polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Moskus Mestertyven

Moskus
Mestertyven

Młode norweskie trio Moskus tworzą Anja Lauvdal, Fredrik Luhr Dietrichson i Hans Hulbaekmo - nazwiska u nas szerzej nieznane, w swoim kraju kojarzone najpewniej chociażby z nominacjami do norweskich nagród Grammy za wydany przed dwoma laty debiut. Jazzowe instrumentarium (pianino i sekcja rytmiczna) na wydanej właśnie drugiej płycie potraktowane zostało dość szczególnie, przynajmniej w kontekście dość jednoznacznie kojarzonych skandynawskich składów z takim zestawem instrumentów. Nagrany w starym drewnianym kościele, trochę przy okazji oldskulowo brzmiący album przynosi niewiele ponad pół godziny muzyki zamkniętej w jedenastu w większości krótkich kompozycjach, wzbudzających niemałe zaskoczenie, w paru miejscach nawet pewną konsternację. Nieobliczalna, aschematyczna muzyka tria nie daje zamknąć się w przegródce z jazzem jako takim w nazwie, bo często i gęsto czerpie też spoza niego. Na styku czytelnej narracji i eksperymentu zespół czuje się chyba najlepiej, fundując słuchaczowi absorbującą mieszankę delikatnych, refleksyjnych, ale i żwawych melodii, akustycznego eksperymentu i freejazzowej awangardy. I nawet jeśli liryzm, to na swój sposób nieoczywisty, podszyty dramatyzmem (vide dwie ostatnie kompozycje). Jeśli awangarda, to chwilami z dawką nonszalancji, gdzieś na granicy wykonawczej dezynwoltury i grania w zupełnie innym kierunku niż partnerzy. Z jednej strony mocno pędzącą do przodu, z drugiej otwierająca się na słuchacza ze wszystkimi swoimi detalami. Marcin Masecki (nie szukając daleko) z solowymi koncertami może być tutaj w jakimś sensie punktem odniesienia i bliższym nam ucieleśnieniem nagromadzenia masy pomysłów i zwrotów w tak krótkim czasie. Efektem płyta, która zbija z tropu, nie płynie gładką i prostą ścieżką, momentami drażni i uwiera, czaruje melodiami, czasem humorem i nie pozostawia obojętnym. Nie sprawdzi się jako muzyka tła, bo - jakiekolwiek będą odczucia - jest w niej sporo niecodziennego magnetyzmu. Mnie przekonał on niemal z miejsca.

[Marcin Marchwiński]