polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MINISTRY House of the Molé

MINISTRY
House of the Molé

Kiedy w 1992 r. wydali "Psalm 69" położyli niemal cały metalowy świat na łopatki. Intensywność gitarowych, ciętych riffów zaprzęgli w industrialne tempa i dodali wokalny paw, bluzgający na ówczesną Amerykę wg Georga Busha Seniora. Później, kiedy nadeszła epoka Clintona nagrywali coraz to słabsze płyty aż w końcu, w ubiegłym roku - już w dobie Georga.W.Busha - wydali prosty cios w szczękę w postaci albumu "Animositisomina". I chociaż z Alem Jourgensenem pożegnał się niedawno wieloletni "ministrant" Paul Barker to nie zmieniło to wielce oblicza zespołu. Ministry znów nakręciło swoją maszynkę na szybsze obroty i potwierdzeniem tego jest także najnowszy album, który wprost nawiązuje do klasyka sprzed lat "Psalm 69". Zresztą analogii z tamtym albumem jest aż nadto: grafika obu okładek, nadanie jednemu z bonusowych utworów tytułu "Psalm 23" i jechanie jak po łysej kobyle po - tym razem - Bushu Juniorze. Jego zniekształcony głos pojawia się zresztą w wielu fragmentach płyty zaś jego słynne "dablju" w nazwisku wyśmiał zespół, nadając jednemu utworowi tytuł "No W" zaś pozostałym tytuły zaczynające się na W ("Worthless", "Wrong", "World", "Worm", "Walrus" ...). Zaś co do muzyki ... zgodzę się z tym, że Ministry już nie powali świata tą płytą (nic nie zdarza się 2 razy). Jednakże dla swoich fanów nagrali najlepszą płytę od lat i aż szkoda, że Clinton rządził aż przez 2 kadencje.
Jourgensen na prezydenta !

[Marcin Jaśkowiak]