polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Protomartyr Under Color of Official Right

Protomartyr
Under Color of Official Right

Click here for the English version of this article.

Zacznijmy od obalenia kilku krążących wokół Protomartyr mitów. Po pierwsze, nie jest to najlepszy zespół gitarowy z Detroit. Tu raczej należałoby wymienić Tyvek lub Human Eye. Po drugie, Protomartyr trudno przedstawiać jako zespół do szczętu undergroundowy. Od pierwszego albumu byli zorientowani raczej na nowojorskie granie w stylu Interpol lub The Strokes przyprawione tradycyjną garażówką z Michigan. Nieprzypadkowo ich debiut był najlepiej sprzedającą się płytą w (dość krótkiej) historii labelu Urinal Cake - wyprzedano bodajże pięć nakładów, a wydawnictwo z zarobionych pieniędzy może nadal publikować płyty zespołów mniej znanych. Nie stawiam w tym momencie zarzutów, ale chciałbym zaproponować bardziej trzeźwe spojrzenie na zespół. To nadal bardzo dobry skład i wiadomość, że wystąpi w tym roku w Katowicach jest z wszech miar dobra.

Największą zaletą Under Color..., jakkolwiek cynicznie by to zabrzmiało, jest fakt, że zespół swojej formuły nie popsuł i jednocześnie nie wpadł w żałosny wir PRowy cechujący twórczość wyżej wymienionych nowojorskich zespołów. Album jest niezwykle solidny, doskonale poskładany. Słychać, że zespół dostał od Hardly Art (czyt. Sub Popu) nieco wyższy budżet na nagranie – w studiu mogli spędzić kilka dni zamiast kilku godzin – wszystko brzmi lepiej, instrumenty są elegancko wyszczególnione, album wybrzmiewa znacznie bardziej przestrzennie. Zniknęły za to wszelkie pretensje do punkowości. Jeśli porównamy kawałki otwierające z obu albumów, nie ma tu skoków tempa jak z „In My Sphere”, największą awangardą pozostają głośniejsze partie. Zespół znacznie lepiej operuje dramaturgią, czego dowodem są najlepsze na płycie „Want Removal” i „Bad Advice”. Joe Casey dość często śpiewa zamiast deklamować i wypada w tym nadzwyczaj dobrze. Popełnił też kilka pięknych linijek, najbardziej w pamięć zapada elegijne "I'll try to live defeated" z refrenu „Come & See”.

Bardzo dobry drugi album zespołu, który zapracował i zasłużył na większą popularność. Stosunkowo rzadko miewamy okazję do napisania takich zdań bez wyrzutów sumienia. Poniżej na kilka pytań odpowiada nam Joe Casey.

Pojawia się ostatnio sporo dokumentów o tym, że Detroit umiera i tak dalej. Czy to prawda? Przez tyle lat pojawiło się tam tyle znakomitych undergroundowych zespołów (Tyvek, Human Eye, etc.)...

Wszystko jest zawsze w stanie rozkwitu lub rozkładu. W tym momencie z Detroit jest raczej nienajlepiej. To, czy kilka zespołów grywa w gównianym barze gdzieś na obrzeżach tego miasta niespecjalnie wpływa na szersze socjo-ekonomiczne aspekty. 

Jaką przyszłość wieszczycie swemu miastu? Czy sądzicie, że jego scena (nawet jeśli w wywiadach podkreślaliście, że takowa nie istnieje) jest zagrożona z powodu stanu w jakim Detroit się znajduje?

Och, nie wiem. Na pewno wszystko będzie kiedyś „lepsze”. Na pewno kiedy w przyszłości Detroit będzie zapchane Qdoba lub Panda Expressami (tanie restauracje-siecówki) tak jak i wszystkie inne cholerne amerykańskie miasta. Podkreślam jeszcze raz: „scena” jest bardzo mała i nieistotna. Zamiast psującą się infrastrukturą i nieudolnością polityków martwiłbym się raczej starzejącymi się wciąż mieszkańcami. 

Często wspominacie, że granie dobrej muzyki (rocka) to sztuka balansu pomiędzy głupotą i sprytem. Moglibyście się na ten temat szerzej wypowiedzieć? Czy widzielibyście się w roli awangardowych muzyków w przyszłości?

Muzyka nazbyt „intelektualna” jest nudna. Kto wie co nas czeka? Myślę, że wyznaczanie naszej muzycznej przyszłości jest bezsensownym zadaniem, na które nie warto tracić czasu. Odezwę się kiedy zacznę nosić berety i będę czesał włosy w kucyk. 

Wiem, że jesteście fanami literatury, kto ma na was największy wpływ w tej mierze? Co obecnie czytacie? Może jacyś europejscy autorzy?

W tym momencie czytam „An Infinite Summer” Christophera Priesta, zbiór opowiadań. Właśnie skończyłem książkę o The Pogues napisaną przez ich akordeonistę. W obu przypadkach jest to literatura brytyjska. 

Zgodzilibyście się, że Under The Color of Official Right jest płytą bardziej polityczną niż Wasz pierwszy LP. Jeśli tak, dlaczego tak jest?

Nie, nie zgodziłbym się. Myślę, że obie płyty są politycznie neutralne. Ale mogę się mylić. 

Kiedy piszecie piosenkę, co przychodzi najpierw – tekst czy muzyka?

Zespół pisze muzykę, a ja mamroczę dopóki nie przyjdą jakieś słowa. Mam w głowie listę tytułów i pomysłów, próbuję je jakoś zastosować do muzyki. 

Widzieliście program kulinarny Timmy'ego Vulgara? A skoro o tym mowa: dlaczego Tyvek tak często zmienia skład? Spytałbym Kevina Boyera, ale on zawsze unika odpowiedzi.

Widziałem ten program. Nie chcę zdradzać sekretów menedżerskich Kevina. Kiedyś byłem „perkusjonistą” i śpiewałem w chórku w jego zespole. Kiedy mnie wyrzucał dostałem pamiątkowy złoty zegarek i klapsa w dziąsło, tak jak to zwykle bywa w przypadku Tyvek. Nie, żartuję. Nie mam pojęcia. 

Czego słuchacie obecnie?

Zespół właśnie ogląda „How to Be a Player” z Billem Bellamym, więc słucham ogłuszającego śmiechu. Ha ha.

 


 

ENGLISH VERSION

Interview with Joe Casey of Protomartyr.

There's loads of documentaries about how Detroit's dying and all that. Is that really true? I mean, all these years there's been so many great underground bands from there (Tyvek, Human Eye, etc.).

Everything is always in a cycle of boom or bust. Detroit right now is pretty busted. Whether or not a couple of bands are playing in a shitty bar somewhere in the city limits really doesn't effect the larger socio-economic winds that are blowing. 

What future do you see for your city? Do you think the scene (even if you don't describe it as such in your interviews) is in danger because of the state the city's in?

Oh, I dunno. I'm sure things will get "better" eventually. I'm sure sometime in the future Detroit will be crammed with Qdoba's and Panda Expresses just like every other goddamned U.S. city. Again, the "scene" is awfully small and insignificant. It should be more worried about being populated by aging dudes with drinking problems than a failing infrastructure and political ineptitude. 

You often mention that playing good (rock) music is balancing stupid and clever. Could you elaborate on this? Do you see yourselves playing avant-garde few years from now?

I find overly "intellectual" music to be boring. Who knows what the future holds? I think charting our musical future to be a fool's errand not worth contemplating. If I start wearing berets and grow a ponytail, I'll get back to you. 

I know you're really into literature, what's your main influences in that area? What are you reading now? Any European authors?

Right now I'm reading "An Infinite Summer" by Christopher Priest, which is a collection of short stories. I just finished the Pogues book by their accordion player. They're both British I believe.

Would you agree that Under The Color of Official Right is more political than the first LP? If so, why is that?

Nope, I would disagree. I think they're both politically neutral. But I could be wrong about that. 

When you write a song, what comes first - the lyrics or the music?

The band writes the music and I mumble along until words come along. I have a list of song titles and song ideas in my head and try my best to apply them to the music. 

Have you seen Timmy Vulgar's cooking show? And while we're at it, why does Tyvek line-up change so often? I'd ask Kevin Boyer but he'd always dodge the question.

I have. I'd hate to reveal Kevin's managerial secrets. I once "drummed" for them and sang backing vocals. When he fired me he gave me the Tyvek gold watch and a slap across the face, as is his style. No, just kidding. I have no idea. 

What are you listening to now?

The band is watching the Bill Bellamy vehicle "How to Be A Player" right now. So I'm listening to sound of sickening laughter. Ha ha.

[Marek J Sawicki]