polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Candie Hank Demons

Candie Hank
Demons

Powstałe w 1997 roku Shitkatapult ma w swoim katalogu albumy takich artystów jak Oval, Apparat, Cristian Vogel czy Frank Bretschneider. Każdy z nich wydał wiele płyt, podobnie jak Candie Hank, którego najnowszy album również ów label wydał. Ukrywającego się pod tym pseudonimem Patricka Catani cechuje spora dawka dawka swobody i poczucia humoru. Słuchając Demons nie jeden raz można nabrać odczucia, że to młodszy brat Felixa Kubina, ze względu na nagromadzony eklektyzm i jego rozszalałą formę. Z resztą wydany 11 lat temu album Berlińczyka Kimouchu ukazał się w Gagarin Records wspomnianego artysty. Catani buduje retrospektywę wspomnień w oparciu o ośmiobitowe brzmienia i bardzo popowo brzmiące melodyjki. Wiele z nich idealnie nadawałoby się jako ścieżki dźwiękowe do komputerowych gier doby lat 80. Artysta finezyjne buduje syntezatorowe wstęgi, łączy je z rozpędzoną rytmiką, pulsującymi i barwnymi melodyjkami, mówiąc językiem komiksowym, ale pełnym erudycji jednocześnie. Demons nie ma w sobie ani trochę nastroju z tytułu – to płyta zabawna, bardzo dynamiczna, z nie zawsze oczywistymi rozwiązaniami i prostymi strukturami. Czasem powiewa kiczem, który jednak ma tu uzasadnione miejsce. Wystarczy z resztą rzucić okiem na wspomnianą okładkę – powykrzywiane cukierkowe laseczki i pozornie dostojna, a jednak śmieszna rzeźba chłopca z gołębiami. Taka właśnie jest ta płyta – dostojeństwo ubrane jest z sympatycznych, elektronicznych melodyjek, które niczym reklamy wybuchają w głośnikach i bawią inteligentnym humorem.

[Jakub Knera]