polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Pantha du Prince & The Bell Laboratory Elements of Light

Pantha du Prince & The Bell Laboratory
Elements of Light

W PopUp obowiązuje reguła nieużywania zwrotu „kolaboracja” do określania współpracy, ale ze względu na historyczne zaszłości dla tego niemiecko-norweskiego projektu zrobię wyjątek. Elements of Light unaocznia bowiem, dlaczego przedstawiciele tych nacji łatwo znajdują wspólny język – porządek, czy wręcz pedantyzm, klarowność zasad, chłodny romantyzm, swoisty introwertyzm bliskie są i jednym, i drugim. Ale konsekwencją tych wcześniejszych cech jest niestety często przewidywalność i płyta Hendrika Webera z piątką norweskich perkusjonalistów, którzy obsługują arsenał od karylionu przez dzwony i dzwonki, marimbę i wibrafon po perkusję, jest niestety dokładnie taka, jak można się było spodziewać. Metaliczne perkusjonalia są od dawna tak ważne dla muzyki Pantha du Prince, zarówno dla melodii, jak i atmosfery, że sięgnięcie po metalowe instrumenty w miejsce ich cyfrowych odpowiedników jest zbyt oczywistym krokiem. Wrażenie z pewnością robi precyzyjne nagranie, trudnych przecież do uchwycenia, instrumentów, od krystalicznych, szerokich pasm po perliste, ruchliwe drobinki. Niestety ich interakcja z warstwą elektroniczną, zwłaszcza wejściami bardziej masywnych rytmicznych bloków, wypada dość banalnie.

Kompozycyjnie jest to dla Webera krok wstecz, ewentualnie stagnacja, bo wiele z obecnych tu patentów brzmi jak żywcem z Black Noise, ale im nie dorównuje. Ze względu na ustalone instrumentarium brakuje tu też dramaturgii tamtej płyty, czy siły This Bliss. Zakleszczone repetycje perkusjonaliów nadają chwilami Elements of Light posmaku techno wariacji na temat Music for 18 Musicians, ale dość powierzchownej i chyba nie o to chodziło. Dzwonki mają to do siebie, że zawsze brzmią ładnie i ubiegły rok pokazał, że nawet włączenie ich w przeciętną piosenkę pop pozwala podbić listy przebojów na całym świecie i zdobyć Grammy. Elements of Light też jest płytą, która kusi brzmieniem, dźwięcznie wypełnia przestrzeń i nie antagonizuje słuchacza, ale nie przynosi mu też głębszych doznań i ekscytacji.

[Piotr Lewandowski]