polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Ches Smith and These Arches  Hammered

Ches Smith and These Arches
Hammered

Hammered jest już drugą płytą nowojorskiego perkusisty i towarzyszącej mu kompanii These Arches. Pod tą enigmatyczną nazwą występują bynajmniej nie enigmatyczni muzycy (przynajmniej dla osób jazzowo rozeznanych), tacy jak saksofoniści Tim Berne i Tony Malaby, akordeonistka Andrea Parkins, czy młoda, szalenie obiecująca gitarzystka jazzowa Mary Halvorson. Sam Ches Smith jest muzykiem oscylującym w swej twórczości pomiędzy eksperymentalnym rockiem spod znaku Xiu Xiu, projektami jazzowymi a współpracą z artystami nowojorskiej sceny. W tym roku ma już na swoim koncie jedno wyśmienite dokonanie w postaci płyty Your Turn, nagranej wspólnie z Markiem Ribot’em.

Tytuł wydawnictwa bardzo dobrze odzwierciedla zawartą na nim muzykę. Kompozycje Smitha sprawiają wrażenie struktur balansujących pomiędzy dopracowaniem, a chaosem, pomiędzy chwytliwymi melodiami, a kakofonicznymi erupcjami improwizacji. Przyznam się szczerze, że album początkowo zmęczył mnie swoją pozorną dezintegracją. Muzycy na Hammered sprawiają często wrażenie osób konsekwentnie próbujących wyrwać się z kompozycyjnych ram nałożonych im przez Smitha, w efekcie czego muzyka bardzo często się rozjeżdża, utyka w ślepych uliczkach, a nawet bełkocze. Być może była to cześć konceptu całego albumu – przedstawienie dźwięków pijanych, nie do końca serio, gubiących wątek? Jeśli tak, to zadanie się powiodło. W pewnym momencie jednak ilość udziwnień zawartych na albumie zaczyna przytłaczać . W kompozycjach takich jak intensywne „Wilson Philip”, cyrkowe „Frisner”, czy kakofoniczne „Dead Battery”, słychać pozorną degrengoladę, jednak zawsze spod pokładów chaosu wyłania się temat melodyczny i to zwykle on stanowi najmocniejszą stronę nagrań. Z pewnością nie można odmówić niektórym momentom łobuzerskiego uroku, niekiedy również ich lokalizacja znajduje uzasadnienie w całości utworu jak na przykład roztrąbiony akordeon w zamykającym płytę „This Might Be A Fade Out”, czy majestatyczny tytułowy „Hammered” – jeden z najlepszych kawałków w zestawieniu. Prawdopodobnie okrojenie czasowe tak intensywnego, kumulującego dużą liczbę smaczków wydawnictwa wpłynęłoby korzystnie na jego recepcję. Płyta, choć upstrzona pomysłami, jako całość jest nazbyt rozwlekła.

[Krzysztof Wójcik]