polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ECSTASY OF ST. THERESA Slowthinking

ECSTASY OF ST. THERESA
Slowthinking

Każdy kto oglądał świetny czeski film "Samotni" pamięta pewnie muzykę, wspaniale oddającą jego melancholijny nastrój. Główne motywy były zasługą właśnie Ecstasy of St. Theresa, czeskiej grupy penetrującej tak ostatnio modne obszary spokojnych brzmień opartych na elektronice. To, że są one popularne, nie znaczy na szczęście, że wśród pojawiających się formacji nie ma rzeczy ambitnych i godnych uwagi. Niestety w radiowo-telewizyjnym zalewie chilloutowych, downtempowych, nujazzowych i tym podobnych cudactw umykają nam często kapele wartościowe, a nie wsparte intensywną promocją. Tak się właśnie przedstawia sytuacja tego czeskiego zespołu, który istnieje już parę ładnych lat, ale dopiero "Slowthinking" można bez większych problemów zdobyć poza krajem hokeja, piwa i parówek w bułce. Na szczęście żaden z tych symboli czeskiego ducha nie wywarł piętna na muzyce. Przez trzy kwadranse możemy delektować się miksem elektronicznych brzmień i bitów, które dopełnione basowymi pulsacjami oraz gdzieniegdzie akustycznymi gitarami i miriadami innych delikatnych dźwięków, tworzą naprawdę porządną pozycję spod znaku wyżej wymienionych gatunków. Trzeba przyznać, że elektronika jest aż zaskakująco dobrej próby. Jednak największą atrakcją pozostaje kobiecy wokal, miękki i wspaniale komponujący się z warstwą muzyczną. Chwilami otula nas i otacza, chwilami muska od środka. I jest najsilniejszym medium oddającym liryczną i kruchą nastrojowość tej płyty. Mamy tutaj też gościnny udział rapera rymującego po czesku - nie można nie poddać się wtedy pozytywnemu klimatowi.


    Oczywiście Czesi nie zrewolucjonizowali współczesnej muzyki, inspiracje Bjork są ewidentne, ale słucha się tego świetnie. Szczerość uczuć i bezpretensjonalność, połączone z głębokim zrozumieniem brzmień powodują, że Ecstasy of St. Theresa wyprzedza o kilka długości powszechnie znane kapele tego nurtu typu Lamb. Czerpię zawsze dużą przyjemność z wygrzebania zespołów pochodzących z takich miejsc, że nie mogą one liczyć na światowy sukces. A to jeden z moich najbardziej udanych strzałów. Żeby w Polsce też się trafił choć jeden tak dobry zespół w tej estetyce.

[Piotr Lewandowski]