polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Entropia Vesper

Entropia
Vesper

Moje początki z Vesper nie wyglądały zbyt ciekawie. Dźwiękowa struktura zaproponowana przez kwintet z Oleśnicy nie zawsze do mnie przemawiała. Męczył trochę duszny klimat, a wokal czasem nie mógł wpasować się w różnorodność zastosowanych rozwiązań muzycznych. Tak było przy pierwszym przesłuchaniu. Potem bańka niedostępności pękła i te prawie 50 minut muzyki zawładnęło moim odtwarzaczem na kilka tygodni i ciągle nie pozwala o sobie zapomnieć. Czy pora chłodna, upalna, deszczowa - to bez znaczenia. Vesper jest jak wierny przyjaciel. Można na nim polegać w każdej sytuacji. Teraz już nie zastanawiam się nad tym, dlaczego pierwsze podejście było niezbyt udane. Obecnie tego albumu słucham w dowolnym momencie, aby smakować i delektować się muzyczną formą. To dopiero debiut, a już chce się zawołać, że oto rośnie na naszych oczach grupa, która jest przyszłością niezależnej sceny. Choć to może zbyt śmiała i odważna deklaracja, to zaręczam, że takiej otwartości i płynności w budowaniu misternie skonstruowanych aranżacji można tylko pozazdrościć. Od sennych, postrockowych pejzaży do wybuchów blackmetalowego wulkanu. Sześć kompozycji, wiele odcieni w ich obrębie, wreszcie wzajemne przenikanie się dźwiękowych elementów tej układanki. Może określenie „dojrzałe granie” jest tu trochę na wyrost, ale Entropia jest o krok od stworzenia płyty hipnotyzującej i bezgranicznie wciągającej. Są już na Vesper pokłady szaleństwa („Tesla”), jak i wyciszenia (utwór tytułowy). Są wreszcie piękne nawiązania do zapomnianego debiutu norweskiej formacji In The Woods. Dla mnie Heart Of The Ages to wyznacznik jakości, a Entropia wspaniale nawiązuje do wspomnianego wydawnictwa sprzed prawie dwóch dekad.

[Marc!n Ratyński]