polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Poemss Poemss

Poemss
Poemss

Pierwszym impulsem, który skłonił mnie do zapoznania się z Poemss była osobliwa, niepokojąco groteskowa okładka. Opakowanie pozwalało spodziewać się muzyki przynamniej lekko dziwacznej. Próbki utworów na stronie wytwórni Planet Mu, potwierdziły moje przypuszczenia, jednak prawdziwe zdziwienie nadeszło w momencie, gdy uświadomiłem sobie kto jest współodpowiedzialny za muzykę zawartą na albumie. Aaron Funk - postać absolutnie kultowa dla sceny breakcore i IDM, osoba, która delikatnie mówiąc traktuje materię dźwiękową z dużą dawką brutalności, swego rodzaju elektroniczny punkowiec. Gdy muzyk o podobnej proweniencji zaczyna poruszać się w obszarach delikatnej, niekiedy wręcz sypialniano-aksamitnej psychodelii, to sytuacja nabiera znamion intrygującej.

Poemss to duet, w którym obok Aarona Funka w roli wokalistki występuje Joanne Pollock - obok, ponieważ sam Venetian Snares raczy słuchacza swoim głosem o barwie przypominającej nieco odhumanizowanego Nicka Cave’a. Wokalne dialogi są niewątpliwie esencją Poemss, a kontrast pomiędzy cukierkowym, subtelnym głosem Pollock i niskim, mocnym wokalem Funka, można określić, jako znak szczególny wydawnictwa. W warstwie muzycznej duet posiłkuje się dość old schoolową elektroniką, zestawiając marzycielskie harmonie z oszczędnym jak na Funka, lecz bardzo charakterystyczny bitem. Rodowodu brzmienia duetu doszukiwałbym się gdzieś na skrzyżowaniu wczesnych albumów Autechre - o charakterystycznym nawarstwianiu struktur melodycznych, ginących w pogłosie echa - z elektropopowymi piosenkowymi ramami. Myślenie o piosence w wersji Poemss dalekie jest jednak od standardowego, ma w sobie coś, co prawdopodobnie Funk przeszczepił ze swej postmodernistycznej breakcore’owej twórczości - zabawę motywami i strukturą. Procesu tego duet dokonuje za sprawą nagłych zmian rytmu, umiejętnego zastosowania pogłosu, podnoszenia elektronicznych sampli do rangi podstawowych elementów utworu, które określają jego brzmienie. Tematyka kompozycji w warstwie tekstowej jest nieco bajkowo surrealistyczna i przypomina słuchanie zapisków z pamiętnika Alicji stacjonującej akurat po drugiej stronie lustra. Ile jest kotów na okładce – tylko dwa z ośmiorgiem oczu czy cztery z parą korpusów? Podobny poziom abstrakcji.
Jeśli miałbym wskazać jakiś ewidentny minus albumu, to byłaby nim zbytnia rozwlekłość niektórych numerów. Wydaje mi się, że większa konsolidacja czasowa płyty, wpłynęłaby pozytywnie na jakość oddziaływania tej muzyki. Poemss może oczarować, lecz nazbyt łagodna selekcja materiału znacznie obniża esencjonalny wymiar kilku piosenek, których konstrukcji należy duetowi pogratulować.

[Krzysztof Wójcik]