polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Laetitia Sadier  Something Shines

Laetitia Sadier
Something Shines

Trzeci album wokalistki Stereolab to materiał, który daje dość ambiwalentne odczucia. Z jednej strony, na Something Shines są takie fragmenty, których słucha się z ogromną przyjemnością, oddając się hipnotyzującemu wokalowi Sadier. Z pewnością do tych fragmentów należy otwierające, mocno ocierające się o charakterystykę muzyki lounge „Quantum Soup” oraz popowe „Then, I Will Love You Again” ze świetnym wejściem sekcji dętej, które przypominają najlepsze dokonania macierzystego zespołu Francuzki. Z drugiej, są też takie momenty, kiedy ma się ochotę jak najszybciej przeskoczyć to następnego utworu, zwłaszcza przy pozbawionym jakiekolwiek wyrazistości “Obscuridad” czy irytującym swoim brakiem pomysłów „Transhumance”. To właśnie ten rodzaj „wypełniaczy” oraz pewnego rodzaju wrażenie nie do końca zrealizowanych zamierzeń („Echo Port”) jest największym zarzutem, jaki można postawić Sadier. Niestety, ten brak spójności przekłada się na to, że Something Shines słucha się bardzo dobrze jedynie do połowy, dalej jest już gorzej a wspomniany brak koherencji mocno przeszkadza w odbiorze. Niezrealizowany potencjał czyni z tego albumu rzecz wyłącznie niezłą. Wielka szkoda, bo mogło być o zdecydowanie lepiej.

[Mateusz Nowacki]