polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Michael Rother  wywiad

Michael Rother
wywiad

Click here for the English version of this article.

Michael Rother to jedna z najważniejszych postaci niemieckiej muzyki ostatnich kilku dekad. Współtwórca Neu! i Harmonii od drugiej połowy lat 70-tych skupiał się na nagraniach solowych, w ostatnich kilku latach wzmagając aktywność koncertową, wcześniej sporadyczną, prezentującą przekrojowo dorobek kilku dekad. W sierpniu Rother po raz pierwszy zagra w Polsce, występując na Off Festivalu, a my już zapraszamy do lektury wywiadu. 

Widziałem już Twoje dwa koncerty. Pierwszy to Hallogallo 2010, gdzie grałeś razem z Aaronem Mullanem and Stevem Shelleyem, a drugi na ostatnim ATP, z Hansem Lampe i Aaronem. To były całkiem różne koncerty: koncert z Shelleyem był bardziej rockowy, a z Hansem Lampe, który gra na padach, był bardziej elektroniczny. Planujesz teraz pracować z jakimś konkretnym zespołem, czy wybierasz muzyków którzy akurat mogą zagrać?

Hans Lampe jest moim perkusistą od zeszłego września i masz rację, że wraz z jego przyjściem zmieniło się brzmienie. Bez wątpienia styl Steve'a Shelleya jest bardzo energetyczny, mimo że ma już 51 lat. Szczerze mówiąc, to nawet grał trochę za głośno jak na mój zespół. Po drugie, Hans Lampe naprawdę dobrze potrafi kontrolować dźwięk elektronicznej perkusji i idealnie wpasował się w moje brzmienie. To naprawdę duża zaleta i bardzo się cieszę że mam go w zespole. To z nim będę grał w Polsce i nie mogę już się tego doczekać. To dla mnie wielka premiera, po raz pierwszy w życiu przyjadę do Polski. 

Więc będzie to duet z Hansem Lampe czy trio?

Dołączy do nas Franz Bargmann, gitarzysta z zespołu Camera. Grał już z nami w kwietniu w Kopenhadze. To bardzo utalentowany muzyk. Rozumie tradycję z której wywodzi się moja muzyka i bardzo dobrze się nawzajem rozumiemy. W tym właśnie składzie zagramy na Off Festivalu. 

Jak wybierasz muzykę, którą teraz wykonujesz? Skupiasz się na utworach Neu! i Harmonii, które były skomponowane głównie przez Ciebie czy raczej autorstwo nie ma znaczenia a liczą się charakterystyki muzyczne?

Zarówno gdy grałem z Klausem Dingerem, jak i w Harmonii, nigdy nie myśleliśmy w kategoriach „to mój utwór, a to Twój”. Połączenie jego i moich pomysłów umożliwiało powstawanie brzmienia Neu!. Nie można sobie wyobrazić „Hallogallo” bez perkusji Klausa czy „Hero” bez mojej gitary. Każdy z nas wymyślał swoją partię do muzyki przyniesionej przez partnera. To prawda, że skupiam się na kawałkach, które są mi bliższe. W Neu! istniała pewna sprzeczność. Klaus Dinger i ja mieliśmy wspólną wizję muzyki, ale różnice w technice i temperamencie prowadziły nas do całkiem różnych rezultatów. Na przykład, Klaus Dinger był czasem bardzo emocjonalny i bardzo sfrustrowany swoim życiem, co znalazło wyraz w ciemniejszej stronie naszej muzyki. Potrafił bardzo dobrze wyrazić swoją złość, a ja oczywiście nie będę grać „Hero” bez jego głosu: mam wiele szacunku do jego roli w tej muzyce i dorobku, jaki pozostawił po sobie.

To, jakie utwory wybieram na koncert zależy od tego, co akurat chce mi się grać. Ostatnio chcę grać muzykę, która biegnie do przodu, typową dla Neu!, choć oczywiście nie dla całego Neu!. Ale takie były najpopularniejsze utwory, jak „Hallogallo” czy „Fur immer”. Dotyczy to również muzyki Harmonii, którą kocham na równi z Neu!. Harmonia nie jest aż tak bardzo znana, nie odniosła aż takiego sukcesu. A w latach 70-tych była to raczej wielka klapa, niewielu doceniało naszą muzykę – i dopiero niedawno zyskaliśmy jakieś uznanie. Na koncertach pojawiały się już pewne utwory Harmonii i moje solowe, a obecnie pracuję nad dodaniem kolejnych. Być może zagram niektóre z nich w Katowicach, chociaż mam przygotowanych znacznie więcej utworów niż mogę zagrać na żywo, szczególnie na festiwalach, gdzie są znaczne ograniczenia czasowe. Pewnie ustalę set zależnie od mojego nastroju i reakcji publiczności. 

W ostatnich latach krautrock i kosmische musik ponownie stały się popularne, czego dobrym przykładem jest choćby Camera. Mam tu dwa pytania. Po pierwsze, czy śledziłeś to odrodzenie kraut-rocka i nowe pokolenie muzyków inspirowanych niemiecką muzyką lat 70-tych? Po drugie, czy sądzisz że socjopolityczny kontekst tej muzyki jest pomijany, a charakterystyczna repetycja i motoryka interpretowane są obecnie w kategoriach czysto estetycznych?

Ha, te dwa pytania starczyłyby na cały wywiad (śmiech). Tak naprawdę nie śledzę zbyt aktywnie tego, co się obecnie dzieje w muzyce. Jestem bardzo zajęty pracą nad tworzeniem i rozwijaniem własnych rzeczy. Ale faktycznie, spotykam młodych muzyków na koncertach, którzy opowiadają mi o swoich przeżyciach związanych z moją muzyką i inspiracji jakiej z niej czerpią. To ok, chociaż nie zawsze zgadzam się z tym, co w niej znajdują i jak ją interpretują. To prowadzi do drugiej części pytania. Myślę, że koncentrowanie się jedynie na rytmice pomija bardzo ważne aspekty tej muzyki, nawet w przypadku takich kawałków jak „Hallogallo”. Niedawno Spex Magazine zaprosił mnie do Berlina na rozmowę z Paulem Wellerem, który z uznaniem wypowiadał się o mojej muzyce. Nawet taki muzyk jak Paul dostrzega w niej przede wszystkim rytm, i chociaż zgadzam się że prosty, motoryczny rytm jest tu bardzo ważny, to nie miałby znaczenia bez melodii i harmonii.

Oczywiście muzyka, którą tworzyliśmy w owym czasie, odzwierciedlała burzliwe przemiany polityczne późnych lat 60tych i 70tych w Europie, Ameryce, wojnę w Wietnamie, demonstracje studentów, etc. Te głębsze czynniki są już przeszłością, więc obecnie odbiór tej muzyki siłą rzeczy jest pozbawiony tych konotacji. I choć w owym czasie ukształtowały się moje poglądy na muzykę, życie, politykę i społeczeństwo, to mój światopogląd nie wyjaśnia w zupełności mojej muzyki; jestem przekonany, że jej korzenie sięgają głębiej, np. czasów gdy moja mama grała w domu na fortepianie, a jej ulubionym kompozytorem był Chopin Obejmują one także doświadczenia z czasów, kiedy mieszkałem w Pakistanie, słuchałem muzyki indyjskiej, niekończącego się strumienia typowego dla rag. Połączenie tych elementów i tła politycznego, ale również inspiracji, które wziąłem ze słuchania muzyki lat 60-tych (które oczywiście musiałam później zapomnieć), składa się na w miarę kompletny ​​cały obraz. Młode zespoły czasami sięgają tylko po jeden element, rytm, i oczekują, że będzie to rewolucyjne. 

Wspomniałeś że skupiasz się obecnie na szybszych utworach. Singiel, który wydałeś z Hallogallo 2010 była właśnie taki, miał mocno krautrockowy charakter, bardzo różny od Twoich ostatnich solowych nagrań. Czy te dwa utwory to był starsze szkice, które opracowałeś na nowo z Aaronem i Stevem, czy zrobiłeś je z nimi od zera?

Steve'a Shelley poznałem w 2009, gdy grałem z Harmonią na ATP w Stanach. Aarona poznałem wcześniej, gdy był naszym dźwiękowcem na ATP. Zaczęliśmy spontanicznie grać w trio, a Aaron to nagrał. Była to bardzo spontaniczna sesja, singiel był jej owocem. 

Twoja ostatnia solowa płyta, Remember, została wydana dziesięć lat temu, była utrzymana raczej w wolnym, relaksacyjnym, nie krautrockowym, pobudzającym tempie. Czy teraz pracujesz nad nowymi solowymi nagraniami?

No cóż, to były moje zmagania z 2004 roku (śmiech), a w tym czasie interesowała mnie spokojniejsza muzyka, na dodatek odkryłem Sophie Williams i jej wspaniały głos. Chociaż teraz na koncertach gram raczej energiczne utwory, nie znaczy to, że nie podobają mi się moje inne rzeczy – eksperymenty, czy bardzo powolne, lub abstrakcyjne kawałki. To wszystko tworzy mój muzyczny charakter i to nad czym pracuję, bierze się z sytuacji, okoliczności, a w szczególności moich emocji na danym etapie życia. Obecnie naprawdę cieszy mnie granie ekstatycznej muzyki, która unosi mnie w powietrze. I tak zamierzam zagrać na Offie. 

English Version

Michael Rother is one of the most important figures in German music of the last few decades. Co-founder of Neu! and Harmonia, since the second half of the 1970's he has been focused on solo recordings. In the past few years he increased his concert activities, which previously were rather sporadic, revisiting live the music created across several decades. Rother will play for the first time in Poland in August at the Off Festival, and we're honoured to present this interview. 

I saw two your concerts in the past. First was Hallogallo 2010 with you, Aaron Mullan and Steve Shelley, and the other was your trio with Hans Lampe and Aaron again at the last ATP. These shows were quite different, because with Steve Shelley the music was much more rock-oriented and with Hans Lampe who played on drum pads the feel was much more electronic. Do you plan to work with any particular band now, or you just pick musicians on the basis of their availability? 

Hans Lampe has been my drummer since last September and you are right that with him the sound is different. Without a doubt Steve Shelley is such a powerful drummer, even though he is aged 51 right now. He was even bit too loud for my band, to be honest. On the other hand, Hans Lampe has a great ability of editing sound of electronic drum kit, which fits to my sound perfectly. This is really a great advantage and I enjoy having him in my band. I will play with him in Poland and I feel very excited about that. This is a big premiere for me, actually I will be in Poland for the first time in my life. 

So will you play a duo with Hans Lampe or it will be a trio? 

Franz Bargmann, guitar player from Camera, will join us. He already played with us in April in Copenhagen. He is a very talented guitar player. He understands tradition of my music really purely and we understand each other very well. So this will be my line up at the Off Festival. 

What is your methodology to select music that you are performing now? Do you focus on these Neu! and Harmonia songs which were mainly composed by you, or do you focus on some kind of musical attributes no matter who created the tune back in the days? 

When I made music with Klaus Dinger and also with Harmonia we never really thought about songs in terms of “this is my song, this is your song”. It was always a communion of our paths which make the whole sound possible. You cannot imagine “Hallogallo” without Klaus’ drums or “Hero” without my guitar. Each of us always played along to the original idea that the other one brought in. It is true that I focus on tracks which are more in my sphere. There was an element of contradiction in Neu! Klaus Dinger and I, we shared a common vision for music and it was only different of techniques and temperaments, which led us to some very different results. For instance, Klaus Dinger was at certain times very emotional and very frustrated about the way his life was going, and this led to some darkest of our music. He had a very good expression of that angry feeling, and of course I will not play “Hero” without his voice, I have a great respect for his legacy.

The collection of songs in my set depends on what I feel like playing. That’s the main idea. Recently I’m enjoying playing the fast-forward kind of music, which is typical for some of Neu!, not all of Neu!, but most popular tracks like “Hallogallo”, “Fur immer”. It also applies to Harmonia, which I loved as much as Neu!. Harmonia is not that well known, also not that successful as Neu!. In 70’s it was actually a big disaster, because not so many people appreciated our music, but recently we received some recognition. There are already some tracks by Harmonia and some from my solo stuff in the set, and currently I’m working on adding more songs to my set. I will probably play some of these songs in Katowice, but I have much more songs than I can play in a concert, especially at the festivals where there are more limitations of available time. I think that I will decide on the set depending on how I will feel that evening and how the crowd reacts to music. 

There has been a certain krautrock and kosmische musik revival happening in the last few years, Camera is a good example of that. I have two questions here. Firstly, have you been following this revival, the new generation of people who focus on kraut-rocky qualities in music? Secondly, do you think that the socio-political context of German electric music in the 70’ is being underappreciated now as people focus on repetition and motorik in purely aesthetic terms?

Well, those two questions would be enough for whole interview (laughs). Actually I do not actively follow music, I’m really too busy with my own music, developing and creating it. However, I meet young musicians at concerts and other situations who talk to me, and they explain their feelings and inspiration they took from my music… That’s ok, even though I may not always totally agree with their analysis of my music. This leads me to the second part of your question. I think that concentrating only on the beat misses some very important aspects of the music, even if you look on a track like “Hallogallo”. I was recently invited by Spex Magazine to Berlin to talk with Paul Weller who expressed admiration for my music. Even a musician like Paul concentrates on the rhythm and I certainly agree that the straightforward rhythm is a very important aspect my music, but it would be nothing without melody and harmony, without those elements the motorik beat loses meaning.

Of course the music which we created at that time reflected the eruption of all political changes of late 60’s, and 70’s in Europe, in America, the Vietnam War, students’ demonstrations, etc. These deep elements are not around these days, so the echoes will always miss those parts. All my thoughts about music, life, politics and society were shaped in that period. Of course it is not enough to explain my music by political background, I’m sure that the root of my music reaches deeper, it starts when I was growing up listening to my mother playing a classical piano, Chopin was her favourite composer, by the way. It also includes the experiences when I was living in Pakistan, listening to Indian raga music, to its endless flow. Combining these elements with political background, as well as inspirations which I took from listening to the music of 60s (which of course I had to forget later on), makes the whole picture. Young bands sometimes take only one element, the rhythm, and expect it to be revolutionary. 

You mention that you are more focused on fast-forward music now. The 7 inch you did with Hallogallo 2010 was like that but had a strong krautrock feel, very different from your most recent solo recordings. Were these two songs some older sketches that you reworked with Aaron and Steve, or something completely new you’ve done with them? 

I meet Steve Shelley in 2009, when I played with Harmonia at the ATP in America. I already knew Aaron because he was our sound engineer at the ATP. Then we just met Steve and played music, it was very spontaneous, and Aaron took a recordings. This was a spontaneous session, and the 7 inch was a result of that session. 

Your last solo album Remember was released ten years ago, and it was rather a “slow-down” than fast-forward music. Are you working on any new solo music? 

Well, that was effort from 2004 (laughs) and that was period in my life when I enjoyed that kind of soft music, when I discovered also a female singer, Sophie Williams, who has a wonderful voice. I may decide to focus on fast-forward music in the concert, but it doesn’t mean that I do not enjoy all other kinds of music I’ve been doing in the past, like sound experiment, or very slow, or abstract music. This is all part of my musical horizon and whatever I choose is a result of situation, circumstances and especially of my feelings at a certain point in my life. Right now I really enjoy concentrating on ecstatic music which flies me to the sky. This is what I hope to do at Off Festival.

[Piotr Lewandowski]