polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Sharon Van Etten Are We There

Sharon Van Etten
Are We There

Czwarty album Van Etten jest jak podróż z przepięknymi widokami, która mogłaby się nigdy nie kończyć. Are We There zachwyca doskonałą aranżacją, urzeka melancholijnym klimatem oraz skłania do refleksji poprzez słodko-gorzkie teksty Amerykanki. Sharon posiada dar hipnotyzowania, storytellingu w budowaniu muzycznego tła. W porównaniu do wydanego w 2012 Tramp, nowa płyta jest bardziej rozbudowana, oparta raczej na elektrycznych sekcjach niż na korzystaniu z gitary akustycznej, które znakomicie korespondują z dźwiękami pianina oraz smyczków. Wszystko to powoduje, że kompozycje na Are We There można potraktować jako dobrze pracujący organizm, gdzie każdy element spełnia wyznaczoną mu funkcję. Nie ma tutaj niczego wciśniętego na siłę, jakiś „wypełniaczy” – nowe wydawnictwo Etten to jedenaście równych piosnek, z których każda ma jakąś siłę przyciągania uwagi. Jednak gdybym miał już się zdecydować na wybór tej „najlepszej” to wyróżniłby spokojną, relaksującą balladę „Afraid of Nothing” oraz zahaczające o americanę „Every Time the Sun Comes Up”.

Współpraca Van Etten z The National czy The Antlers zaowocowała wspaniałym albumem, na którym niewątpliwie pobrzmiewa ślad wymienionej dwójki, lecz przede wszystkim jest to pokaz samej Sharon ukazującej się jako dojrzała, w pełni niezależna od mód i trendów artystka.

[Mateusz Nowacki]