polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Julian Lynch wywiad

Julian Lynch
wywiad

Click here for the English version of this article

Lines, kolejny album Juliana Lyncha jest biblioteką wpływów, wątków, odniesień do muzyki indie rockowej i folku. Lynch, także nauczyciel akademicki, dzięki rozbudowanemu wachlarzowi pomysłów, przygotował w pojedynkę album, który mógłby tworzyć cały zespół. Bogactwo instrumentarium, pomysłów i ich realizacji tylko przez jedną osobę, robią duże wrażenie i stawiają Lines jako jedno z najciekawszych tegorocznych wydawnictw. Zapraszamy do rozmowy z muzykiem.

Jak ważne jest, aby myśleć o muzyce – znajdywać jej konteksty, odniesienia do rzeczywistości? Zwykle dziennikarze sie tym zajmują, ale jak postrzegasz to z perspektywy twórcy?

Zawsze jest kontekst, w którym muzyka jest wykonana, w którym słuchacz jej doświadcza. Myślę, że wszelkie „odniesienia“, które ludzie znajdują w mojej muzyce nie zawsze są konkretne, trafne i celowe, ale najważniejsze jest to, że są unikalne dla każdego słuchacza i pokazują multum interpretacji.
 

Jak jesteś w stanie połączyć swoją akademicką aktywność na wydziale etnomuzykologii na uniwersytecie w Wisconsin-Madison z tworzeniem muzyki? Można je całkowicie od siebie oddzielić?

Te dwa rodzaje działalności, praca i granie, są dla mnie dość oddzielne. Oczywiście, jestem tą samą osobą, bez względu na to, którą z działalności aktualnie prowadzę; obie są przedłużeniem mojego życia. Myślę, że czasami, kiedy ludzie słyszą , że studiuję etnomuzykologię, mają wrażenie, że jestem w pracy z danymi w postaci materiałów muzycznych, które bezpośrednio wpływają na muzykę, którą tworzę, ale tak wcale nie jest. Więc chciałbym powiedzieć, że te dwie rzeczy są wyraźnie od siebie oddzielone.
 

Współcześni twórcy wielokrotnie wspominają , że coś  jest tworzone przez przypadek, w wyniku improwizacji, w rezultacie często w sposób bardzo bezmyślny i w efekcie powstaje masa nudnej muzyki. Czy tworząc album, masz jego całościową wizję? Myślisz, że to ważne przy rozpoczynaniu pracy nad materiałem?

Różni muzycy lubią pracować na różne sposoby i doceniam każdą metodę. Mam doświadczenie w graniu jazzu, w którym improwizacja jest bardzo ważna, ale pisałem także piosenki grając w zespołach w liceum i na studiach . Nie sądzę , że granica między muzyką improwizowaną i całkowicie komponowaną jest absolutna. Tworząc, wykorzystuję różne techniki, które mogą być  zaklasyfikowane zarówno jako improwizacja jak i kompozycja.

Patrząc wstecz, możesz przyznać, że każdemu z twoich albumów towarzyszyła idea lub myśl ? Krótkie tytuły – Mare, Terra, Lines – są bardzo wymowne, ale także bardzo tajemnicze.

Tytuły te posiadają dla mnie pewne osobiste znaczenie. Rozpatrując je jako nazwy nagrań lubię ich niejasność, a jednocześnie niejednoznaczność i to, co może z tego wynikać dla słuchaczy. Mare w języku angielskim odnosi się do samicy konia czyli klaczy, a po łacinie oznacza morze; z kolei Terra w języku łacińskim oznacza ziemię. Użyłem tych dwuznaczności, które pojawiają się na płytach, ponieważ takie pojęcia jak koń i morze stają się w narracji o wiele lepszą alegorią. To był zamysł, który stosowałem przede wszystkim dla siebie ale mam nadzieję, że słuchacze mogą tworzyć swoje własne znaczenia.

 

Jestem zainteresowany twoim procesem tworzenia muzyki. Tworzysz wszystko sam, mimo że utwory brzmią jakby nagrywał je cały zespół. To bardzo ważne, bo podczas koncertów grasz w rozbudowanym składzie, a materiał brzmi zupełnie inaczej od tego, co sam zarejestrowałeś.

Nie mam żadnych planów aby nagrywać z innymi muzykami w najbliższym czasie. Lubię patrzeć na nagrania studyjne i koncerty w zupełnie inny sposób. Cenię udział muzyków i granie muzyki na żywo, a zwłaszcza to jak podchodzimy do mojej muzyki na scenie, jak radzimy sobie z brzmienie. Same nagrania są o wiele bardziej osobiste i proces tworzenia to coś zupełnie innego, zajmuję się nim sam. 

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że słowa w piosenkach nie są bardzo ważne dla Ciebie i można robić muzykę bez nich. Czy traktujesz je raczej jako kolejne warstwy dźwięku, niezrozumiały wokal? Ludzie w internecie często błędnie słyszą słowa, które śpiewasz.

Odpowiedź jest prosta: piszę teksty dla siebie i naprawdę nie przejmuję się czy ludzie znajdą w nich sens. Lubię śpiew w muzyce i wiem że jest masa alternatywnych sposobów na jego wykorzystanie – popatrz chociażby na tworzenie tekstów i słów bez znaczenia w utworach Cocteau Twins. Uważam, że to zabawne, kiedy ludzie w internecie inaczej rozumieją słowa które śpiewam! Jednocześnie myślę, że wielce możliwe jest to że zacząłbym grać muzykę instrumentalną, całkowicie pozbawioną słów.

Jak opisałbyś swoją muzykę w kategoriach gatunku „folk“? Co rozumiesz przez to określenie, zwłaszcza w kontekście etnomuzykologii ?

Nigdy nie określiłem swojej muzyki jako folk. To próba opisania przez dziennikarzy tego co robię, ale kwestionuję jego zasadność. To czym jest folk można zdefiniować na wiele różnych sposobów, z powodu jego nieco amorficznego znaczenia . Niektórzy ludzie rozumieją "folk music“ jako „muzykę ludową, przekaz ustny,  który nie jest zapisany; inni koncentrują się na powiązaniach z klasami społecznymi i socjoekonomicznymi czynnikami, związanymi w produkcją muzyki. W mojej pracy naukowej praktycznie wcale nie używam tego terminu, ponieważ nie odnosi się on do wszystkich praktyk, którymi się zajmuję.

Materiał na Lines w wielu miejscach brzmi surowo, chropowato. Nie jest to płyta wypolerowana, kładąca nacisk na produkcję. Grasz „po prostu“, czasem z drobnymi błędami, łapiesz charakterystyczny moment gry.  Szukasz takiej swobody i naturalności?

Przede wszystkim nagrywam muzykę, tak jak chcę to robić i nie wydawałbym jej gdyby było inaczej. Mogę nagrywać w domu, wtedy kiedy chcę i nie muszę martwić się wynajmowaniem specjalnych pomieszczeń czy producenta, który by się tym zajął. Dobrze mi z tym.

Myślisz, że można powiedzieć, że tworzysz piosenki? Sądzę, że z powodzeniem można tak określić wiele z twoich kompozycji, chociaż wielokrotnie wykraczasz poza ramy i struktury.

Hm, wydaje mi się że odpowiedź na to pytanie wiąże się z tym o czym wspomniałem przy okazji pisania tekstów. „Piosenki“ są zazwyczaj rozumiane jako kompozycje, które posiadają teksty, a więc się je śpiewa. W takim rozumieniu – jesli śpiewam – należałoby uznać, że „robię piosenki“. Ale koniec końców, nie koncentruję się w mojej muzyce na śpiewaniu, to nie jest jej najważniejszy aspekt. Więc nie uważam, że tworzę piosenki, podobnie nie opisałbym się jako singer/songwriter.

Z drugiej strony na Lines nie brakuje elementów muzyki free-improv. Często kładziesz nacisk na sonoryzm, specyfikę dźwięków. Kiedy kończysz nagranie na ile pozostaje ono dla ciebie otwartą formą, która może ulec ewolucji?

Kiedy skończę płytę, mam ogólną wizję, jak chciałbym aby była zagrana na żywo. Ale zarzucam tę idęę, żeby muzycy z którymi gram, mogli być współtwórcami, a nie jedynie odtwórcami kompozycji, które będą grane na żywo. Z tego powodu, jeśli tylko gram z innym składem, moja muzyka uleg przeobrażeniom i brzmi całkiem inaczej. To właśnie jest dla mnie najbardziej ekscytujące i mam nadzieję, że widzowie odbierają to tak samo!

 

---ENGLISH VERSION---

 

Lines, Julian Lynch's new album is a library of effects, themes, references to indie rock and folk. Lynch, a university teacher, through many ideas, prepared a solo album, which would be recorded by whole band. The wealth of instruments, ideas and their implementation by one person are impressive and put Lines as one of the most interesting releases of this year. We invite you to interview with the musician.

How important it is for you to think about the music – finding contexts, references to reality and so on? Usually it’s the domain of the journalists, but how much do you pay attention to this fact?

There is always a context in which music is made, and in which a listener experiences it. I think that any “references” people find within my music when they hear it are not necessarily concrete or deliberate, but still important, and unique to each listener.

How are you able to combine your academic activity and making music? Maybe you completely separate them from each other?

These two activities, work and music-making, are fairly separate for me. Of course, I am the same person, no matter which activity I am conducting, and so both are an extension of my life. I think that sometimes, when people hear that I study ethnomusicology, they have the impression that I am working with data in the form of music materials that are directly influential to the music I make, but that is not the case. So, I would say that the two things are quite separate.

Band and musicians repeatedly mention that something “is created by chance”, “as a result of improvisation and trial”, often in a very thoughtless way, which leads to the creation of a mass of boring music. Do you think that having a certain idea or a plan is important when people create music, record an album?

Different musicians like to work in different ways, and I certainly appreciate that. I have a background in playing jazz, in which improvisation is very important, but I also wrote songs in bands in high school and college. I don't think that the boundary between improvised and composed music is absolute, and in the music that I make, I utilize techniques that can be categorized both as “improvisation” and “composition.”

Looking back, can you say that each of your albums was accompanied by an idea or a thought? The short titles – Mare, Terra, Lines – are very eloquent but also very mysterious.

These titles hold some personal meaning for me, and in terms of titling the records with these words, I like the ambiguity in meaning that they might hold for listeners. Mare, for example, in English refers to a female horse, while in Latin means “sea” (as “terra” in Latin means “land”). I've used such double-meanings in the lyrics that I've written that appear throughout these albums, in which a concept such as horse/sea holds a greater allegorical place in the narratives I've written. But these are mostly for myself – and I hope that listeners might create their own meanings.

I'm interested in your process of creating music. You compose the music yourself, but it sounds as if it was recorded with the help of other musicians. For me, it’s especially important because of the form that your music takes on during concerts – when you play with a live band, it all sounds quite different from the studio material.

I have no plans to record with other musicians any time soon. I enjoy approaching recording and concerts in two entirely different ways. I value the input of the musicians I perform with live, and they contribute a great deal to the sounds we make in concert. But the records are much more personal for me, and so I approach the creative process differently, and by myself.

In one of the interviews, you said that the lyrics in the songs are not very important for you and you could make music without them. Do you treat them more like another layer of sound, unintelligible vocals? People on the Internet often mistakenly hear your lyrics. And if they are not so important, why write lyrics at all?

The short answer is that I write lyrics for myself, and I don't really care much about whether or not people find meaning in them. I do like having singing in my music, and I know that there are alternatives in which I could include voice parts without actual words (one example might be the nonsense lyrics found in the music of the Cocteau Twins). I find it amusing when people write incorrect lyrics on the Internet! I think it is quite possible, however, that I'll start recording more instrumental music, without lyrics at all.

How would you describe your music in terms of folk? What does the term “folk” mean to you? What is your folk in the context of ethnomusicology?

I haven't ever applied to term “folk” to my music, and I do not think of my music as being “folk.” That is a term that journalists and others have used to describe what I do, but I question the accuracy of that categorization. The term generally has been defined in different ways, and has a somewhat amorphous meaning. Some people understand “folk music” as being orally transmitted rather than written, others focus on class associations and socio-economic factors involved in the production of that music. In terms of my academic work, I tend not to use the term “folk,” since it doesn't exactly pertain to all of the practices I write about.

At times, Lines sounds very raw. It’s not a polished record subject to gigantic production effort. You “just play”, sometimes making small mistakes, you capture the characteristic moment of playing. Are you looking for such natural and free music?

I record music the way I like to record it, and I wouldn't release music if it didn't sound the way I wanted it to sound. I'm very happy recording at home, on my own time, instead of in a studio with a hired producer. I don't think I'll change my strategy any time soon.

Could you say that you create ”songs”? I think that you can successfully define your compositions like that, though very often you go beyond the frame and structure, which can be attributed to this form.

Well, I guess the answer to this question would have to refer to your question about lyrics. “Songs” typically are thought of as having sung words, which technically most of my music has, so I guess I perform songs. Though, of course, usually the focus of my music isn't on the sung words, so in that sense I don't really present them as being “songs,” nor do I really think of myself as a “songwriter.”

On the other hand, Lines abounds in elements of free-improv music. You often emphasise the sonority, the specifics of the given sounds. When the recording is finished, to what extent is it still an open form, which can evolve during the next concert?

After I finish a recording, I have a general idea of how I'd like the music to be performed live. But I leave that initial idea open, so that the musicians I play with can contribute something uniquely their own. For that reason, whenever I play with a different group of musicians in concert, my music sounds fairly different. This makes it more fun and exciting for me, and hopefully for the audience as well!

[Jakub Knera]