polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Svarte Greiner Black Tie

Svarte Greiner
Black Tie

Punktem wyjścia do albumu Black Tie było wykorzystanie muzyki jako instalacji dźwiękowej, ale wcale nie oznacza to że ten materiał nie sprawdza się jako album per se. Wprost przeciwnie – chociaż pierwszy utwór Erik K. Skodvina w połowie ulega wyciszeniu to zapada w pamięci jako ten z budowanym skrupulatnie nastrojem, narastająca atmosferę, która potem przechodzi w bardziej stateczny, ulegający rozproszeniu utwór pełen szmerów z pogłosami i dźwięków wydawanych w tle, zniekształconych brzmień z drobnymi interwencjami w drone’owych wynurzeń.
Zmodyfikowane partie smyków, wyciszone w formie ambientowych drone’ów, sprawiają wrażenie wytłumionych, wysuniętych na dalszy plan. Obie kompozycje mają powoli budowaną, magmową strukturę ciężkości, ale jednocześnie są lekkie – nie przytłaczają, pozostawiając oddech. „Black tie“ buduje napięcie, głównie dzięki pojedynczej, minimalistycznej linii basowej. „White Noise“ ma również narastający charakter, choć w nieco innej formule, bardziej rozmytej i psychodelicznej. Czasem słychać że motywy w jednej kompozycji połączone są trochę na siłę, ponieważ w przejściach między nimi ulegają drobnemu rozstrojeniu, Skodvin umiejętnie buduje ich ciągłość, pogłębia brzmienie i uwypukla fakturę. Robi to subtelnie, z zamysłem stawiając na trwanie utworów, ich wielowymiarowość, która zachowuje ich przestrzenny, ale i mroczny wymiar.

[Jakub Knera]