polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Tashi Dorji Blue Twelve / V

Tashi Dorji
Blue Twelve / V

Pochodzący z Buthanu i mieszkający w Stanach Tashi Dorji to jeden z najciekawszych „nowych” gitarzystów, jakich słyszałem ostatnimi czasy. Blue Twelve i V to dwie kasety z kwietnia, cyfrowo dostępne na jego bandcampie. Na Blue Twelve Dorji gra głównie elektrycznie, na V akustycznie. Na starszych nagraniach grał tylko akustycznie, mam wrażenie, że poszerzenie instrumentarium wyjdzie mu na dobre i tym mocniej podkreśli jego oryginalność. Nie wiem w jakim stopniu wynika to z migracji muzyka, ale jego podejście do gitary w intrygujący sposób wymyka się tradycjom. Dorji potrafi powiązać free w duchu Dereka Bailey z pogłosami bliższymi ambientowi albo repetycjami a la Zs, zbudować posępną atmosferę kilkoma prostymi akordami, paroma filigranowymi dźwiękami ją rozjaśnić, zanurzyć się w rezonanse, ciekawie budować panoramę z zestawienia dźwięków strun, tych ze wzmacniacza oraz z reguły marginalizowanych odgłosów pudła. Grając na akustyku wręcz uderza tym, że nie wkracza na popularną ostatnią ścieżkę prymitywizmu bądź folku, jest raczej awangardystą. Nie skupia się na eksploracji brzmienia jako takiego, ale kładzie nacisk na kontrolę dźwięku jako elementu artykulacji i kompozycji.

Właściwie ciężko powiedzieć, czy te utwory to improwizacje, czy kompozycje – mają nieliniowy, unikający powtórzeń sekcji charakter, ale można odnaleźć w nich dramaturgię, przemyślany przebieg. Pod tym względem, a także w odniesieniu do poszukiwania własnej techniki gry na gitarze, a nie tylko budowy utworów, przypomina mi Raphaela Rogińskiego, a zwłaszcza jego koncert na dziesięcioleciu PopUp, gdzie Rogiński zagrał autorski materiał, którego wielowątkowość na raz trudno było ogarnąć. Rogiński jeszcze tego nie nagrał, Dorji swoje poszukiwania dokumentuje na razie wyłącznie w formie kaset (i plików), ale w sierpniu pojawi się jego pierwszy winyl. Zatytułowana po prostu Tashi Dorji płyta będzie kompilacją nagrań przygotowaną przez Bena Chasny’ego i ukaże się jako pierwsze wydawnictwo założonej przez niego oficyny Hermit Hut. Potrafię zrozumieć wysiłek wkładany przez Chasny’ego w popularyzację muzyki Dorjiego – jest tego warta, choć na większą popularność i tak nie ma szans.

[Piotr Lewandowski]