polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Timber Timbre  Hot Dreams

Timber Timbre
Hot Dreams

Słuchanie Hot Dreams to pełna wrażeń wycieczka o wysoce wysublimowanej muzycznej wrażliwości łączącej w sobie poetykę Tindersticks z quasi – filmową narracją gatunku noir. Właśnie ów konotacje filmowe najlepiej oddają to, co możemy usłyszeć na trzecim albumie Kanadyjczyków. Pełno tutaj cytatów ze spaghetti-westernowej konwencji zabarwionej lekko psychodeliczną atmosferą oraz momentów godnych thrillerów szpiegowskich klasy B. Mogłoby się wydawać, że w obliczu takiego zlepku wszystkiego ze wszystkim ta płyta skazana jest na zatonięcie w śmietnisku przeciętności, ale jest wręcz przeciwnie. Timber Timbre słucha się wspaniale, co jest zasługą tego, że ów postmodernistyczna faktura Hot Dreams nie męczy nas swoją dusznością czy klaustrofobią, lecz zaskakuje przestrzenią i otwartością, wymykając się jednoznacznym klasyfikacjom. Pozorny minimalizm skrywa w sobie głębię aranżacji godną podziwu (wielkie brawa należą się odpowiedzialnej za smyczki Mice Posen oraz hipnotyzującego dźwiękami saksofonu Colina Stetsona), która w zestawieniu z wokalem/deklamacją Taylora Kirka daje naprawdę wyjątkowe wrażenie muzyczne. Interesujący jest też fakt, że sam Kirk, wspominał w jednym z wywiadów, że główną inspirację czerpał z pobytu w Laurel Canyon – będącym swego czasu istotnym miejscem dla ruchu kontrkulturowego. Kiedy słucha się Hot Dreams, możemy z dużą dozą pewności zaryzykować tezę, że najwyraźniej Kalifornijska dzielnica wciąż ma możliwość artystycznego stymulowania (vide: oniryczne „Grand Canyon”).

Timber Timbre nagrali album wyjątkowy, pełen emocji i uroku, wobec którego nie można przejść obojętnie. Wypracowane na przestrzeni ostatnich lat autorskie brzmienie pozwala patrzeć, na Timber Timbre jako na zespół o nietuzinkowej estetyce, posiadającym ogromne zasoby muzycznego potencjału. W oczekiwaniu na następną płytę oraz koncerty, nie pozostaje nic innego jak oddać się magii Hot Dreams i zanurzyć się w tym jakże osobliwym świecie.

[Mateusz Nowacki]