polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
11  Dziwo

11
Dziwo

Folklor miejski w muzyce pojawia się w tekstach hip-hopowych składów, z drugiej strony, w innej formie w twórczości Świetlików, Niwea czy chociażby Napszykłat. Nie przypadkowo wymieniam te składy w takiej właśnie kolejności, ponieważ 11 – duet Marcina Pryta i Pawła Cieślaka – zarówno formalnie jak i treściowo ma z jednej strony blisko do tych dwóch ostatnich, mimo że porusza się po zupełnie innym obszarze. Dziwo to o wiele lepsze niż na Gettokosmos dopracowanie brzmienie całej gamy elementów dźwiękowych, ale też tekstów Pryta. Dostajemy opowieści trochę schizofreniczne, trochę odrażające, deklamowane, wypluwane czasem na modłę niby hiphopową, a kiedy indziej bliżej im do kompulsywnych przemówień publicznych. To folklor współczesnych miast, wiadomości telewizyjnych, nocnych majaczeń i nieudanych eskapad. Pryt mówi oszczędnie, czasem trochę odrażająco („kawałki rzygów zostają na nosie”) co może kojarzyć się z językiem Wojciecha Bąkowskiego, jednak o ile tamten mówi minimalistycznie, oszczędnie, zostawiając pole do interpretacji, o tyle Pryt używa często języka bardziej poetyckiego (przekornie zatytułowany toksyczny „Sarin Sarin”, który brzmi jak dziecięca kołysanka), a w wielu przypadkach w zupełnie inny sposób buduje narrację i sugestywne opisy. Doskonale łączy się to z industrialną, trochę futurystyczną muzyką Cieślaka, który generuje transowe bity, uzupełniane samplami: elektronicznymi plamami, połamanym brzmieniem saksofonu albo noise’owymi szmerami. To jest właśnie folklor zarzyganych chodników, nocnych autobusów, pijanych wycieczek, przedziałów kolejowych pkp czy majaczenia na jawie. To dosłowne obrazy, historie brudne i ponure, co prawda w kilku miejscach trochę tracące na jakości i rażące banałem. Jest to jednak wizja szalenie sugestywna w budowaniu obrazów i opowieści, co doskonale wspomaga muzyka – chropowata, brudna, połamana, wgryzająca się podskórnie i rezonująca.

[Jakub Knera]

galerie w popupmusic