polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Art Of Improvisation 2014
CK Agora | Wrocław | 20-22.06.14

Wrocław kolejny raz kameralnie i bez narzucania się zaprosił na trzy wieczory z muzyką improwizowaną. W dniach 20-22 czerwca w Centrum Kultury Agora odbyła się czwarta edycja Art Of Improvisation Creative Festival. Koncertował kwartet, solo, trio, duo i na koniec jeszcze jedno (ale za to jakie!) trio, a pomiędzy nimi można było zobaczyć i posłuchać także występy w ramach konkursu, który uzupełniał formułę festiwalu.

Zaczęło się bardzo dyskretnie od kwartetu Second Exit, który przedstawił materiał ze swojego albumu Spoon. Koncert bez szaleństw, ale im dłużej się go słuchało, tym było ciekawiej. Ta muzyka wymaga czasu i zaangażowania się, ale w końcu pozostaje na długo w pamięci. Świetne unisona między Ove Volquartzem, grającym na dwumetrowym klarnecie kontrabasowym i Piotrem Łyszkiewiczem na saksofonach, do których dołączały miękko grane przez Zabrodzkiego dźwięki basu. Pojawiały się także wątki orientalne, nie tylko w wyglądzie Piotra Zabrodzkiego i Michała Treli, ale również w etnicznych melodiach, jakby wziętych z pustynnych pochodów wielbłądów. Dużo poszanowania dla tradycji i wszystko bardzo poprawne.

Następnego dnia na scenie pojawił się Marcin Masecki, który zagrał solo na fortepianie. Jego muzykę można w kilku słowach określić jako autystyczną, hermetyczną i introwertyczną. Ogołoconą z emocji i patosu, co szczególnie widoczne było w romantycznych utworach Chopina, które grane były jakby przez robota i z do bólu matematyczną precyzją. Wydawało się, że Masecki odkrywa swoje najgłębsze emocje, ogałaca się przed publicznością. Ze skupieniem na twarzy i z machającą nogą, przypominał małego chłopca bujającego się na huśtawce i starającego się zrobić obrót o 360 stopni, ale ciągle bez skutku. Dopiero w drugiej części na twarzy muzyka pojawił się dyskretny uśmiech i gra nabrała więcej luzu, dając w końcu możliwość zaczerpnięcia oddechu. Trudno powiedzieć, czy ten koncert mógł się podobać, ale na tyle wciągał, że chciałoby się go posłuchać jeszcze wiele razy.

Następny koncert zapowiadał się być improwizacyjną torpedą. Trio w składzie Alan Silva na klawiszach, Ståle Liavik Solberg na perkusji i Mette Rasmussen na saksofonie. Rasmussen przedstawiła się jako muzyk o ogromnych możliwościach, a jej gra była doskonale uzupełniana przez pozostałe instrumenty, nawet przez klawisze, które brzmiały jak z innej epoki, z czasów elektrojazzu i funku. Muzycy długo stopniowali emocje, które rosły aż po energetyczną kulminację, po której słyszeliśmy jeszcze ciekawe kakofoniczne duo pianina i perkusji. Tak było przez pierwszą połowę koncertu. Niestety w drugiej części wydawało się, że cała sekwencja emocji zaczęła się powtarzać, co trochę zmęczyło. Nie do końca potrzebne były też niektóre eksperymenty z tłumieniem saksofonu z użyciem plastikowego talerzyka albo blaszanej puszki, które brzmiały trochę zbyt efekciarsko.

Ostatni dzień to przede wszystkim Matthew Shipp Trio, ale najpierw nie za długi, ale udany występ Huberta Zelmera i Kamila Szuszkiewicza – zwycięzcy konkursu AOI z 2013 roku. Koncert był wyciszony i refleksyjny. Przytępiony dźwięk perkusji, w którą Zelmer uderzał przez tkaninę, głuchy gong, dzwonki i inne instrumenty perkusyjne przywodziły na myśl muzykę z Babadagu. Do tego rwana trąbka Szuszkiewicza, czasami uzupełniana dłuższymi melodiami, dały razem dobry efekt. Dużo było ciszy, która została jeszcze spotęgowana, gdy na koniec koncertu trąbkę zastąpił fortepian.

Jako zwieńczenie festiwalu, na scenę wyszedł pianista Matthew Shipp, perkusista Whit Dickey oraz kontrabasista Michael Bisio, czyli Matthew Shipp Trio. Było sporo oczekiwań co do tego koncertu i zostały one spełnione – był doskonały, grany w tempie, bez marudzenia. Po wcześniejszych stonowanych występach, w końcu przyszedł czas na podwójną dawkę energii. Trzeba przyznać, że zauważalny był dystans finałowego tria w stosunku do pozostałych składów. Wspaniałe zgranie instrumentów i fantastycznie harmonizujący Shipp sprawiały, że na twarzach publiczności co chwilę pojawiał się uśmiech z przyjemności słuchania. Shipp zostawiał też przestrzeń dla Dickeya i Bisio, którzy mogli popisać się niezwykle ekspresyjnymi i entuzjastycznie przyjętymi solami. Na zakończenie jeszcze piękna ballada i w końcu jedyny podczas całego festiwalu bis zwieńczył ten niemal półtoragodzinny koncert i tegoroczną edycję AOI.

[zdjęcia: Bartosz Sokołowski]

Second Exit [fot. Bartosz Sokołowski]
Second Exit [fot. Bartosz Sokołowski]
Second Exit [fot. Bartosz Sokołowski]
Second Exit [fot. Bartosz Sokołowski]
Second Exit [fot. Bartosz Sokołowski]
Marcin Masecki [fot. Bartosz Sokołowski]
Marcin Masecki [fot. Bartosz Sokołowski]
Alan Silva / Ståle Liavik Solberg / Mette Rasmussen [fot. Bartosz Sokołowski]
Alan Silva / Ståle Liavik Solberg / Mette Rasmussen [fot. Bartosz Sokołowski]
Alan Silva / Ståle Liavik Solberg / Mette Rasmussen [fot. Bartosz Sokołowski]
Hubert Zelmer / Kamil Szuszkiewicz [fot. Bartosz Sokołowski]
Hubert Zelmer / Kamil Szuszkiewicz [fot. Bartosz Sokołowski]
Hubert Zelmer / Kamil Szuszkiewicz [fot. Bartosz Sokołowski]
Hubert Zelmer / Kamil Szuszkiewicz [fot. Bartosz Sokołowski]
Matthew Shipp Trio [fot. Bartosz Sokołowski]
Matthew Shipp Trio [fot. Bartosz Sokołowski]
Matthew Shipp Trio [fot. Bartosz Sokołowski]
Matthew Shipp Trio [fot. Bartosz Sokołowski]