polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Cétieu Ceiling Stories

Cétieu
Ceiling Stories

Porządny polski drone wydany we francuskim labelu. Dokładniej: Tekla Mrozowicka żonglująca pierwszymi literami swojego projektu (cétieu to drone, tétieu - noise, éctieu zapewne zaprezentuje chiptune-grindcore). To muzyka raczej do środka niż na zewnątrz, również pod względem poetyki - korony drzew na okładce, słowa-klucze (sen, czekanie) w tytułach kawałków. Brzmienia bardzo wieczorne, zdecydowanie słuchawkowe. Tempa praktycznie zerowe, „Waiting for somebody or something” rozlewa się w osiemnaście minut. Mrozowicka najczęściej sięga po zwiewne dźwięki, choć rozbija to kawałkiem czwartym opartym na nerwowych synthach. Jak rozumiem jest to zapowiedź przyszłych wydawnictw zorientowanych bardziej na dub techno. Wspomnieć też należy, że artystka tworzy praktycznie bez przerwy – na jej bandcampie można znaleźć siedemnaście wydawnictw, a już zapowiedziane są nowe, w tym album z Marcinem Cichym ze Skalpela. To zresztą częste w przypadku artystów grających drone/noise, dlatego też czuję się nieswojo nie omawiając twórczości Mrozowickiej z szerszej perspektywy.

Ceiling Stories to kaseta z pewnością bardzo udana, ale brakuje mi tu najsubtelniejszego choćby kształtu czy narracji, którą w zeszłym roku przed szereg wybił się Amir Abbey wydając wybitne Movements of Night. Tekla Mrozowicka w tym momencie doskonale operuje dźwiękiem (wyciśnięcie z głośników dobrze brzmiącego drone'u nie jest wcale sprawą łatwą), po przesłuchaniu albumu pozostają ze mną jednak raczej ogólne wrażenia niż szczególnie ujmujące momenty. Rozumiem, że w tym przypadku bezruch był głównym stylistycznym zamysłem, więc to po prostu moja wina, że nie potrafię tego docenić i przez godzinę gapić się w sufit.

[Marek J Sawicki]