polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
3D: Dąbrowski / Davis / Drury Vermillion Tree

3D: Dąbrowski / Davis / Drury
Vermillion Tree

Dobrej passy Tomasza Dąbrowskiego ciąg dalszy i chociaż Vermillion Tree to jeszcze pokłosie pobytu naszego trębacza w Nowym Jorku prawie trzy lata temu, dystans czasowy ma tu znaczenie w sumie trzeciorzędne. Aktualność i świeżość albumu nagranego z Kris Davis i Andrew Drury’m (w ciekawym zestawie trąbka-pianino-perkusja) wydaje się oczywista, choć 3D to pewnie bardziej projekt-spotkanie aniżeli coś bardziej trwałego. Fakt, że dla Dąbrowskiego zetknięcie z amerykańską pianistką było pierwszym, też zdaje się większego znaczenia nie mieć – powstała w efekcie płyta tyleż swobodna i spontaniczna, co dojrzała i skupiona, a twórcza interakcja trójki czujnych muzyków, grających swoje, ale poszukujących wspólnej płaszczyzny, jest jej naturalnym sednem.

Na Vermillion Tree złożyło się aż czternaście utworów, z których spora część to zwarte miniatury, a tylko trzy trwają dłużej niż pięć minut – każda z nich oparta została na innym punkcie ciężkości, operując różnymi środkami i emocjami. W lawirowaniu między subtelnością a żarliwością, prostotą dźwięków i ułożonych melodii a wyrafinowanym, awangardowym podejściem, między elegancką płynnością a szorstkim rozedrganiem trio porusza się konsekwentnie do samego końca, co jest jednym z rysów tej wielobarwnej i nieuchwytnej muzyki. Na dobre wyszło też pozostawienie przestrzeni na grę w duetach, uwalniając całość od zbytniej gęstości i szczelności, pozwalając uwypuklić improwizacyjną swobodę. Miłym zaskoczeniem jest dla mnie chyba najmniej z tej trójki kojarzona u nas Davis, pokazująca, że nawet operując na polu urokliwych melodii i nieskomplikowanych figur, można nadać muzyce wyrazistości i napięcia. Porządna płyta, niejednoznaczna i mająca w sobie sporo do odkrywania, stąd warta niejednej z nią przygody.

[Marcin Marchwiński]