polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Master Musicians of Joujouka 2014
Joujouka, Maroko | 20-22.06.14

THREE NIGHTS BEFORE THINKING

W połowie czerwca tego roku mieliśmy okazję, jak się okazało jako pierwsi przybysze z Polski, wziąć udział w festiwalu Master Musicians of Joujouka w wiosce Joujouka, w górach Rif w północnym Maroko. Festiwal odbywa się od 2008 r. w rocznicę wizyty w wiosce oryginalnego basisty the Rolling Stones Briana Jonesa. Tylko co to za festiwal? Scena jest jedna – pół namiot rozbity na dziedzińcu lokalnej medresy, żadnych line-upów i supportów – występuje tylko jeden zespół Master Musicians of Joujouka (acz w różnych mniejszych i większych składach) i nie ma żadnego sztywnego godzinowego rozkładu jazdy (granie trwa w zasadzie cały dzień i niemal całą noc). Na 3 dni i 3 noce muzyka, wspólnota i rytuał wypełniają wszystko i stają się wszystkim. Wspólne mieszkanie z muzykami, wspólne jedzenie z wielkich wspólnych talerzy, wspólne tańce. Świeże figi zrywane prosto z drzewa, domowy miód, pieczywo z opalanych ogniem pieców i wszelkie inne dobrodziejstwa z własnego gospodarstwa. W wiosce z dala od cywilizacji, gdzie jeszcze nie dawno nie było nawet prądu a źródłem wody od wieków są trzy studnie na głównym placu wioski. Prawdziwy koniec świata – meczet, dwa maciupeńkie sklepiki, szkoła podstawowa i grób sufickiego świętego z XV w., który nauczył lokalnych wieśniaków otwierającej umysł i uzdrawiającej muzyki. The oldest rock n' roll band of the world, jak nazywali ich beatnicy. I wszechogarniająca muzyka, muzyka, muzyka oraz chmury kifowego dymu. Od spokojnych porannych i wczesnopopołudniowych występów ze skrzypcami, bębnami i zawodzącym śpiewem po mistyczno-ekstatyczne finały późnym wieczorem z kakofonią konwersujących piszczałek i transowym rytmem bębnów, które przyspieszają i zwalniają aż zawładną zupełnie ciałami i duszami tańczących. Do tego płonące ognisko i inscenizacja legendy o bożku Bou Jeloudzie (lokalnym odpowiedniku Pana), który nauczył przodków magicznej gry na instrumentach, po czym zniknął z wioskową wariatką Aishą Kandishą. Trzy dni, które jak lustro z Alicji w Krainie Czarów przeniosły nas do zupełnie innej rzeczywistości, po której trudno było wracać pociągiem do zatłoczonego i rozkrzyczanego bazarowym życiem Tangeru.

[zdjęcia: Piotr Dynowski]

Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]
Master Musicians of Joujouka [fot. Piotr Dynowski]