polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Antti Tolvi Pianoketo

Antti Tolvi
Pianoketo

Antti Tolvi w niniejszym numerze Popup opowiada z jakim zamysłem metodologicznym zasiadł do tworzenia Pianoketo. Na fortepianie nigdy wcześniej nie grał, a instrument którego używa, przeleżał rozstrojony przez ostatnie 30-40 lat w jego domu. Trzy kompozycje lub raczej sesje to mgliste, impresjonistyczne, a jednocześnie bardzo minimalistyczne zagrania tworzące niekończącą się, trochę psychodeliczną, muzyczną chmurę. Czasem trochę senną, ale jej efekt z pewnością wzmaga duży pogłos dodany przez cały czas trwania utworów – muzyka w drugim planie przeobraża się w przepiękne ambientowe tło, przez co wszystko zlewa się tu w całość. Nie bez znaczenia jest sposób rejestracji materiału za pomocą binauralnych mikrofonów, umieszczonych niczym słuchawki w uszach muzyka. To podkreśla impresjonizm kompozycji, większy nacisk na finalny efekt niż dopracowane i selektywne brzmienie. Tolvi wirtuozem klawiszy nie jest, zdecydowanie lepiej wychodzi mu z dęciakami - dane mi było go widzieć na koncercie grającego na klarnecie. Na obu tych instrumentach stara się tworzyć muzyczne kontinuum, które nasuwa skojarzenia z grą Lubomyra Melnyka. Ukrainiec jest jednak zbyt pretensjonalny, a Tolvi mimo wszystko mało innowacyjny. Trzy kilkunastominutowe improwizacje są raczej ogromną plamą dźwięku, szerokim spektrum zróżnicowanych barw i skrawków melodii, umiejętnie budujących nastrój, ale jednak trochę nużących. A szkoda, bo znając go z takich grup jak Lauhkeat Lampaat, Päivänsäde, Rauhan Orkesteri i koncertu, który był dla mnie jednym z najciekawszych, jakie dane było mi widzieć w tym roku, wiem że stać go na o wiele więcej.

[Jakub Knera]

artykuły o Antti Tolvi w popupmusic