich inspiracji. Jako Krojc wydaje album Fotogram, inspirowany twórczością Franciszki i Stefana Themersonów, którzy pochodzą z Płocka, rodzimego miasta muzyka. Ta w pełni elektroniczna płyta brzmi nieco kosmicznie, bazuje na samplach, instrumentach elektronicznych i gitarze elektrycznej, z którą muzyk się nie rozstaje. Uderza, jak dobrze Pokorski buduje narrację, jak zwięźle upycha swoje pomysły w tych niedługich, bądź co bądź utworach. Czasem brzmi oschle, ale za chwilę zabarwia muzykę delikatnie wyłaniającymi się, kolorowymi ornamentami („Camera Obscura“), dobrze odnajduje się w duchu kosmiche musik („The Urge to Create“), ale też fenomenalnie splata warstwy gitary i akustycznych brzmień („Uedża“), w między czasie uzupełniając je wypowiedziami Stefana Themersona i muzyką Stefana Kiesielewskiego.

Podobnie na plus zaskakuje Hominal, sześcioutworowa kaseta, na której utwory przyjmują bardziej analogowy, staroświecki charakter. Materiał opiera się w dużej mierzej na repetycjach, których wydźwięk jest wzmacniany przez szumiące, oldskulowe brzmienie, pewną kondensację i mechanizację dźwięków, a także melodie – proste i surowe, ale przez to bardzo dobrze domykające brzmienie. Hominal w wielu miejscach brzmi bardzo metalicznie, szorstko, wręcz pozbawiony jest ludzkiego pierwiastka. Bliżej mu do współczesnego, gęstego i dusznego techno, chociaż utwory bazują na zupełnie innej pulsacji. Jest to jednak elektronika w większym stopniu chłodna, wycofana, trochę wyobcowana, często matematyczna, ale niemniej frapująca. Dla mnie Krojc w takiej formie sprawdza się o wiele lepiej: ścisłej precyzji, skrupulatnej konstrukcji, a przez to także zwięzłej narracji i dramaturgii, treściwie domkniętej w 20 minutach muzyki.

Na tle powyższych dwóch nagrań blado niemalże wypada jego współpraca z Marcinem Cichym aka Meeting by the Chance, która w nieco zbyt prosty ale też banalny sposób, łączy pomysły obu twórców. Połamany, trochę hip hopowy podkład z gitarą Pokorskiego brzmi banalnie, dość wtórnie ale i mało ciekawie. Nawet te bardziej rytmicznie i melodyjnie zróżnicowane utwory, wydają się o wiele mniej ciekawe, ale też nie na tyle interesujące formalnie, aby słuchać ich z takim zainteresowaniem jak powyższych dzieł Krojca; bazują na dość utartych schematach. A Pokorski na tyle wyszlifował swój styl i charakterystyczne brzmienie, że niezależnie od tego czy czerpie z brzmienia analogowego czy z sampli i gitar, najlepiej sprawdza się sam, ponieważ doskonale wie co i jak chce powiedzieć.

[Jakub Knera]