polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Mirt + Ter Sultans of S#&*$/Live: Krems, Ostrów, Kraków, Warszawa, Antonin, Cieszyn, Białobrzegi

Mirt + Ter
Sultans of S#&*$/Live: Krems, Ostrów, Kraków, Warszawa, Antonin, Cieszyn, Białobrzegi

Do tej pory Mirt i Ter wydawali muzykę w pojedynkę (pod tymi pseudonimami, nie liczę ich wcześniejszych zespołów), stąd zarówno ukazująca się nakładem BDTA „Sultans of S#&*$” jak i seria sesji zamieszczonych na mirt.bandcamp.com dają ciekawy obraz tego jak dwójka artystów łączy swoje umiejętności. Istotne jest to, że wszystkie z wydawnictw to nagrania koncertowe, począwszy od Sultans of S#&*$ zarejestrowanego podczas ubiegłorocznego festiwalu Unsound, przez kolejne materiału, datowane odpowiednio na 2013 rok, z dwoma wyjątkami ostatnich tygodni i jednym z 2010. Wspomniany występ na showcase Monotype podczas krakowskiego festiwalu był w moim mniemaniu jednym z najciekawszych ubiegłorocznej edycji, ale słuchając kolejnych nagrań-koncertów duetu, słychać, że to wierzchołek góry lodowej pomysłów i sposobów ich realizacji. Twórcy fantastycznego Brasil and the Gallowbrothers Band na żywo doskonale łączą swoje inspiracje, kreując osobliwy, skrupulatnie budowany soniczny krajobraz. Z jednej strony jest tu miejsce na rozwijane stopniowo dźwiękowe plamy, modularne oniryczne mgiełki, budujące dźwiękowe tło. Ale pojawia się także delikatny, nienarzucający rytm, który niejako dodaje kompozycjom formy, wartkiej narracji. Pełno tu nagrań terenowych, sampli, które podbijają wrażenie, że duet bawi się na żywo w tworzenie trochę bajkowej, a trochę kosmicznej (także dzięki odrobinę krautrockowym strukturom) ścieżki dźwiękowej. W nagraniach z Live in Antonin pojawia się gitara elektryczna, słychać tam także rechot żab, co pozwala nakreślić jak szeroki wachlarz narzędzi duet wykorzystuje. Wspólna twórczość Mirt i Ter to błyskotliwe połączenie elektronicznych, analogowych brzmień i sampli z organicznymi odgłosami przyrody i otaczającej nas audiosfery. To połączenie miękkiego i przyjemnego dźwięku z szeleszczącymi urywkami rzeczywistości sprawdza się bardzo dobrze, a jednocześnie przez serię wydawnictw ukazuje doskonały zmysł dwójki muzyków i ich konsekwentny rozwój. Kilka dni temu widziałem ich koncert na Monotype Fest, który to potwierdza.

[Jakub Knera]