polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Darkside Psychic

Darkside
Psychic

Nicolas Jaar chodzi swoimi ścieżkami. Wunderkind minimal techno szybko znudził się formatami i zaczął elektronikę wywracać do góry nogami. Czy to wydając muzykę na sześcianie, czy nagrywając jeden z najlepszych mixów w historii dla BBC One, czy wydając swoich przyjaciół najpierw ramach Clown & Sunset, obecnie Other People. Nico zbudował w krótkim czasie własny, rozpoznawalny styl i estetykę, dla którego parkietowy światek stał się szybko za ciasny.
Pomimo doskonale przyjętego, mimo że anty-tanecznego debiutu, publicznie dywagował nad sensem wypuszczania albumów oraz nad tym czy w ogóle powinien jeszcze robić muzykę. A potem w sieci pojawiło się pierwsze 11 minut nowego wydawnictwa, w którym maczał palce Jaar czyli „Golden Arrow” zwiastujące płytę projektu Darkside.
Na poziomie formalnym, to rozwinięcie markowego zwolnionego house’u Jaara, inspirowanego przez takich luminarzy techno jak Ricardo Villalobos czy Luciano. Dave Harrington, w projekcie obsługujący przede wszystkim gitarę, został zresztą zwerbowany przez Nico w celu prezentacji swojego debiutu Space Is Only Noise na żywo. Z planów nic nie wyszło, został natomiast duet Darkside, na którego premierowej EPce z 2011 słychać już charakterystyczny styl.
Darkside zagospodarowuje często wstydliwą dla krytyków przestrzeń muzyczną wyznaczoną debiutem the xx. Psychic, choć pełna treści, dźwiękowych niuansów i świetnie wyprodukowana –porusza się w obrębie ciszy, oszczędności i emocjonalności czy wręcz romantyzmu samej muzyki.
Psychic to zwolniony, pełzający funk Jaara i zapadające w ucho urywkowe melodie Harringtona, nigdy nie ocierające się o refren. I choć pojawiają się tu wokale, jak na „singlowym” „Paper Trails” to utwory na Psychic, mimo że misternie skonstruowane, raczej flirtują z formatem piosenki.
Nie sposób w tym miejscu nie powrócić do Daft Side – eksperymentu dokonanego na Random Acces Memories Daft Punk przez Dave’a i Nico. Materiał wzorcowy czyli tautologiczne, wysokobudżetowe disco zostało przefiltrowane przez niepowtarzalne brzmienie i Darkside. Ocierając się miejscami o pastisz i parodię (podobnie zresztą jak, choć niechcący, materiał źródłowy), a czasami wprost wyśmiewając oryginał (2 sekundowy „remix” „Lose Yourself To Dance”) Daft Side, jest bardzo udanym ćwiczeniem producenckim, ukazującym w szerszym spectrum zmianę warty.
I tak jak Daft Punk ze swoim ostatnim albumem trafili już na dobre pod strzechy, roboty w cekinowych garniturach wskazują jednoznacznie i dobitnie w kierunku przeszłości, już nawet nie wywołując duchów, tylko wprost je replikując. Przyszłość zostaje więc w rękach choćby chłopaków z Darkside. Psychic to jeden z najczęściej słuchanych przeze mnie tegorocznych albumów, więc mi taki układ odpowiada.

[Paweł Trzciński]