polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Uri Caine / Ksawery Wójciński / Robert Rasz  Szpilman

Uri Caine / Ksawery Wójciński / Robert Rasz
Szpilman

Olbrzymie dziedzictwo Władysława Szpilmana, liczone w setkach piosenek, całe lata przez wielu różnych artystów interpretowanych, było do tej pory z jazzem sensu stricte kojarzone dość słabo. Nowe światło rzuca wydane przez Multikulti nagranie z ubiegłorocznego Tzadik Poznań Festival, na którym z utworami polskiego kompozytora zmierzyli się Uri Caine, Ksawery Wójciński i Robert Rasz. Siedem rozpisanych na jazzowe trio kompozycji (ósma, ostatnia na płycie to spontaniczna improwizacja, ale i ta przemyca kojarzone fragmenty) to ciekawy zestaw tych dobrze lub jeszcze lepiej znanych szlagierów Szpilmana z efektem całkiem udanym i przekonującym, że między piosenkami naszego kompozytora a światem jazzu nie ma przepaści. Trio między piosenkową zwiewnością a jazzowym językiem porusza się kapitalnie, w pierwszej połowie płyty momentami słychać może jeszcze nieco zachowawczej gry, ale w drugiej mamy już wyraźnie mocniejsze uderzenie. To z jednej strony bardzo melodyjny, łatwy w odbiorze, wręcz dostojny i elegancki album, z drugiej jednak odważnie improwizujący i zmierzający pod prąd. Zespół unika przesadnej ckliwości i sentymentalnej nuty, może poza mocno balladową "Nie ma szczęścia bez miłości", ale i ona w końcówce nabiera życia i nieoczekiwanych zwrotów. Amerykański pianista świetnie wyczuwa nastroje, zmienia tempa, wywraca tematy, by po chwili znów je przywoływać. Pewnym przełomem okazuje się piąty na płycie "Do widzenia, Teddy" - zespół gra z werwą jak właściwie nigdy wcześniej, nie raz zaskakuje dalekim odejściem od klasycznego toku interpretacji, zauważalny udział ma w tym nasza sekcja, chwilami na pierwszy plan wybijająca się również w kolejnych utworach. Ewidentnie współpraca nabiera rumieńców, trio brzmi mocno, z wyczuwalnym humorem i polotem, a swoją koncepcję muzyki realizuje w pełni autentyczny, świeży sposób. Warto posłuchać – nie tylko dla samego obcowania z muzyką Szpilmana, ale i dla wyrazistej jej interpretacji.

[Marcin Marchwiński]