polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
True Sons of Thunder  Stop and Smell Your Face

True Sons of Thunder
Stop and Smell Your Face

Oto piątka muzyków garażowych - wszyscy solidnie pod pięćdziesiątkę - z Memphis zbierająca się w lokalną drużynę all stars z nazwą odwołującą się do starych seriali sci-fi i grająca bardziej dla wygłupu niż rozwoju własnej "kariery". Najbardziej znanym nazwiskiem w tym gronie jest Eric Friedl z (niedawno wskrzeszonych) Oblivians, choć w tym przypadku celniej (stylistycznie) byłoby wymienić Bad Times. Zespół wydał niezły LP dwa lata temu (m.in. bardzo dobry cover "Get Away" Flippera), ale dopiero w tym roku znaleźli swój właściwy język.

To najlepszy typ rocka - niszczący standardy i jednocześnie nisko kłaniający się brzmieniom wcześniejszym. Trzech gitarzystów gra (zdawałoby się) wytarte riffy, ale w każdym kawałku pojawiają się potężne atonalności za okazji jednego zmodyfikowanego instrumentu – gryf z banjo przypięty do gitarowego pudła. Posłuchajcie na przykład otwierającego "Down In The Alley" – jeden z muzyków przez cały czas genialnie "psuje" brzmienie. Stronę A płyty zamyka zresztą pięciominutowy odjazd noisowy. Chwilę wcześniej "These Days" przywołuje najlepsze momenty wymienionych wcześniej Oblivians i Bad Times.

Wszystkiemu towarzyszy idiotyczne, najniższe, dziecinne wręcz poczucie humoru. "Tom Lee" zostaje zrymowany z "manatee", kawałek "Don't Make It Stop" jest oparty na pauzach, pojawia się kawałek opisujący rock'n'rollowy taniec ("Beluga"). Szczytem wszystkiego jest "Mother May I Now Spell Cup" (niezorientowanym wyjaśniam: "spell cup"->"C-U-P"->"see you pee") przerabiający groove The Stooges z okresu Funhouse. Estetyka filmów klasy B, żarty punk-rockowe - jeśli ktoś tego nie poczytuje za zaletę zapewne nie słyszał (lub nie docenia) Homostupids i The Reatards. Modne galerie sztuki nowoczesnej nigdy nie były domeną tego typu grania.

Jednocześnie wszystko jest podane z niesamowitą energią, oprócz wspomnianego psucia struktur i dobijania brzmienia pojawia się dużo dobrych melodii, refreny są chwytliwe w najprostszy możliwy sposób. Stop And Smell Your Face to niemal doskonała antyteza ugrzecznionego i uczesanego albumu Oblivians - płyta kompletna i jeden z najlepszych stricte rockowych albumów wydanych w 2013. Trochę wstyd, że dojrzali ludzie grają garażówkę lepiej i bardziej przekonująco niż młodziacy.

[Marek J Sawicki]