polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Echo Deal Totem

Echo Deal
Totem

Totem to debiutancka EP-ka Echo Deala, polskiego producenta, poruszającego się na pograniczu brzmień akustycznych i elektronicznych. Album wydany został nieodpłatnie przez lubelską Fundację Kaisera Söze, zajmującą się szeroko pojętą animacją kultury. Mini album na przestrzeni pięciu stosunkowo zwięzłych, choć treściowo bogatych utworów, prezentuje frapującą hybrydę dźwięków. Liczba i same nazwiska gości zaproszonych do projektu imponują jak na 25-minutowy zestaw muzyczny: Zbigniew Chojnacki (akordeon), Olgierd Dokalski (trąbka), Jerzy Mazzoll (klarnet basowy), Pablopavo (głos), Jan Wierzbicki (bas).
Stylistycznie Totem utrzymany jest w klimatach mrocznego, zawiesistego illbientu, umiejętnie łączonego z akustycznym instrumentarium, bądź wokalem. Oprócz otwierającej kompozycji tytułowej, głos ludzki występuje w zasadzie tylko w jednym kawałku „Umarł jeden facet”, gdzie Pablopavo popisuje się znakomitym, na poły sarkastycznym, na poły filozoficznym tekstem i adekwatnym gorzkim wykonaniem. W drugiej części utworu pojawia się trąbka Dokalskiego, bardzo rytmiczna, improwizująca w tonacji, tworząca linearną, porwaną melodię. Te elementy czynią z kompozycji najbardziej charakterystyczny fragment płyty, co wcale nie oznacza, że najlepszy – raczej trzymający wysoki poziom reszty. Od najbardziej elektronicznego, paranoicznego „Totemu” po ciekawie ewoluujący, dynamiczny „Childhood”, gdzie drone’ujący, mocny i szorstki basklarnet Mazzolla interesująco splata się z nieco dub’owym brzmieniem akordeonu Chojnackiego, wszystkie utwory obdarzone są charakterystycznym konceptem. „Sleep” przez głęboki bas Wierzbickiego i swobodną, pod koniec zdublowaną trąbkę Dokalskiego, upodabnia się trochę do stylistyki jednego z zespołów trębacza, mianowicie do kiRk’a. Oryginalności dodaje kompozycji akustyczna perkusja, która buduje bardzo wciągającą warstwę rytmiczną, iluzorycznie skracając najdłuższy, sześciominutowy utwór. Produkcja Echo Deala jest przy całej różnorodności brzmieniowej albumu niezwykle spójna i konsekwentna. W efekcie po wysłuchaniu całego materiału ma się wrażenie, że przesłuchało się zdecydowanie dłuższego wydawnictwa. Budowanie mrocznego klimatu i kreatywne wydobywanie talentu zaproszonych gości są zdecydowanie najmocniejszymi stronami tej EP-ki. Nad wszystkim czuć jednak bardzo wyrazisty, autorski koncept. Pod tymi względami można porównać album do zeszłorocznego, znakomitego Jedwabnika projektu Dwutysięczny. Na Totemie brzmienie zaproszonych gości jest zdecydowanie łatwiej rozpoznawalne, niemniej oba wydawnictwa charakteryzują się dużą dyscypliną budowania onirycznej, wciągającej narracji. Być może podobnie jak dzieło Błażeja Króla sprzed roku, minialbum Echo Deala zupełnie nieoczekiwanie stanie się czarnym koniem a.d. 2014?
Jak producent deklaruje na płycie chciał uzyskać szkic oglądu rzeczywistości, złożony z pozornie zwyczajnych, migotliwych i nieuchwytnych momentów. Nazwałbym Totem szkicem intrygującym, bardziej tajemniczym niż wylewnym, ale zdecydowanie pobudzającym wyobraźnię. Mam nadzieję, że EP-ka okaże się wstępem do długogrającego albumu, na którym producent skorzysta z pomocy równie dobrych muzyków i stworzy jeszcze bardziej złożoną, psychodeliczną muzykę - oryginalny, futurystyczny, miejski elektro-folk, mocno zakorzeniony w czarnym brzmieniu jazzu i hip hopu. Zdecydowanie polecam.

[Krzysztof Wójcik]