polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Svper wywiad

Svper
wywiad

Click this link for English version of the interview

Najpierw występowali jako Pegasvs, teraz zmienili nazwę na Svper. Hiszpański duet, ktory założyli Luciana Della Ville i Sergio Peres, zadebiutował w ubiegłym roku świetnym albumem, inspirowanym niemieckim krautrockiem z lat 70., a sprofilowanym pod kątem przebojowych i tanecznych melodii. W sierpniu duet wystąpi na drugiej edycji Soundrive Fest w klubie B90 w Stoczni gdańskiej. Przed tym występem rozmawiamy z nimi na temat muzyki hiszpańskiej, syntezatorów oraz brzmienia retro.

Jakub Knera: Jak wygląda sytuacja z rodzimych zespołów w Hiszpanii? Trudno jest przebić się przez falę zagranicznych artystów, śpiewających w języku angielskim?

Svper: Być może jest to bardziej trudne, ponieważ ludzie są przyzwyczajeni o słuchania angielskich wokalistów. Wierzymy, że jeśli Hiszpanie mogą radośnie zaśpiewać angielską piosenkę, nie mając pojęcia, o czym jest, to ludzie, którzy nie znają hiszpańskiego, mogą śpiewać w tym języku i może im się to podobać, nawet jeśli nie wiedzą co to znaczy. Chociaż dzisiaj i tak żyjemy w czasach na tyle sprzyjających muzyce, że w internecie możemy zamieszczać wiele muzyki, bez jakichkolwiek wyznaczników czy granic.

Było mi dane kilkakrotnie uczestniczyć w hiszpańskich festiwalach, takich jak Primavera Sound czy Sonar. Hiszpańskie zespoły grają tam, ale są niemal niewidoczne na tle innych. W Polsce kilka lat temu Sejmu uchwalił ustawę nakazującą, aby budować playlisty w rozgłośniach radiowych tak, by 33% materiału stanowiły utwory śpiewane po polsku. W Hiszpanii lokalna kultura jest wspierana w jakikolwiek sposób przez władze?

Nie wiem, czy Primavera Sound otrzymuje jakiekolwiek wsparcie od Katalońskiego rządu. Nie sądzę także aby Hiszpania w postaci działań rządu lub szczegółowych przepisów, wspierała lokalne zespoły. Nie jestem zwolennikiem takiej sytuacji, bo to wpływałoby na program imprezy. Jest wiele lokalnych formacji, które kilkakrotnie pojawiały się na tej Primaverze. My występowaliśmy tam już cztery razy i jesteśmy z tego zadowoleni. W sprawie dotacji na pewno dobrym posunięciem jest wspieranie zespołów, aby mogły koncertować za granicą, ale wydaje mi się że w związku z kryzysem, ta idea powoli upada.

Jak wygląda scena muzyczna Barcelony? Czy ludzie opuszczając któryś z Waszych festiwali, zapamiętają coś ciekawego?

Nie wiemy tego. Gra na festiwalach może być bardzo dobrą platformą do promowania swojego zespołu, przed osobną trasą koncertową po klubach. Tak jest przy okazji każdego typu festiwalu – nie jesteś w stanie zapamiętać wszystkich koncertów i tylko niektóre utkwią ci w pamięci.

Was znacząco wyróżnia to, że opieracie swoją muzykę na brzmieniu syntezatorów. Co was pociąga w tym instrumencie?

Lubimy jego dźwięk, jest bardzo sugestywny. Wbrew temu, co się mówi, okazuje się, że analogowe syntezatory mogą być naprawdę wyraziste, tak samo jak chociażby gitary elektryczne. Podobają się nam ciepłe i wszechstronne dźwięki, które są w stanie wygenerować.

Zaletą korzystania z syntezatorów jest to, że dzięki tym dwóm urządzeniom w jednym miejscu można błyskawicznie stworzyć muzykę, bez przesadnego zbierania sprzętu. Czy to wpływa na sposób Waszej pracy?

W naszej muzyce bardzo dużo manipulujemy taśmą, wykorzystujemy sample oraz dodajemy rytmiczne bity. Wszystko tworzymy w studiu i nie widać tego jak to robimy, a kiedy gramy na żywo, nie jest to tak efektowne wizualnie jak chociażby występ zespołu rockowego.

Wykorzystujecie analogowe urządzenia, a na ile Wasza twórczość zmieniłaby się, gdybyście korzystali z najnowszych dokonań technologicznych?

Tak naprawdę nasz sampler może być postrzegany jako komputer, ale to co najbardziej pociąga nas w pracy z nim to ręczne generowanie muzyki. To najfajniejszy element naszej pracy – wykorzystując jedynie komputer nie sprawiałoby nam to tyle radości, bo wszystko działoby się w programach widocznych na ekranie komputera.

Dla mnie syntezatory mają duży pierwiastek muzyki retro, także przez odniesienia do krautrocka. Z drugiej strony wasza taneczna muzyka to element futurystyczny.

W Hiszpanii mówią że brzmimy retro-futurystycznie. Lubimy oba te nurty i podoba nam się to jak ludzie z przeszłości wyobrażają sobie przyszłość. To, co było jest dla nas bardzo ważne, ale nie chcemy tego powtarzać. Chcemy wpływy z przeszłości przefiltrowywać przez teraźniejszość i tworzyć coś nowego.

Krautrock jest muzyką bardzo przestrzenną, czasem wybrzmiewa w niej trochę nostalgii. Wy wykorzystujecie jego bardziej wibrującą formułę, wręcz taneczną.

Chcemy aby nasze utwory brzmiały potężnie, aby wywoływały szybkość i triumf, może z odrobinę nostalgiczną atmosferą. Niedawno dowiedzieliśmy się, że jeden z naszych utworów wykorzystano do informacji medialnej o samolocie, który może przemieszczać się pięć razy szybciej niź dźwięk. O to chodzi!

Wasza muzyka to także wokale – krótkie i zwarte, bardzo mocno dopasowane do muzyki.

Wierzymy, że nasza muzyka obroni się sama, więc nie chcemy za dużo o niej opowiadać. Uważamy, że teksty nie muszą być najważniejszą częścią utworu. Podróżowaliśmy przez Argentynę i byliśmy zakochani w Patagonii, stąd nasze liryki najczęściej są inspirowane przez naturę.

Do niedawna nazywaliście się Pegasvs, inspirując się światem starożytnym. Teraz występujecie pod szyldem Svper.

Chcieliśmy połączyć ideę prędkości, związaną z przeszłością. Zmieniliśmy nazwę zespołu, ponieważ mieliśmy problemy prawne z hiszpańską marką, który ma podobną nazwę. Teraz jesteśmy Svper, a to nazwa, która łączy się z pozytywnymi uczuciami, związanymi z Pegasvs. Ta zmiana nie była dla nas dobra, ale nie wpływa na nasza twórczość negatywnie. Będziemy tworzyć jako Svper, ale wciąż będziemy grać z prędkością światła na skrzydlatym koniu albo nawet tym samolocie, który jest pięciokrotnie szybszy od prędkości światła!

 

English Version

 

First performed as Pegasvs, now changed their name to Svper. Spanish duo, who was founded Luciana Della Hall and Sergio Perez, made ​​its debut last year, a great album, inspired by the German krautrock from the 70s, and profiled in terms of hit and dance tunes. In August, the duo will perform at the second edition of the Soundrive Fest at the club B90 in the Gdansk Shipyard. Before the show we talk to them about Spanish music, synthesizers and retro sound.

Jakub Knera: How looks the situation of native bands in Spain (singing or not in Spanish)? It is difficult to break through the wave of foreign artists singing in english?

Svper: Maybe it’s more difficult because people is used to listening to English singers. We believe if Spanish people can happily sing an English song without having any idea what they’re singing about, people who don’t speak Spanish can also sing Spanish lyrics without having any idea what they’re singing about too. And of course nowadays with internet it’s so much easier to share what you’re doing without any borders.

It occurs to me at Primavera Sound, which was several times. Spanish teams are playing there, but they are almost invisible in the multitude of others. Is Spain in the form of government action or special laws, support in any way local bands. In Poland a few years ago was the resolution under which radio schedule has a 30% belong to performers singing in Polish.

I don’t know if Primavera gets grants from the Catalan government. If it was like that, we don’t like the idea of a government conditioning a festival line up in exchange of grants. Many local bands have always played at the Primavera –as far as we can say we’ve played like 4 times each with different bands- and sometimes you get a good schedule and sometimes is not that good. And we do know bands can get grants to play abroad and that’s a good thing, of course, but now that’s all ending up with the crisis.

How looks Barcelona music scene? Do you think that when people leave the city after Sonar Festival or PS, they can remember any of your local bands?

We don’t know that. Playing in those festivals can also be a very good platform to promote your band before the show, and then, once you have already played, if people have liked your show they’ll remember it and if they didn’t like it they won’t. But I think it’s the same situation with local or foreign bands: in festivals we’ve seen lots of bands that we can’t remember and we have discovered some others we’ve really liked.

You resist your music on synthesizers. What attracted you to the instrument?

We really like its sound, and we find it very evocative. Contrary to what it is said; we find that analog synthesizers can be really expressive, such as a guitar can be. We think that warm and versatile sounds can be taken from it.

Advantage of the use of synthesizers is that by setting these two devices in one place, you can instantly create a composition, you do not need elaborate equipment. whether this translates into the nature of your work?

We also do extensive use of tape manipulation, sampling and rhythm machines additionally to synthesizers, so there is a lot of work behind each composition. The point is that this work is a hidden work, because we do all that in the studio and we show it when the experimenting process is over, so when you see the final result it doesn’t look as visual as a rock band could be.

An example of the importance of the analogue sound of your instruments. Do you see yourself making the same music on computers?

In fact our sampler could be seen as a computer, but what it really attracts us is the craftwork when making our music. That’s the fun part of the work, and we don’t think we could get that with a computer.

For me on the one hand, you have very retro sound, even by reference to krautrock. On the other hand, you have a futuristic element, by your bits and dance-like sound. How you see these two paths in your music?

Actually in Spain they say we have a retro-futuristic sound. We like both things and we really like the idea of people from the past imagining how the future would be. Past is very important for us but we do not want to repeat something that’s over, we want to take these influences and pass them through the present filter.

Krautrock, however, has the dimension of space and nostalgia. You resist on it, but the more vibrant the formula, dance, so it's difficult to feel wordiness of your tracks. How you see that fact?

It’s very hard to us to define our music, but we would say that when we were making the songs we wanted them to sound powerful, to evoke speed and triumph, maybe with a nostalgic atmosphere. We were told last week the news used one of our songs to inform about an airplane that could travel 5 times faster than the speed of sound. That’s it!

You sing the texts used in short forms, repeating it as a kind of mantra. How do you see? Why are you so thrifty in lyrics?

We didn’t want to say too many things, because we believed that would not get along with our music and, in fact, we think lyrics do not necessarily have to be the most important part of the song. We have travelled through Argentina and we were in love with the Patagonia, so lyrics are mostly inspired by the nature.

You've named Pegasvs because of your fascination of ancient world, but there are many conotations about this creature. How can you connect them with your music. After almost year, you've changed name of the band for Svper.

We thought there was this connection with the idea of speed linked to the past.  We changed our band name because we had legal problems with a Spanish brand who has a similar name. So now we’re called SVPER, a name that we think it links with the positive feelings Pegasvs gave us. That was not a good thing for us, but nothing will change, our first album is still called Pegasvs, we’ll keep playing our music as SVPER and we’ll keep on flying, in a winged horse, in the fastest airplane or whatever!

[Jakub Knera]