polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Jerz Igor Mała płyta

Jerz Igor
Mała płyta

To jak duże zainteresowanie towarzyszyło akcji zbiórkowej i wypuszczaniu kolejnych utworów duetu Jerz Igor, świadczy tylko o tym jak bardzo brakuje w Polsce prostych, skrojonych wręcz na dziecięcego odbiorcę (a jednak nie do końca!) piosenek. „Mała płyta” pokazuje, jak atrakcyjne mogą być formy dla milusińskich w dobie zalewu internetową tandetą i schlebiającym najniższym gustom bajkom, których w telewizji i internecie pełno. Piosenki dla dzieci od zawsze cieszyły się dużą estymą – nie tylko wśród polskich wykonawców pokroju Fasolek czy Natalii Kukulskiej dwie dekady temu, ale też w show biznesie. Rzut oka na zwycięzców oskarowej kategorii Najlepsza Oryginalna Piosenkapokazuje, że to właśnie autorzy utworów do filmów animowanych w ciągu dwóch ostatnich dekad zgarnęli ponad połowę statuetek. Jerz Igor, podobnie z resztą jak Asi Mina na wydanej dwa lata temu płycie Wybiegły! to doskonały przykład na to, że taka forma wydaje się atrakcyjna zarówno dla młodych, jak i starszych, ale też wpływa na budowanie chwytliwych, bogatych utworów. 

Jerzy Rogiewicz i Igor Nikiforow skomponowali materiał, kipiący od orkiestralnych aranżacji, w których łączą się elementy elektroniki i klasycznych instrumentów. „Mała płyta” ma nastrój kołysankowy, wieczorny i uspokajający. Jest płynna i chwytliwa, niektóre z tekstów momentalnie zapadają w pamięć: „Pięć cztery i trzy i dwa” czy „Sowy mają ciszę” nucę regularnie. Muzycy tekstów nie napisali sami, ale sami je zaśpiewali, co brzmi nie tylko sympatycznie, ale też przekonująco. Z jednej strony dostajemy więc fajne, czerpiące z amerykańskiego folku kompozycje, udanie romansujące z brzmieniem bitów perkusyjnych czy syntezatorów. Z drugiej zestaw barwnych opowieści, brzmiących iście bajkowo, chwytliwe i przebojowo. Mała płyta jest trochę jak bajkowa książeczka dla dzieci – pomysłowa, zwięzła narracyjnie, urocza, a jednocześnie bardzo bogata, pełna pomysłów i ciekawych rozwiązań. To do czego próbuje dość wiele folkowych lub quasi-folkowych zespołów w Polsce, męcząc się bez ciekawych rezultatów od kilku lat, warszawski duet nagrywa na pierwszej płycie, we dwójkę. Bez nadęcia, z kompozytorskim, w uroczej formie ale bogatej muzycznie.

[Jakub Knera]