polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
THE ARTISTS Różni wykonawcy

THE ARTISTS
Różni wykonawcy

Wśród artystów sztuk wizualnych, wchodzących swoimi zainteresowaniami na pole muzyki, można wyróżnić kilka czynników motywacyjnych:

a) mogą traktować granie czy też tzw. występ muzyczny jako żart, zabawę z konwencją. Echa tego podejścia słychać w utworze Galactics czy Napalm of Death, ale też chociażby w twórczości Kwadratowych (chociaż ich skategoryzować się przecież nie da), którzy ironicznie ukazują w krzywym zwierciadle cover bandy. 

b) mogą poprzez muzykę poszukiwać, tworzyć nowe instrumenty i rozwiązania. Na The Artistsnajlepiej słychać to w wykonaniu duetu x0 (Adam Witkowski/Konrad Smoleński). Pierwszy wydal w ubiegłym roku jako 0404 kasetę, umieścił zmodyfikowane I popsute nagrania lekcji językowych zgrane wcześniej z tego samego nośnika, a drugi buduje własne instrumenty-bomby w składzie BNNT. Koniecznie należy wspomnieć Pawła Kulczyńskiego aka Wilhelm Bras, który nie dość że jest także artystą dźwiękowym, to jeszcze sam buduje swoje instrumenty.

c) mogą też za pomocą muzyki, dopełniać swój sprecyzowany język lub po prostu na muzyce bazować. Tak jest w przypadku Anny Zaradny, której kompozycja jest najlepsza na tej składance. Przy czym przypominam, że patrzę na nią z perspektywy muzycznej a nie "akcji performatywnej", "zabawy konwencjami" czy  budowy "fascynującego doświadczenia" (cytaty z wkładki). Podobnie jest w przypadku Wojtka Bąkowskiego, który minimalistyczną, chłodną muzyką i oszczędnymi słowami (publiczność wchodzi w interakcję i krzyczy "Ściana!") rewelacyjnie rozwija swój język, w bardzo sugestywny sposób opisując rzeczywistość. 

Wiadomo, że projekty w galerii mogą więcej: bawić się formą, muzyką, nie-muzyką, poddawać wszystko w nawias, ironizując już w samej nazwie. Sam tytuł projektu – The Artists – to ironiczny ukłon w kierunku zespołów rockowych, wykorzystujących przedimek The w swoich nazwach.

Jeśli miałbym oceniać ten album z perspektywy muzycznej, sens jest jedynie wtedy, gdy czemuś to wszystko służy. Ważne są także te kompozycje, które mogą funkcjonować bez galeryjnego kontekstu. Przekonują mnie więc najbardziej wulgarne Cipedrapsquad, które w krzywym zwierciadle przyglądają się seksistowskim hip hopowym tekstom, Zespół Gówno patrzy z dystansem na punk rock, a jednocześnie czerpie z niego jako formy i konwencji. Bąkowski i Zaradny nie wychodzą z założenia "artysty wizualnego, który robi muzykę" tylko po prostu mówią tym środkiem wyrazu, totalnie. Nie interesuje mnie prezentowane z wyższością parodie disco-polo Genetics, które teraz w “zabawnej” formie odbiera sfera wyższa, drwiąc z niższej. Fajne są za to akty performatywne jak Napalm of Death, którego celem było oddanie całego zestawu zachowań przy rozstawianiu sprzętu i próby dźwięku.

 

Muzyka ze wszystkich form sztuki ma najmocniejszy przekaz. "Uważam >>medium<< sztuki współczesnej za najdoskonalszy wehikuł komunikacji idei, gdzie do treści stricte werbalnych dołączyć można całe spektrum innych, często subtelnych i pozornie niezwiązanych nośników informacji" powiedział rok temu w wywiadzie dla POPUP Paweł Kulczyński. Kompilacja "The Artists" bardzo dobrze to unaocznia. 

[Jakub Knera]