polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
White Lung Deep Fantasy

White Lung
Deep Fantasy

Ukazało się w tym roku niezwykle dużo znakomitych wydawnictw punkowych popełnionych przez kobiety - Good Throb, In School, Rakta, etc. Bryony, gitarzystka Good Throb, wypowiadała się niedawno na łamach Yellow Green Red: "Według mnie jest wiele doskonałych [kobiecych] zespołów, z którymi czuję więź, ponieważ grają feministyczny punk pomijając stare i wymęczone paradygmaty "riot grrrl". Tymczasem White Lung nie dość, że chętnie do owych wymęczonych paragydmatów wracają, to uzupełniają je najtańszym nu-metalem rodem z Warped Tour. Jest to tym bardziej bolesne, że jeszcze przed kilku laty zespół był naprawdę znakomity i doskonale rozsławiał scenę punkową z Vancouver.

Najistotniejszej negatywnej zmiany upatrywałbym w odejściu pierwszej gitarzystki - Natashy Reich. To właśnie ona pisała doskonałe post-punkowe riffy, które podane w szybkich tempach nadawały It's The Evil potężnej intensywności. Na drugim albumie, Sorry, grał już Kenny McCorkell, choć partie gitarowe zdążyła wcześniej napisać Reich. Na Deep Fantasy słychać największą w tej mierze różnicę - McCorkell nie ma do swojej poprzedniczki żadnego startu pod względem kreatywności. Jest to na albumie maskowane spiętrzeniem efektów gitarowych, niższym (nu-metalowym właśnie) strojeniem i wysunięciem perkusji na pierwszy plan, ale w ten sposób zamiast szybkiego, agresywnego post-punku dostajemy brzmienia, które straszyły z radia na początku tego tysiąclecia.

Mish Way stara się tu śpiewać, co daje dość kuriozalne efekty, ponieważ jej teksty przesycone są tumblerowym feminizmem. Szczególnie mocno akcentuję w tym momencie słowo "tumblerowym" - to feminizm korporacyjny, ubierający się w H&M, stale podpięty do zdjęć instagramowych i występujący na festiwalu Pitchfork, gdzie uwieczniający całość kamerzyści robią co mogą, by ukryć skrajne znudzenie muzyków. Trudno też traktować poważnie przekaz płynący z tekstów pokroju:

Take me, sunny city

Burn it, big bright

The garbage in my spine

Baby's gonna bite

kiedy wymienione w pierwszym akapicie kobiece zespoły wściekle atakują status quo i sięgają przy tym po niecodzienne brzmienia (hardcore, noise, psych-punk). Na Deep Fantasy White Lung serwują niestety tanie skrawki i kłaniają się możliwie najszerszej publiczności. Takie podejście w (samozwańczo) buntowniczej muzyce nigdy nie kończy się dobrze.

[Marek J. Sawicki]